• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Co łaska...

    dodane 01.10.2015 00:15

    O wyjściu z długów i o Bogu, który zagląda nam do portfela, z Małgorzatą i Wojciechem Nowickimi rozmawia Marcin Jakimowicz.

    Marcin Jakimowicz: To prawda, że Biblia częściej mówi o pieniądzach niż o modlitwie?

    Małgorzata i Wojciech Nowiccy: Znajdziemy cztery razy więcej wersetów biblijnych na temat wartości materialnych, bogactwa, zarządzania pieniędzmi niż samej modlitwy. Bóg wiedział, że ta sfera będzie nam nastręczała więcej problemów i pewnie dlatego tak właśnie ułożył proporcje. Biblia naprawdę jest podręcznikiem życia.

    Pieniądze są brudne? Śmierdzą?

    Nie. Są moralnie neutralne. Chora, brudna może być relacja, jaką do nich mamy. To ona może „pachnieć” lub „śmierdzieć”. Ale to naprawdę zależy wyłącznie od nas.

    Zauważyłem, że na ludziach wielkie wrażenie robi to, że modlimy się nad kimś o błogosławieństwo finansowe. Nie wiedzą, że można o coś podobnego prosić.

    Zawłaszczyliśmy sferę zarabiania. Wydaje się nam, że sami sobie zawdzięczamy to, co do nas przychodzi. Zapominamy, że zaopatrzenie finansowe zawdzięczamy Bogu. Jeśli tego nie widzisz, nie będziesz się modlił o błogosławieństwo finansowe. Po co masz prosić o wodę pod prysznicem? A Bóg może uczynić kogoś bogatym. W Mądrości Syracha czytamy, że dla Niego jest to niezwykłe łatwe…

    „Pan uboży i wzbogaca” (1 Sm 2,7). To nie pobożna metafora?

    Nie! Widzieliśmy to setki razy. Od lat pracujemy z ludźmi, którzy przychodzą pogrążeni w ogromnych długach. Widzimy, jaką pracę wykonuje Bóg, gdy tylko dopuszczą Go do swego portfela, konta…

    Ilu osobom pomogliście wyjść z długów?

    Nie potrafimy tego zliczyć. W książce „Uzdrowienie finansów” zamieściliśmy 50 prawdziwych historii z życia różnych ludzi, którzy doświadczyli wolności finansowej.

    Harujemy z wywalonym jęzorem, by do pierwszego starczyło. Gdzie popełniamy błąd?

    Na starcie. Uznajemy się za właścicieli pieniędzy czy rzeczy materialnych. To „moje” – obwarowujemy teren. Tymczasem Biblia naucza czegoś kompletnie innego: właścicielem jest Bóg, my – zarządcami. Boża ekonomia polega na dawaniu i przyjmowaniu. Liczy się to, co jest dobre i szlachetne. A w ludzkiej perspektywie? To człowiek jest właścicielem dóbr. Bóg jest od czasu do czasu zapraszany na ten teren, choć, powiedzmy sobie szczerze, większość ludzi nie chce, by im zaglądał do portfela. Ludzka ekonomia oparta jest na kupowaniu i sprzedawaniu. Liczy się to, co łatwe, szybkie i przyjemne. To nieustanne poganianie: „Nie ma czasu, nie ma czasu!” okazuje się złudne. Ludzie chcą zjeść kurczaka po 8 tygodniach, świnkę po 4 miesiącach, a potem wkurzają się, że są one napakowane sterydami.Bóg często przypomina: ciesz się tym, co masz. Podziękuj Mu za to. Nie usłyszysz tego w reklamach, z których dowiesz się, że model telefonu, który trzymasz w ręce, jest już przestarzały.

    Moje dzieciaki nie zdążyły jeszcze oswoić się z nowym Windowsem, a już komputer zaproponował im aktualizację do wersji z jedynką po przecinku.

    Tak to działa w tym świecie. Jesteś ciągle w tyle. A Bóg podpowiada: dziękuj za to, co masz i kim jesteś. Tak naprawdę problem tkwi w naszej głowie, a nie w stanie konta. Nawet jeśli wyzerujesz jakiemuś bankrutowi dług, a jego serce będzie pożądliwe, nic się nie zmieni i za chwilę ten człowiek wyląduje w kolejnych długach. Jedynie Jezus jest jak kardiochirurg. Jest On w stanie zmienić ludzkie serce. Wystarczy poprosić Go o darmową transplantację.

    Bóg jest właścicielem pieniędzy – to dla Kowalskiego trzęsienie ziemi.

    Wiemy. Ale tak naucza Biblia. Prawdziwa reprywatyzacja powinna polegać na uznaniu Boga za prawowitego właściciela naszych pieniędzy, nieruchomości, firm, samochodów. „Do Pana należy ziemia i to, co ją napełnia, świat i jego mieszkańcy” (Ps 24,1).

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • Klosz-art
      30.10.2015 15:45
      Świetny artykuł. Szkoda, że tak mało. Kupię książkę.
    • adam
      31.10.2015 15:39
      Jak można się z tym Państwem skontaktować?
    • gada
      08.12.2015 02:09
      To jest skandal,ze możliwe jest w naszym kraju "wpaść w długi z powodu kupienia dziecku wyprawki szkolnej" !!! Koszyk szkolny powinien byc kontrolowany ! Cena wyprawki powinna byc okreslona jako konkretny procent od sredniej pensji i szkoła publiczna nie ma prawa żądac od rodzicow dodatkowych wydatków. Wyjścia do kina, teatru i wycieczki - ich program, koszt, sposób finansowania oraz przydatność dla ucznia ustalac powinna Rada Pedagogiczna i Rada Rodziców. Nie wolno byłoby wywierac nacisku na opłacenie rozmaitych imprez, wiwatów, majówek, wycieczek i pomocy szkolnych spoza koszyka podstawowego itd.
    • Gość
      22.09.2016 11:50
      My po prostu bardzo często zarabiamy bardzo mało i wystarcza na opłaty i wyżywienie (bez szaleństw),ale już każdy dodatkowy wydatek (odzież, lekarstwa,remont itp.) zupełnie nas rozkłada.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół