• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Czerwony Jeremy

    Maciej Legutko

    |

    GN 40/2015

    dodane 01.10.2015 00:15

    Abnegat, który nie śpiewa brytyjskiego hymnu i postuluje natychmiastowe rozbrojenie kraju – oto Jeremy Corbyn, nowy lider Partii Pracy.

    Gdy do mediów wyciekają pogłoski od wojskowych grożących nieposłuszeństwem w razie objęcia władzy przez określonego polityka, na myśl przychodzą standardy Afryki. Tymczasem 20 września taką wiadomość opublikowała brytyjska gazeta „Sunday Times”. Anonimowy generał grozi, że jeżeli do władzy w Zjednoczonym Królestwie doszedłby nowo wybrany lider Partii Pracy Jeremy Corbyn, „oznaczałoby to bardzo realną perspektywę wydarzeń, które z pewnością zostałyby uznane za wypowiedzenie posłuszeństwa (…) Generalicja nie pozwoli premierowi na zagrażanie bezpieczeństwu kraju”. Powyższa wypowiedź jest dowodem na to, jak skrajne emocje budzi kandydat laburzystów na szefa rządu.

    Zresztą Jeremy Corbyn już w pierwszych dniach po nominacji udowodnił, że w pełni zasłużył na miano kontrowersyjnego polityka. Na uroczystościach z okazji 75. rocznicy bitwy o Anglię, jako zdeklarowany antymonarchista, nie zaśpiewał hymnu „God save the Queen” („Boże, chroń królową”). Zapowiedział też zdecydowany sprzeciw wobec zaangażowania Wielkiej Brytanii w operację przeciw Państwu Islamskiemu. Z kolei w zaprezentowanym przez niego gabinecie cieni kluczową funkcję kanclerza skarbu pełni John McDonnel, który wsławił się zwierzeniami, że „chciałby powrócić do lat 80. i zamordować Margaret Thatcher”. Skąd na angielskiej scenie politycznej wziął się Jeremy Corbyn i dlaczego Partia Pracy zdecydowała się na tak kontrowersyjnego przywódcę?

    w tylnych ławach

    Na prawdziwą sensację zakrawa fakt, że misję odnowy laburzystów i ich ostry skręt w lewo będzie przeprowadzać 66-letni polityk. Corbyn może pochwalić się życiorysem adekwatnym do prezentowanych poglądów. Jego rodzice – matka nauczycielka i ojciec inżynier – poznali się podczas wojny domowej w Hiszpanii. Jeremy już od młodości aangażował się w Ruch Młodych Socjalistów oraz kampanię na rzecz rozbrojenia nuklearnego. Nie ukończył studiów, w zamian został pełnoetatowym działaczem związków zawodowych.

    Funkcję członka Izby Gmin z ramienia Partii Pracy objął już w 1983 roku. Teoretycznie trudno więc mówić o nowej twarzy na scenie politycznej. Lecz Corbyn ponad trzy dekady parlamentarnej kariery spędził głównie w tylnych ławach, gdyż jego skrajnie lewicowe poglądy znalazły się w kontrze do ówczesnego programu laburzystów. Za czasów Tony’ego Blaira tryumfy święciła koncepcja tzw. Trzeciej Drogi, odchodząca od socjalnego oblicza partii. Zepchnięty w swoim ugrupowaniu na margines, dzisiejszy przewodniczący głosił poglądy, z których obecnie musi się tłumaczyć.

    Uwielbienie dla Karola Marksa to zaledwie drobna kontrowersja w porównaniu z poglądami Corbyna na politykę zagraniczną i wojskową. Jako zagorzały pacyfista domaga się rezygnacji przez Wielką Brytanię z arsenału nuklearnego oraz wyjścia z NATO. Jeżeli Corbyn obejmie w przyszłości tekę premiera, trudno mu będzie zbudować ciepłe relacje z USA, gdyż od wielu lat bardzo ostro krytykuje politykę Waszyngtonu. Najwięcej kłopotów przysporzyły mu wypowiedzi na temat konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Konsekwentnie popiera drugą stronę tego sporu. Posunął się nawet do nazwania bojowników Hamasu i Hezbollahu swoimi „przyjaciółmi”. Dziś gęsto tłumaczy się w studiach telewizyjnych, że miał jedynie na myśli potrzebę włączenia wszystkich ugrupowań w proces pokojowy.

    Wyjście z cienia

    Po rządach Tony’ego Blaira oraz Gordona Browna laburzyści znaleźli się w głębokim kryzysie, którego kulminacja nastąpiła w maju 2015 r., gdy z kretesem przegrali wybory parlamentarne. Na czele Partii Pracy stał wówczas Ed Miliband. Jego oponenci zarzucają mu „rozmycie” programu ugrupowania w tak dalekim stopniu, że bardziej prosocjalni stali się konserwatyści Davida Camerona.

    Naturalną konsekwencją klęski była więc potrzeba powrotu na lewą stronę sceny politycznej. A to oznaczało szansę na wyjście z cienia takich działaczy jak Corbyn. Zgłoszenie jego kandydatury na stanowisko przewodniczącego spotkało się z entuzjastyczną reakcją wyborców Partii Pracy. 66-letni polityczny weteran ujął ich intensywną bezpośrednią kampanią. W ciągu wakacji odbył ogromną liczbę spotkań w angielskich miastach i miasteczkach. Charakterystyczna dla niego niedbałość o ubiór dziś razi na oficjalnych uroczystościach i w parlamencie, lecz dla przychodzących na wiece Brytyjczyków polityk w sandałach, podkoszulku i z nieodłącznym kubkiem herbaty sprawiał wrażenie szczerego i bezpośredniego.

    A w warunkach przedłużającej się ekonomicznej stagnacji jego z pozoru przebrzmiałe lewicowe poglądy gospodarcze, sprowadzane do prostych haseł typu „ci, którzy mają najwięcej, zapłacą najwyższe podatki” oraz „koniec z oszczędnościami”, trafiały na bardzo podatny grunt. Bezpośredni kontakt z ludźmi przełożył się na znaczący wzrost poparcia dla kandydatury Corbyna, bo zgodnie z regulaminem Partii Pracy w głosowaniu na przewodniczącego uczestniczą nie tylko działacze, ale też „zarejestrowani zwolennicy”. By cieszyć się tym przywilejem, wystarczyło zapisać się na stronie internetowej i wnieść opłatę rekrutacyjną w wysokości trzech funtów. Ostatecznie we wrześniowych wyborach lidera Partii Pracy wzięło udział aż 420 tys. osób. Jeremy Corbyn odniósł miażdżące zwycięstwo.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół