Nowy Numer 8/2018 Archiwum

Fałszywa baza danych


O głównym problemie, z którym borykają się małżeństwa, z Jackiem Pulikowskim, audytorem na synod o rodzinie rozmawia 
Joanna Bątkiewicz-Brożek

Joanna Bątkiewicz-Brożek: „Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej” – to z czytań na pierwszy dzień synodu. Głos Boga wybrzmiewa? Czy patrząc na zawieruchę, jaka panuje wokół synodu, jedzie Pan tam z lękiem o jego wynik?


Jacek Pulikowski: Nie, bo wierzę, że Duch Święty będzie czuwał. Zresztą, jak widać z czytań, Pan Bóg głos zabiera. Mam obawy, że będą trudne dyskusje, pojawią się głosy, które już znamy, próbujące zaingerować w nauczanie Kościoła. Mówi się w kuluarach, że Polska będzie hamować „postęp”. Czyli będzie głosić Ewangelię. 


Pan z żoną będziecie audytorami świeckimi z Polski. Jaka jest Wasza rola? 


Możemy uczestniczyć w obradach i wypowiadać się. Nie bierzemy udziału w głosowaniach. W polskim kręgu będziemy dyskutować wokół tematów synodalnych. 


Obmyślać strategię?


Raczej myśleć, jak bronić wartości, odwołując się do Pisma Świętego i dokumentów Kościoła. To wytrąca resztę argumentów. 


Argumentów przeciw rozwodom, związkom homoseksualistów czy Komunii dla osób żyjących w małżeństwach niesakramentalnych?


W związkach niesakramentalnych! Małżeństwo jest zarezerwowane dla sakramentu. Nazywajmy rzeczy po imieniu. 


Niesakramentalni mają prawo czuć się marginalizowani w Kościele?


Jeśli ktoś przez lata żyje w grzechu – jasno trzeba to powiedzieć – sam odcina się od sakramentów. 


Różne są historie. 


Zgoda. I trzeba się nad nimi pochylić, ale nie można udawać, że grzechu nie ma. Trzeba takich ludzi przyciągać, otwierać im oczy, żeby zatęsknili za sakramentem. 


Z Instrumentum laboris synodu wynika, że to poważny problem. A debatę wokół niego przyrównuje się do tej z roku 1968 wokól encykliki Pawła VI. 


I w moim przekonaniu nieodrobiona lekcja z encykliki Pawła VI odbija się teraz na synodzie!


W jakim sensie?


W takim, że kluczową sprawą w trosce o małżeństwo jest kwestia seksualności. Z wielu powodów ten temat z natury jest trudny, a dzisiaj sferą seksualności atakuje się już malutkie dzieci. Sfera ta stała się celem gigantycznego biznesu, który robi się na bałaganie. Bo przecież nie na ładzie. Z mojej 30-letniej praktyki pracy z małżonkami wynika, że kwestia relacji intymnej, podejścia do płodności to problem kluczowy!


Instrumentum laboris nie wspomina o nim ani słowem. 


Jakby problem został odłożony na bok, a na powierzchni zostały „sensacje”. Tymczasem tu tkwi odpowiedź na pytanie, skąd biorą się najdrastyczniejsze problemy, jak cudzołóstwo, zdrady, aborcje, rozwody. 
Z czym mamy problem w sferze seksualności w małżeństwie?
Ludzie mają tu niemożliwe do spełnienia oczekiwania. A to nie jest tak jak w filmach. Wyobrażenie złotych gór, których nie znajdują, przekłada się na frustrację i zagubienie. Ludzie próbują to zmienić przez nowego partnera. A jak ja to mówię – druga żona ma wszystkie wady pierwszej i dodatkowo swoje. 


« 1 2 3 4 »
oceń artykuł

Reklama

  • Maluczki
    01.10.2015 10:51
    Obecnie w Kościele instytucjonalnym już i tak przedstawia się małżeństwo w fałszywym świetle. Jeżeli jeszcze posunie się dalej, to będzie wyjście kościoła instytucji z Kościoła.
    Coraz bardziej widzę ten synod, jako atak materializmu na Kościół.
    doceń 0