Samochodzizm jest passe

Samochodzizm jest passe

Stefan Sękowski

Jeśli jazda na rowerze to wyraz marksizmu, to czym jest ideologiczne przywiązanie do samochodu osobowego?

Minister Witold Waszczykowski wywołał kolejny, arcyważny spór cywilizacyjny: o wegetarianizm i jazdę na rowerze, które jakoby są wyrazem kulturowego marksizmu. Temat pięciorzędny, ale że daje odpocząć od kłótni o demokrację, Trybunał Konstytucyjny i media publiczne, warto go podjąć. Tym bardziej, że obrazuje ograniczenia myślowe, z jakimi musi się mierzyć polska prawica – a jako że to ona jest obecnie u władzy, więc to szczególnie jej przyda się chwila namysłu.

Zwyczaje żywieniowe, jako nie wpływające (przynajmniej u nas) na rzeczywistość polityczną, zostawię na boku: sam uważam, że najlepszym serem jest wątróbka, ale jeśli ktoś zamiast tego całymi dniami wcina tofu, to jest to jego sprawa. Ciekawszą kwestią jest cyklizm – bo stosunek do niego, i ogólnie do transportu, ma przełożenie na całkiem konkretną działalność samorządów. Tak się składa, że szczególnie zakochana w samochodach osobowych jest w Polsce spora część prawicy (lewicowcy miewają odwrotnego hopla). Owo zakochanie polega nie tylko na przewartościowaniu przedmiotu uczucia, ale także na podświadomej deprecjacji „konkurencji”, czyli rowerów i komunikacji zbiorowej. – W wielkich miastach powstają kilometry ścieżek rowerowych, które nie tylko kosztują, ale też utrudniają ruch pieszy i samochodowy, a potem świecą pustkami. Rowerzyści wolą jechać parkiem czy chodnikiem i wkurzać ludzi po staremu – pisze w „Rzeczpospolitej” Wojciech Czabanowski. Nie bierze jednak pod uwagę tego, że źle i faktycznie na „hurra” wytyczona ścieżka rowerowa (np. biegnąca przez przystanek autobusowy) wcale nie zachęca do korzystania, a wręcz może zagrażać zdrowiu i życiu. Pretensje warto kierować więc nie tylko do właścicieli jednośladów, ale i do władz samorządowych. Ponadto tak jak jednych wkurzają cykliści łamiący zasady ruchu drogowego, tak innych irytują piesi spacerujący po ścieżkach rowerowych, czy kierowcy zajmujący swoimi samochodami całe chodniki, jakby były to dodatkowe parkingi. Zamiast wikłać się w niekończącą się wojenkę w trójkącie rowerzysta-kierowca-pieszy, proponuję przestrzegać norm, którym się podlega. Gwarantuję, że znikłoby sporo źródeł codziennych irytacji.

Jak prawicowiec zakochał się w aucie? – Samochód niemal od początku swego istnienia stał się symbolem swobody i wolności – pisał w artykule „Jak zadusić miasto” opublikowanym na początku grudnia 2015 w „Plusie Minusie” Łukasz Warzecha. Bardzo często jest to jednak symbol wolności do powolności. Jakiś czas temu obserwowałem stojące w korku samochody osobowe. Przyjrzałem się około dwudziestu z nich – i we WSZYSTKICH siedział tylko kierowca. Gdyby choć połowa z nich przesiadła się do autobusu, wszyscy dotarliby do celu szybciej. Ale jakże to tak? Przecież komunizm to władza rad plus komunikacja (miejska)! Wredne lewaki chcą wprowadzać kolektywizm, stosują inżynierię społeczną, chcą nas pozbawić indywidualności. Malują buspasy, likwidują parkingi w centrum, istny koszmar.

Jak dla mnie – istna bzdura. Prawdą jest, że w wielu miastach komunikacja miejska działa źle, bywa droga i niewydolna, co także nie zachęca do korzystania z niej, na co zresztą wskazywał sam Ł. Warzecha w swoim artykule. Jeśli ktoś musi rozwieźć po całym mieście żonę i troje dzieci i zrobić tygodniowe zakupy, to samochód osobowy będzie bardziej praktyczny. Ale właśnie: wtedy, a nie gdy chcę pokazać światu, że oto jestem wielkim indywidualistą i nikt mi nie będzie mówił, jak mam korzystać z mojej wolności.

Tak jak roweryzm czy pieszyzm, tak i samochodzizm to szkodliwa i sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem ideologia. Gdy widzę rowerzystę, który przy temperaturze minus dziesięć pomyka na dwóch kółkach, dochodzę do wniosku, że i tak już dawno sobie coś w głowie odmroził. W zimie wszystkim polecam autobus – bo po co nadmiernie marznąć dla „idei”?

Sprostowanie: Po przeczytaniu niektórych komentarzy muszę uderzyć się w pierś. Pisząc o rowerzystach śmigających w temperaturze -10 miałem na myśli tych, dla których rower to "styl bycia", a nie tych, dla których to najlepsze, a może nawet i jedyne rozwiązanie. Serdecznie przepraszam i obiecuję poprawę.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI | ROWER, SAMOCHÓD, WASZCZYKOWSKI

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 17 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 1 lola 09.01.2016 21:40
Niezalogowany użytkownik Jest późno, nie chce mi się czytać komentarzy i może ktoś już o tym napisał: przy minus 10, jeżeli nie ma zbytniego wiatru, ani śniegu na drodze, na rowerze NIE JEST ZIMNO. Jest cieplej niż pieszo, czasem nawet gorąco, a jednak nikt na pieszych nie patrzy jak wybryk natury. Polecam wsiąść na rower i sprawdzić, a nie fantazjować:)
Plusów: 5 E. 05.01.2016 20:38
Niezalogowany użytkownik Czy Państwo na pewno zrozumieli tekst p. Sękowskiego? Mnie się wydaje, że jest on obroną przed całkowitą ideologizacją wszystkiego, do czego dochodzi w polskich mediach. Jeżeli ktoś pisze (p. Warzecha), że promowanie jazdy rowerem to lewactwo, no to przepraszam, ale za chwilę nie będziemy już nawet pili herbaty, bo wybór tego czy innego gatunku będzie sprzyjaniem lewakom albo faszystom. Czy naprawdę chcemy sobie przystawiać do głowy ideologiczny karabin? Dlatego cieszę się, że p. Sękowski napisał tę obronę zdrowego rozsądku.

Natomiast tekst Łukasza Warzechy rzeczywiście kuriozalny. Jeżeli prawicowość ma się wyrażać w jeżdżeniu wypasionymi SUV-ami, trąbieniem na innych, staniem w korkach... No to już chyba przyjemniej być lewakiem:-))))
Plusów: 3 ziutek 05.01.2016 20:25
Niezalogowany użytkownik Dzięki za artykuł. Zaliczam się do grupy która równie często korzysta z roweru co z samochodu. Każdy pojazd nadaje się do innych zastosowań i warto je dywersyfikować. Co do tarć miedzy uczestnikami ruchu - na szczęscie w moim mieście, Toruniu, ścieżki rowerowe budowane są z głową i nikt nikomu raczej nie wadzi. Dobrze ża Pan dodał ostatnie zdanie w tym tekście ;)
Plusów: 2 c-a 05.01.2016 17:45
Niezalogowany użytkownik

Panie redaktorze , Pana artykuł w ogóle nie na temat !!! Czyżby Pan nie czytał całego wywiadu ?
Panu Ministrowi nie chodziło o podziały , które Mu Pan wmawia . Poruszył On głębszy problem , właściwie proces , który toczy się od lat w Europie , a który polega na tym , że próbuje się tworzyć społeczeństwo bezklasowe tzw. ,, nowe " społeczeństwo , nowego człowieka , który będzie tańczył tak jak mu się zagra .
Jednak ta indokrynacja ponosi klęskę . Zwyciężają środowiska tradycyjne jak też tradycyjne wartości .I o tym chciałabym , aby Pan napisał .Proszę sztucznie nie dzielić ludzi , bo nie o to tu chodziło .Czas najwyższy potraktować swoje rzemiosło poważnie !!!
Proszę nie płynąć z ,, nurtem " , bo tylko zdechłe ryby płyną z nurtem .Żywe płyną pod prąd !!!

wszystkie komentarze >