• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Jesteśmy przygotowani?

    Andrzej Grajewski

    |

    GN 40/2015

    dodane 01.10.2015 00:15

    Na temat przygotowań polskich służb specjalnych do przyjęcia uchodźców oraz o konsekwencjach afery taśmowej z min. Markiem Biernackim, koordynatorem ds. służb specjalnych,

    Andrzej Grajewski: Zapadła decyzja, że mamy przyjąć łącznie ponad 7 tys. uchodźców. Przy okazji zapewniono nas, że przed przyjazdem do Polski zostaną oni sprawdzeni pod względem bezpieczeństwa. Czy taka możliwość rzeczywiście istnieje?

    Marek Biernacki: Chciałbym przede wszystkim podkreślić, że przyjmiemy tylko uchodźców, którzy pochodzą z obszaru, na którym toczą się walki. Uciekając stamtąd, ludzie chcą uratować życie swoje lub bliskich. Ich weryfikacja będzie się odbywała najpierw w obozach poza naszymi granicami, przy udziale polskich funkcjonariuszy, a następnie będzie kontynuowana w kraju. Osoby, wobec których będą wątpliwości, nie zostaną do Polski wpuszczone. Odmowa wjazdu będzie naszą suwerenną decyzją.

    A mamy doświadczenie, jak dokonać takich sprawdzeń?

    Polskie służby mają bogate doświadczenie, zdobyte m.in. w czasie naszych misji w Afganistanie oraz Iraku. Mamy specjalistów znających tamtejsze realia, kulturę oraz języki. Naturalnie skorzystamy również z wiedzy naszych zagranicznych partnerów. Oczywiście to nie oznacza, że wszystko już w tej chwili działa w sposób idealny. Służby muszą w najbliższym czasie podjąć wysiłek, aby jak najlepiej przygotować się na to nowe, wielkie wyzwanie. Podkreślam, że jeśli nabierzemy wątpliwości co do tożsamości konkretnej osoby, nie wpuścimy jej na terytorium Polski.

    Przypomnę także, że z osobami z kręgu islamskiego mieliśmy do czynienia w przypadku uchodźców kaukaskich, głównie z Czeczenii, ale także Dagestanu, Osetii czy Abchazji, a było ich łącznie blisko 90 tysięcy. Obecny kryzys nie jest więc dla nas taką terra incognita, jak to niektórzy próbują przedstawiać.

    Czy w grupie uchodźców kaukaskich fundamentaliści islamscy próbowali budować jakieś struktury?

    Początkowo nie, ale z biegiem czasu zaobserwowaliśmy takie działania. Mamy różne sygnały świadczące o tym, że pewna liczba spośród Czeczenów, którzy dostali się na Zachód przez Polskę, w ostatnim czasie zaangażowała się na rzecz tzw. Państwa Islamskiego. ABW niedawno wykryła komórkę logistyczną islamistów działających wśród diaspory czeczeńskiej, której przedstawiciele pozostają w Polsce. Zatrzymano Czeczenów, którzy reprezentowali Państwo Islamskie i przyjechali do naszego kraju, aby zbierać pieniądze na dalszą walkę na jego obszarze.

    Nie można wykluczyć, że służby wpuszczą uchodźców niestanowiących dla nas żadnego zagrożenia, ale później ulegną oni indoktrynacji i staną się niebezpieczni jak ci Czeczeni.

    Trzeba się przed tym zabezpieczać w dwojaki sposób. Po pierwsze, w ramach wnikliwej procedury weryfikacyjnej, prowadzonej przed wpuszczeniem danej osoby na terytorium Polski. Po drugie, poprzez obserwację na terytorium naszego kraju. Można się spodziewać, że nie w każdym przypadku proces adaptacji uchodźców do nowych warunków przyniesie pozytywne rezultaty. Część z nich będzie niezadowolona zarówno ze swego statusu materialnego, jak i pozycji społecznej. Osoby sfrustrowane i niezadowolone ze swego losu zawsze będą atrakcyjną grupą dla emisariuszy fundamentalistów.

    Dlatego trzeba ich obserwować i właściwie reagować na niepokojące sygnały. Oczywiście przyjmowanie uchodźców to jedynie leczenie objawów choroby, która swe źródła ma przede wszystkim na terenach objętych działaniami zbrojnymi. Jeśli społeczność międzynarodowa nie zdoła wprowadzić na nich pokoju, kryzys związany z uchodźcami będzie trwał nadal. Szerszym i zdecydowanie trudniejszym zjawiskiem jest lęk Europy przed islamizacją. Może wynika on z faktu, że sami nie jesteśmy przekonani do trwałości świata budowanego na lewicowo-liberalnych założeniach? Z jakiegoś powodu Europa, która od wieków potrafiła przekonywać świat do swoich wartości, teraz czuje się światem przygnieciona. Myślę, że dla wielu przybyszy z innych części globu łatwiejsza droga do stania się Europejczykiem wiedzie przez tolerancję chrześcijańską, a nie poprawność polityczną czy filozofię gender.

    Przekonuje nas Pan o profesjonalizmie naszych służb specjalnych, a przecież niedawno ograł je biznesmen Marek Falenta z kelnerami, co wywołało prawdziwe trzęsienie ziemi w polskiej polityce.

    Przez Falentę i grupę kelnerów nie zostały „ograne” służby, ale politycy. To istotna różnica.

    Czy jednak nie miały one chronić polityków?

    Politycy myśleli, że spotkania w pomieszczeniach dla VIP-ów zapewnią im pełną dyskrecję. W jakimś sensie są ofiarami fałszywego mitu o ingerencji służb w świat polityki.

    A służby podsłuchują polityków?

    Nie podsłuchują, jeśli nie mają ku temu wyraźnych przesłanek, które są opisane w ustawach, oraz zgody niezawisłego sądu.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół