• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Da się?

    Marcin Jakimowicz

    dodane 03.11.2015 11:42

    "Mi si wydaji, że wygra drużyna, która strzeli więcej bramek" – Górski rozumiał strategię Królestwa.

    Chrześcijaństwo to plan inwazji, nie ewakuacji. Pisałem? Niejeden raz. To kreatywność, nie nieustanne odbijanie piłeczki. Wracając do ostatniego wątku: strategię Królestwa doskonale rozumiał Kazimierz Górski. Wystarczy zerknąć na trzy perełki:

    • Mi si wydaji, że wygra drużyna, która strzeli więcej bramek.
    • Im dłużej my przy piłce, tym krócej oni.
    • Jeśli my nie atakujemy, to oni atakują.

    No dobra, słyszę, a jak to działa w praktyce duszpasterskiej? To nie jest trudne, naprawdę. Oto kilka przykładów z ostatniej soboty. Szkoła Nowej Ewangelizacji diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej ogłosiła właśnie "Chrześcijańską księgę rekordów". Od 1 listopada można tu zgłaszać swoje projekty. W kapitule księgi zasiadają m.in.: Krzysztof Ziemiec, Przemysław Babiarz, Szymon Hołownia, Darek Malejonek, Halina Frąckowiak, Muniek Staszczyk, o. Jan Góra.

    – Inicjatywa wzięła się z dwukrotnego odrzucenia projektu „SMS z nieba”, który próbowaliśmy umieścić w "Księdze rekordów Guinnessa" – opowiada ks. Rafał Jarosiewicz. – Zgłaszaliśmy tam najdłuższy rachunek telefoniczny świata. Miesięczny rachunek mierzy obecnie 4508 stron.

    W czasie gdy część Polaków zajmowała się drążeniem dyni i żałosnymi przebierankami w wampiry, coraz więcej młodych celebrowało noc pełną światła. Przez kilkadziesiąt miejscowości, od Szczecina po Myślenice, przeszedł tego dnia barwny Korowód Świętych.

    Na organizowaną po raz pierwszy Krakowską Noc Światła przyszły tłumy. „Noc z 31 października na 1 listopada pokazuje nam niebo i świętość, czyli radość, a nie duchy i upiory” – przekonywali organizatorzy spotkania, Kasia Cudzich-Budniak i Mikołaj Budniak. Prawdziwe oblężenie przeżyło tej nocy pabianickie kino. „Film z krzyżykiem” – ewangelizacyjna akcja ks. Michała Misiaka i duszpasterstwa młodych parafii św. Mateusza spotyka się w z ogromnym odzewem. „Do nabitego do ostatniego miejsca kina poszedł z nami bp Marek Marczak – opowiada ks. Misiak. – Koncert zagrała Fragua, a sporo osób chciało jeszcze wejść na film w chwili, gdy ostatni fotel był zajmowany, i mimo że mamy ogromne kino, zabrakło miejsc”. I co, da się?

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • SmokWawelski
      03.11.2015 17:43
      Noc pełna światła?

      Pan z każdej poważnej sprawy szopkę musi czynić. Gdzie Pan to światło widział?

      Przeddzień święta, kiedy pochylamy się z zadumą i wspominamy swoich bliskich i tych co za nas i Polskę umierali, Pan w kolorowych korowodach. Coś się Panu myli!
      Pan nie zna starego rzymskiego powiedzenia? Nikt w obliczu śmierci nie może być nazwanym szczęśliwym. A tu głupkowanie na całego!

      Chyba te wampiry bardziej poważne niż ta wasza nowa ewangelizacja.
    • krismal1
      04.11.2015 09:11
      Nie zawsze się z Marcinem zgadzam ale tym razem trafił w dziesiątkę
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół