Częstochowa nie rezygnuje z in vitro

dodane 04.01.2016 15:22

Agnieszka Jarczyk

Miasto planuje przeznaczyć na ten program 80 tysięcy złotych. Będzie on realizowany w latach 2016-2017.

Częstochowa nie rezygnuje z in vitro   Jakub Szymczuk /Foto Gość In vitro

Częstochowa jako pierwsze miasto zdecydowało się dopłacać mieszkańcom do in vitro. Na pierwszą edycję, która miała miejsce w latach 2012-2014, zostało przeznaczone 110 tysięcy złotych. – Do metody in vitro zakwalifikowały się wówczas 33 pary, z czego 11 parom urodziło się dziecko. Jedna ciąża była bliźniacza – mówi rzecznik prasowy urzędu miasta, Włodzimierz Tutaj. Jak zaznacza, do metody in vitro nikt nie jest zmuszany. – To decyzja par, które z różnych względów nie mogą w sposób naturalny począć dziecka. Jest to możliwość zapłodnienia, która owocuje urodzeniem się dziecka – podkreśla Tutaj.

Radni PiS podczas głosowania nad budżetem miasta na rok 2016 zgłosili poprawkę, w której zaznaczyli, że lepiej by było przeznaczyć kwotę z in vitro na badania genu BRCA1, który zwiększa ryzyko zachorowań na raka piersi i jajników u kobiet, zaś u mężczyzn na raka prostaty. Metoda in vitro naraża bowiem poczęte dzieci na choroby genetyczne, poza tym nie jest pewne, czy pierwsze podejście będzie skutkowało zapłodnieniem. Tutaj unika polemiki z propozycja PiS, jego zdaniem jest to pomysł ideologiczny.

Tymczasem, należy podkreślić, że in vitro nie ma nic wspólnego z leczeniem. - Jest procedurą sztucznego rozrodu zapożyczoną z weterynarii. Traktuje rodziców wyłącznie jako dawców materiału genetycznego, za pomocą którego laboranci doprowadzają do powstania nowych osób ludzkich, używanych następnie do "osiągnięcia ciąży". Przeciwko nadużywaniu sformułowania "leczenie niepłodności" w stosunku do procedur sztucznego rozrodu zaprotestowało nawet Polskie Towarzystwo Ginekologiczne, zwykle przychylne przemysłowi in vitro - pisała swego czasu Joanna Najfeld, działaczka społeczna. Ponadto, sam sposób zapłodnienia pozaustrojowego uwłacza godności osoby ludzkiej. Jak można przeczytać na stronach prolife, w klinikach sztucznego rozrodu istnieją tzw. „pokoje M”, czyli „pokoje dla panów”, gdzie pośród stosu pisemek pornograficznych przyszli ojcowie oddają do plastikowego pojemnika materiał genetyczny, z jakiego mają powstać ich dzieci. Klucz do takich pokoi otrzymuje się na 20 minut, po tym czasie należy przekazać pracownikowi kliniki pobrane nasienie, które poddawane jest kolejnym laboratoryjnym procedurom i w końcu łączone z komórkami jajowymi uzyskanymi od kobiety. W ten sposób powołuje się do istnienia dziecko (a najczęściej kilkoro dzieci). Zdarza się, że z takiego pokoju trzeba korzystać kilkakrotnie zanim materiał uda się pobrać – upokorzenie rodzi stres, a to nie ułatwia klientom „pobrania”.

W Częstochowie nie finansuje się naprotechnologii, ponieważ - według opinii Agencji Ocen Technologii Medycznych i Tratyfikacji jest ona finansowana przez NFZ, doszłoby więc do podwójnego finansowania, które jest niedozwolone. Chodzi o finansowanie laparoskopii przy diagnozowaniu endometriozy czy też chirurgiczne udrażnianie jajowodów. Z naszych informacji wynika jednak, że NFZ nie refunduje naprotechnologii. Posłanka PiS, Agata Borowiec, zamierza złożyć w Sejmie projekt ustawy przewidującej refundację leczenia niepłodności.

Zaraz po zatwierdzeniu budżetu miasta na rok 2012, w którym uwzględniono kwotę przeznaczoną na in vitro, Forum Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej wystosowało protest, w którym można było przeczytać, że "metoda in vitro jest metodą, która wiąże się z niszczeniem zarodków ludzkich uznanych za nieprzydatne. Żadne życie ludzkie, nawet w najbardziej początkowym stadium, nie może być w sposób świadomy niszczone. Procedura ta wpisuje się w kulturę śmierci, choć propaguje się ją jako metodę leczenia niepłodności. Metoda ta jest sprzeczna z podstawową zasadą etyki lekarskiej «Po pierwsze nie szkodzić», ponieważ zakłada nie tylko szkodzenie, ale całkowite unicestwienie zarodków ludzkich, które zostały odrzucone jako gorsze w procesie selekcji”.

«« | « | 1 | » | »»

Przeczytaj komentarze | 7 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 1 Leo 05.01.2016 10:21
Niezalogowany użytkownik Agnostos, ale proteza nie lecz braku nogi. Nikt nie powie, że założenie protezy to uleczenie nogi. To raz. A dwa, że nie można ludzi traktować jak protezy.
Plusów: 1 AWIK 05.01.2016 10:10
Niezalogowany użytkownik Tylko proteza nie wymaga niczyjej śmierci, nikt nie manipuluje przy genach, nikt nie wybiera lepszych komórek...
Plusów: 1 walk 05.01.2016 09:39
Niezalogowany użytkownik to,ze przy in vitro ginie kilka potencjalnych istnien ludzkich to nie raczy pan wziac pod uwage?
Plusów: 5 agnostos 04.01.2016 20:41
Po raz któryś tam tłumaczę, że jak kobieta urodziła przy pomocy metody in vitro dziecko albo i dwa, to nie musi leczyć się z niepłodności, bo już dzieci ma. Prostszy przykład: jak żołnierzowi na wojnie urwał pocisk nogi, to przecież proteza go ani trochę nie wyleczy, ale przecież jakoś tam chodzi, a może nawet biega. Dlaczego więc nie dać mu pieniędzy na protezę, a tej kobiecie na dziecko? Czy to takie trudne?

wszystkie komentarze >