• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Zaostrzono przepisy drogowe, jeździmy coraz szybciej

    PAP

    dodane 01.10.2015 07:01

    Choć zaostrzono przepisy, to kierowcy jeszcze chętniej przekraczają prędkość - informuje "Dziennik Gazeta Prawna".

    Od 18 maja za przekroczenie o 50 km/h dozwolonej prędkości w terenie zabudowanym można stracić prawo jazdy na 3 miesiące. I to od ręki. Dotąd spotkało to ponad 11,3 tys. osób.

    Ale jednocześnie, jak wynika z raportu Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, znacząco zwiększył się odsetek kierowców przekraczających prędkość w obszarze zabudowanym. Przy czym są one mniejsze niż 50 km/h, czyli nie skutkują odebraniem prawa jazdy.

    Np. na ulicach jednojezdniowych w stolicach województw limity łamie 70 proc., podczas gdy w ub.r. było to 45 proc., a na drogach powiatowych we wsiach i w małych miastach odsetek ten skoczył z 62 do niemal 83 proc.

    Kierowcy zaczęli kombinować, kalkulują, czy przekroczenie prędkości się opłaci - wskazuje psycholog transportu Andrzej Markowski.

    Jak mówi, odkąd pojawiły się nowe kary, większość doszła do wniosku, że dużo szybsze dotarcie do celu nie jest warte ryzyka utraty prawa jazdy. Ale nadal jeżdżą szybciej, niż pozwalają przepisy, tyle że w bezpiecznym zakresie, by ew. konsekwencje były dla nich mniej dotkliwe - zauważa Markowski.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • izka
      01.10.2015 09:18
      Myślę, że problem nie leży w tym, że kierowcy kalkulują, o ile opłaca się przekroczyć prędkość, a o ile nie. Chodzi o to, że życie nabiera coraz większego tempa, coraz więcej osób dojeżdża do pracy z mniejszych miejscowości do dużych miast. I w sytuacji, gdy droga zajmuje ok. godziny w jedną stronę a praca 8 godzin, po pewnym czasie człowieka zaczyna irytować to, że 95% dnia zabiera mu praca. A kiedy żyć? Dlatego dojeżdżający chcą w miarę sprawnie dojechać do miejsca pracy. Niestety za bardzo nie mają jak. Mówię oczywiście również o sobie. Jedna droga, prowadząca prawie cały czas przez tereny zabudowane... Tu nawet nie chodzi o to, że trzeba przekraczać prędkość (nie popieram piratów drogowych), ale żeby jechać przyzwoicie i płynnie. Niestety co rusz z małych skrzyżowań wyskakują przed maskę mieszkańcy przydrożnych wiosek/miasteczek i jadą na zakupy z prędkością 30-40 km/h. I wtedy się zaczyna - ktoś nerwowy (nie dziwię się) zaczyna wyprzedzać, powstają niebezpieczne sytuacje...
      Czy zamiast skupiania się na tych, którzy prędkość przekraczają, nie trzeba spojrzeć na naszą infrastrukturę drogową i na wszystkich kierowców? Nauczyć ich dyscypliny? Jeśli ktoś rozmawiając z pasażerem lub przez telefon (słuchawki) nie potrafi równocześnie płynnie prowadzić samochodu, to niech nie gada! Jeśli ktoś przy bardzo dobrych warunkach pogodowych jedzie przez teren niezabudowany 60km/h to uświadomić mu, że stwarza niebezpieczne sytuacje, bo inni, niemający tyle czasu będą chcieli go wyprzedzić, a nie zawsze jest okazja do bezpiecznego wyprzedzania... Jeśli kogoś razi słońce i nic nie widzi, to niech kupi okulary przeciwsłoneczne, przecież nie wszyscy muszą jechać za nim 30 na godzinę.
    • pieszy
      01.10.2015 11:33
      Gdy wysiądziemy zza kierownicy stajemy się pieszymi. Wtedy liczymy na to, że naszego dziecka, które właśnie zagapiło sie na ślimaka pełznącego po krawężniku nie zaskoczy szaleniec jadący 80 km/h pod przedszkolem. Myślmy logicznie!
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół