• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Będziecie w nienawiści u wszystkich

    ks. Tomasz Jaklewicz

    |

    GN 40/2015

    dodane 01.10.2015 00:15

    Różaniec jest modlitwą o pokój. W październiku ofiarujmy go za prześladowanych chrześcijan. Razem z Maryją prośmy Chrystusa o ratunek dla nich, o ustanie wszelkiej wojny, terroru, nienawiści. O nadzieję dla świata.

    Święty Jan Paweł II nie rozstawał się z różańcem. W październiku 2002 roku napisał specjalny list o tej modlitwie – „Rosarium Virginis Mariae”. Zwrócił w nim uwagę, że szczególną intencją Różańca jest wołanie do Boga o pokój. Pisał: „Na początku tysiąclecia, które rozpoczęło się przejmującymi grozą scenami zamachu z 11 września i w którym pojawiają się codziennie w tylu częściach świata nowe obrazy krwi i przemocy, ponowne odkrycie Różańca oznacza zagłębienie się w kontemplowanie tajemnicy Tego, który »jest naszym pokojem« (…). Odmawiając zatem Różaniec, nie można nie czuć się wyraźnie zobowiązanym do służby sprawie pokoju, ze szczególnym odniesieniem do ziemi Jezusa, nadal tak doświadczanej, a tak bardzo drogiej sercu chrześcijan”. Dziś to przejmujące wezwanie stało się jeszcze bardziej aktualne.

    Czy ktoś usłyszy ich krzyk?

    Każdego dnia telewizja i internet przekazują wstrząsające obrazy przemocy. Papież Franciszek mówi wręcz o atmosferze „trzeciej wojny światowej w odcinkach”. Symbolem narastającej fali grozy stało się powstanie tzw. Państwa Islamskiego, które sieje śmierć i zniszczenie. Na celowniku znaleźli się zwłaszcza chrześcijanie. Nasi bracia w wierze doświadczają prześladowań nie tylko w Syrii i Iraku. Organizacje monitorujące przestrzeganie praw człowieka wymieniają 139 krajów, w których chrześcijanie są dyskryminowani, zmuszani do ucieczki z domów, torturowani i mordowani. Stają się ofiarą represji władz państwowych, partyzantów bojówek, narkotykowych bossów, organizacji przestępczych, fanatyków innych religii. Dzieje się to na terenie prawie trzech czwartych państw świata! Nikt nie ma co do tego wątpliwości, że wyznawcy Chrystusa są dziś najbardziej na świecie prześladowaną społecznością religijną. Szacuje się, że 100 milionów chrześcijan doświadcza dzisiaj jakiejś formy prześladowania. Od początku XXI wieku każdego roku co najmniej 100 tysięcy chrześcijan ginie z powodu prześladowań. Czyli średnio co godzinę ginie 11 osób z powodu Chrystusa. Żydzi w czasie Holocaustu byli mordowani tylko dlatego, że byli Żydami. Winą chrześcijan jest to, że należą do Chrystusa, że głoszą Jego imię, że w Jego imię troszczą się o ubogich, sprzeciwiają się bezprawiu i wyzyskowi. Media, politycy, elity milczą o tej tragedii. Nie chcą jej dostrzegać. Katolicki patriarcha Jerozolimy Fouad Twal mówił w 2011 roku o cierpieniach arabskich chrześcijan na Bliskim Wschodzie: „Czy ktokolwiek słyszy nasz krzyk? Jak wiele okrucieństw musimy znieść, zanim ktoś pospieszy nam na pomoc?”.

    To tylko jeden z wielu podobnych apeli. My, chrześcijanie, nie możemy nie słyszeć tego wołania. Musimy się nim przejąć. Musimy wołać najpierw do Boga, ale potem także do polityków, do mediów, do elit, organizacji... Musimy wołać o pokój, o zaprzestanie rozlewu krwi, o prawo do życia, o wolność religijną, o prawo do bycia wiernym Chrystusowi nie tylko w zaciszu swojego domu, ale także w przestrzeni publicznej. Musimy głośno krzyczeć o tym rozgrywającym się na naszych oczach dramacie, by świat wreszcie się nim przejął. Oczywiście, że na świecie cierpią nie tylko chrześcijanie. Nie zapominamy o tym, nie licytujemy się z innymi. Każda niewinnie przelana krew woła do Boga. Ale prawda jest taka, że 80 procent prześladowań z powodu religii dotyczy chrześcijan. Solidarność z braćmi i siostrami w wierze jest naszym moralnym zobowiązaniem. Przeciwko tym, którzy podnoszą na nas miecz, my wznieśmy różańce. Módlmy się za chrześcijan cierpiących w tej globalnej wojnie, trwającej na całym świecie. Błagajmy Boga wraz z Maryją o pokój.

    Nie powtarzanie formułek, ale medytacja

    Intencja modlitwy to jedno. Druga rzecz to przypomnienie, że Różaniec jest rozważaniem tajemnic naszego zbawienia. W tym kontekście pada często słowo „kontemplacja”. Nie bójmy się tego słowo. Onie nie jest zarezerwowane dla mnichów. Chodzi o przywołanie w pamięci i przypatrywanie się w sercu Chrystusowi i Maryi w kluczowych momentach ich historii. Papież Paweł VI podkreślał, że jeśli zbraknie kontemplacji, to „Różaniec upodabnia się do ciała bez duszy i zachodzi niebezpieczeństwo, że odmawianie stanie się bezmyślnym powtarzaniem formuł”. Chodzi więc o to, by razem z Maryją wspominać. Dzięki temu zbawcze wydarzenia z przeszłości stają się obecne, dają światło dla dzisiejszych sytuacji. Dzięki takiemu wspominaniu otwieramy się na łaskę. Zapraszamy Chrystusa i Maryję do naszych spraw, do naszego świata. Jan Paweł II uważał, że dzięki Różańcowi stajemy się ludźmi pokoju, bo upodabniamy się do Chrystusa, uczymy się od Niego postawy miłosiernej wobec cierpiących.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół