• facebook
  • twitter
  • Newsletter
  • rss
  • O. Góra chciał totalnie należeć do Chrystusa

    KAI /PAP

    dodane 30.12.2015 12:50

    O. Jan wielokrotnie mówił, że chce totalnie należeć do Chrystusa. Chce być cały Jego - powiedział o. Paweł Kozacki w homilii podczas Mszy św. pogrzebowej w intencji zmarłego dominikanina.

    - Wszystko, co zrobiłem opiera się na zawierzeniu Panu Jezusowi, mawiał o. Góra, i tę prawdę potwierdziło jego życie oraz śmierć - powiedział abp Stanisław Gądecki, rozpoczynając Mszę św. pogrzebową w poznańskim kościele pw. NMP Królowej Różańca Świętego, klasztorze ojców dominikanów.

    Homilię wygłosił prowincjał dominikanów o. Paweł Kozacki.

    - Stając nad trumną o. Jana Góry, chciałoby się wymienić wszystkie jego dokonania, zasługi, opisać, opowiedzieć kim był, co mówił, jak działał, powspominać to, co dla każdego z nas było najważniejsze. Każdy ma swoją własną historię, swoje własne wspomnienia. I gdybym chciał opowiedzieć o ojcu Janie, to choćbym mówił do nocy, nie starczyłoby czasu - powiedział.

    Jak wyjaśnił o. Kozacki, dzisiejsze "Słowo Boże w różny sposób opowiada o bożym człowieku, powołanym do świętości, i w nim także znajdziemy podobieństwo i analogię do życia o. Jana Góry".

    Odwołując się do słów Ewangelii o prorokini Annie, o. Kozacki powiedział, że Boży człowiek doświadcza mocy płynącej z wysoka. - Doświadcza też często własnej małości, tak jak to widać u prorokini Anny, wdowy bez dzieci, samotnej, pozbawionej środków do życia, ale to doświadczenie jest dla niej źródłem ufności pokładanej w Panu, gotowości, by On działał w jej życiu - powiedział.

    Podobnie, w opinii dominikanina, było w życiu o. Jana Góry. - Rozmawiałem z jego spowiednikiem, który mi powiedział, że o. Jan wielokrotnie mówił, że chce totalnie należeć do Chrystusa. Chce być cały Jego, chce, żeby Chrystus przeniknął jego życie i działanie. Można powiedzieć, że życie ojca Jana było dążeniem do tego, by powtórzyć za św. Pawłem: "żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus" - mówi o. Kozacki.

    Jak wyjaśnił, "taka postawa poddania się Chrystusowi, gotowości oddania Mu całego swojego życia, w bożym człowieku zawsze owocuje działaniem. Bo człowiek boży zawierzając wszystko Bogu zachowuje się tak, jak prorokini Anna, która nie rozstawała się ze świątynią służąc Bogu dniem i nocą".

    - Prorokini Anny nie stać było na całopalenia ze zwierząt i płodów ziemi, składała więc ofiarę z samej siebie. Proroczo zapowiadała gest Chrystusa - bierzcie i jedzcie, bierzcie i pijcie. Boży człowiek niczego innego nie pragnie jak pełnić to, co się Bogu podoba. Przy czym dla kogoś takiego świat schodzi na plan dalszy. Jeżeli ktoś odnajduje to, co najcenniejsze, to nie miłuje świata ani tego, co jest na świecie - wskazał o. Kozacki.

    Jak wyjaśnił, skoncentrowanie na Bogu rodzi wrażliwość, duchową intuicję, umiejętność dostrzegania delikatnej Bożej obecności.

    Zdaniem prowincjała dominikanów, boży człowiek, który sam doświadczył działania Boga w swoim sercu, nigdy nie zatrzymuje tej wiadomości dla siebie. Jest świadkiem i zwiastunem Dobrej Nowiny.

    - Gdy pomyślimy o takim Bożym człowieku, gdy przypomnimy sobie wielu tak pięknych ludzi, gdy popatrzymy na życie o. Jana, życie o którym można powiedzieć, że w piękny sposób jest spełnione, to trzeba zobaczyć, że człowiek boży, w którego życiu Bóg jest najważniejszy, nigdy na tym świecie nie znajdzie swojego miejsca - powiedział dominikanin.

    Taki człowiek - mówił o. Kozacki - cokolwiek by robił, jak wielkich dzieł by nie dokonywał, jak wielkich dzieł nie miałby na swoim koncie, z utęsknieniem będzie czekał na przyjście zbawiciela. Z całych sił będzie dążył do tego, by znaleźć się w niebieskim Jeruzalem.

    Bo - mówił prowincjał dominikanów - Boży człowiek to pielgrzym, dla którego żadne miejsce na ziemi nie jest ostateczne a żadna sytuacja nie jest spełnieniem. - Boży człowiek niesie za sobą nieustanną tęsknotę za zjednoczeniem ze swoim Panem, oblubieńcem i przyjacielem, tęsknotę, która każe mu się cieszyć, gdy usłyszy, że wyrusza w drogę do domu Pana. Boży człowiek niesie w sobie zawsze nadzieję, że śmierć jest otwarciem na wieczność i spotkaniem miłości - powiedział o. Paweł Kozacki.

    Na ręce prymasa Polski skierowany został list z watykańskiego Sekretariatu Stanu. Jak napisał abp Angelo Becciu, papież Franciszek „z głębokim żalem przyjął wiadomość o nagłej śmierci ojca Jana Góry”.

    „O. Jan Góra zainspirowany przez św. Jana Pawła II i z jego błogosławieństwem, zapoczątkował dzieło Ruchu Lednickiego, które jest ukierunkowane na budzenie w ludziach żywej wiary, zacieśnianie osobistej więzi z Chrystusem i na formację do dawania świadectwa nie tylko we wspólnocie Kościoła, ale również na forum polityki, kultury, ekonomii i szeroko pojętej cywilizacji” – napisano w liście.

    Premier Beata Szydło napisała w swym liście, że o. Góra był człowiekiem „charyzmatycznym i niekonwencjonalnym”. „Silny, odważny i pełen energii, ale także ciepły i życzliwy wobec każdego, kto zwątpił i stracił nadzieję. Potrafił poruszać tysiące, a jednocześnie mówić, tak, że każdy z tych tysięcy czuł się wyróżnionym” – zaznaczyła.

    Generał zakonu dominikanów o. Bruno Cadore podkreślił w liście do prowincjała polskich dominikanów o. Pawła Kozackiego, że Jan Góra był dominikaninem, który bardzo hojnie dzielił się z ludźmi owocami swojej modlitwy i więzi z Bogiem. „Ziarno życia naszego zmarłego Współbrata wydało plon bardzo obfity” - podkreślił.

    Swój list na ręce abp. Gądeckiego skierował także metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz. „O. Góra odszedł do wieczności, ale pozostanie w naszej pamięci jako znakomity i charyzmatyczny duszpasterz młodzieży (…) O. Jan odznaczał się dobrocią i ogromnym wyczuciem duszpasterskim. Znał młodzież, ale ponadto doskonale odczytywał znaki czasu i starał się służyć młodym dzięki wielkim zdolnościom serca i umysłu, jakie posiadał” – napisał kard. Dziwisz.

    W imieniu władz Miasta Poznania głos zabrał wiceprezydent Mariusz Wiśniewski, który podkreślił, że społeczność Poznania pogrążona jest w poczuciu wielkiej straty, po odejściu człowieka, który był legendą już za życia. „Odszedł wybitny kapłan, duszpasterz, wychowawca, animator i honorowy obywatel naszego miasta (…) Wiemy, że Jan Góra gdziekolwiek żył i tworzył, realizował rzeczy wielkie” - mówił Wiśniewski. Dodał, że o. Góra był nie tylko wybitnym człowiekiem, Wielkopolaninem, ale i trwale wpisał się w historię Poznania, i był jego znakomitym ambasadorem.

    Podczas uroczystości pogrzebowych w Poznaniu (tak będzie też na Polach Lednickich) ustawione zostały skarbony, do których można złożyć ofiarę pieniężną, z której dochód zostanie przeznaczony na zakup egzemplarzy Pisma Świętego.

    Zostaną one wręczone każdemu uczestnikowi XX Spotkania Lednica 2000, które odbędzie się 4 czerwca. W dniu swojej śmierci o. Jan Góra rozpoczął zbiórkę na ten cel, a dominikanie chcą dokończyć jego dzieło.

    O. Jan Góra spocznie nad Jeziorem Lednickim. Ceremonię pogrzebu poprowadzi popołudniu Prymas Polski i metropolita gnieźnieński abp Wojciech Polak.

    Dominikanin o. Jan Góra, znany duszpasterz akademicki, twórca spotkań młodzieży na Lednicy, przyjaciel Jana Pawła II zmarł 21 grudnia w wieku 67 lat.

    «« | « | 1 | » | »»

    Wybrane dla Ciebie

    • Król Dawid
      30.12.2015 21:13
      Za Benedyktem XVI "Jezus z Nazaretu - Dzieciństwo": Człowiek przeważnie oczekuje władzy, prestiżu, dobrobytu, zdrowia, sukcesów itp., a Jezus mówi, że nie potrzeba nam niczego poza odpuszczeniem grzechów.

      Najważniejsze jest ZBAWIENIE. Nie ma nic ważniejszego od zbawienia. Najpierw swoje własne. Potem innych. Nie liczą się żadne idee polityczne jeżeli nie łączą się ze zbawieniem, nie prowadzą nas do Chrystusa. Człowiek ma zapewnić sobie zbawienie, a jego nie otrzyma inaczej niż przez łaskę Bożą.

      Pan Owsiak twierdzi, że młodzi ludzie powinni 2 lata po studiach jeździć po świecie, żeby stać się kreatywnymi. Czy jednak w ten sposób można nauczyć się uczciwości opartej na miłości Boga i bliźniego? Studia na Oxfordzie, Harvardzie czy innych renomowanych uczelniach światowych wprowadzają nas w kręgi towarzyskie, które jednak mogą nie być wcale zainteresowane zbawieniem.

      Jeżeli człowiek nie wie po co żyje to pytanie czy odkryje kiedyś jego sens? Ludzie utożsamieni z Chrystusem nie mają wierzyć, że świat idealny jest możliwy, ale powinni to wiedzieć.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół