• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Prawda etapu

    Franciszek Kucharczak

    dodane 02.10.2015 15:10

    W akcji "Świecka Szkoła" podobno chodzi o to, żeby religia była nieobowiązkowa i finansowana przez Kościół. No, a jest inaczej?

    Ciekawa rzecz z inicjatywą „Świecka Szkoła”. Inicjator akcji Leszek Jażdżewski zarzeka się, że nie walczy z krzyżem ani z religią. Bo podobno chodzi o to, żeby religię w szkole finansował Kościół, a nie o to, żeby jej tam w ogóle nie było. „Religia powinna być przedmiotem nadobowiązkowym” – deklaruje.

    Nie no, panie Jażdżewski, nie zauważył pan, że religia cały czas jest przedmiotem nadobowiązkowym? Czy ktoś zmusza rodziców, żeby posyłali swoje dzieci na religię? Gdy rodzic nie chce udziału swojego dziecka w religii, to ono nie bierze w niej udziału. I to się właśnie nazywa "nadobowiązkowa", wie pan?

    Jeśli chodzi o finansowanie religii przez Kościół, to zauważyć wypada, że Kościół to my – znaczna większość Polaków. I to my, Polacy tworzący Kościół, płacimy podatki – i w ten sposób finansujemy religię w szkole. Jak pokazały badania CBOS z 2012 r., 72 proc. obywateli jest za obecnością religii w szkole, a 82 proc. tę obecność akceptuje. Więc to chyba wystarczająca reprezentacja społeczeństwa jak na to, żeby szkoła zrealizowała jego oczekiwania, prawda? Owszem, jest też kilkanaście procent Polaków, którzy religii w szkole nie akceptują, ale można uznać, że to właśnie oni finansują lekcje etyki.

    Autorom akcji, oczywiście, nie chodzi o usunięcie religii ze szkoły, nie, skądże. Ma być tylko finansowana inaczej. No dobrze, ale dlaczego w takim razie ta akcja nazywa się „Świecka Szkoła”?
    No tak, państwo organizatorzy, „prawda etapu” wymaga od was dozowania żądań. W sytuacji, gdy Polacy są tak bardzo za religią, byłoby nieroztropnością od razu wymagać jej likwidacji, czyż nie?

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • bisnetus
      03.10.2015 00:20
      Wolność wyznania i prawo rodziców do wychowywania swoich dzieci zgodnie ze swoimi zapatrywaniami to są podstawowe prawa człowieka i prawa konstytucyjne w Polsce. Zatem gdyby nawet w Polsce było tylko 10% katolików życzących sobie religii w szkole i 90% ateistów to szkoła w państwie cywilizowanym kultury europejskiej powinna zagwarantować dzoeciom możliwość nauki religii.

      Bolszewicy jednak prostych zasad humanistycznych nie rozumieją. Nawet jak są w mniejszości to szkoła ma być w 100% ateistyczna.
    • E.
      03.10.2015 03:19
      Po raz pierwszy chyba zgadzam się z autorem:-)
    • gada
      03.10.2015 08:59
      Sprytne ! Mam płacic podatek, z ktorego utrzymywana jest szkola i jeszcze dodatkowo płacić na lekcje religii moich dzieci w szkole ?? Jesli bede musiała finansować lekcje religii z własnej kieszeni, to prosze mi te pieniadze odpisac od tej części podatku, ktora jest na szkolnictwo przeznaczana. Mysle, ze nie wypadnie drogo, wyliczam, ze okolo 5-6 zl miesiecznie od ucznia. W trudniejszej sytuacji znajda sie uczniowie chodzacy na lekcje religii innych zwizkow wyznaniowych. Jesli w grupie bedzie ich tylko trzech wypadnie im płacic po kilkaset zlotych miesiecznie ! Sporo. A co z odpłatnościa za lekcje etyki dla jednego ucznia ?
    • Paweł
      04.10.2015 22:01
      Aby dziecko posłać na lekcje religii w szkole, trzeba wypełnić specjalną deklarację.

      Aby dziecko posłać na lekcje (też nieobowiązkowe) wychowania do życia w rodzinie, nie trzeba nic robić.
      Jeśli się nie chce, żeby dziecko chodziło na WDŻ, trzeba napisać rezygnację z udziału w lekcjach.

      Na religię domyślnie nikt nie chodzi, na WDŻ domyślnie chodzi każdy.

      Do zwolenników "świeckiej szkoły": gdyby nie Kościół, religia i nasza wiara, to teraz nasze dzieci uczyłyby się w szkole po niemiecku albo rosyjsku.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół