• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Genialna decyzja papieża

    Franciszek Kucharczak

    dodane 02.09.2015 14:10

    Bogu chodzi o oczyszczenie człowieka, a nie o kanonizację oblepiającego go brudu.

    List papieża przed Nadzwyczajnym Jubileuszem Miłosierdzia już przynosi znakomite owoce. Oto bowiem media, zazwyczaj zaangażowane w przedstawianie aborcji jako prawa człowieka, nagle zaczęły mówić, że to grzech. I w dodatku cieszą się, że osoby, które go popełniły, z okazji jubileuszu będą mogły łatwiej uzyskać rozgrzeszenie. Przy okazji wielu odbiorców tychże mediów w ogóle zdało sobie sprawę, że w normalnych warunkach uzyskać rozgrzeszenie z aborcji jest trudniej. I dowiadują się, dlaczego jest trudniej: Bo to grzech tak poważny, że kto go popełnia, ten zaciąga ekskomunikę. Nawet morderstwo dorosłego człowieka nie powoduje takich skutków.

    Kolejny świetny skutek jest taki, że wielu ludzi na Zachodzie uświadomi sobie, że istnieje jeszcze coś takiego jak spowiedź. I że do rozgrzeszenia trzeba konkretnego wyznania grzechów przed konkretnym kapłanem, i że być może robi się to w tej budce, w której teraz leżą szczotki i płyny do mycia podłóg. 

    Owszem, zawodowe medialne zamulacze sugerują, że papież zrobił coś, co bagatelizuje aborcję. Że oto teraz będzie można zabić sobie dziecko, „pyknąć” spowiedź u podrzędnego księdza, znowu zabić, znowu się wyspowiadać i tak dalej. Ale to manipulacja, a tu wyjątkowo łatwo tę manipulację obnażyć. Wystarczy przeczytać list papieża, żeby zauważyć, że tu chodzi o ułatwienie nawrócenia, a nie grzeszenia. W tekście stoi jak wół, że aborcja jest „wielkim złem”, że wybór aborcji zostawia blizny na sercu i że to wydarzenie jest „głęboko niesłuszne” i że „tylko wtedy, gdy zrozumie się to w prawdzie, można nie stracić nadziei”. A cóż to znaczy „zrozumieć w prawdzie”, jeśli nie uznać uczciwie i do końca, że się zrobiło rzecz bardzo, bardzo złą? 

    Dalej papież zauważa: „Przebaczenia Bożego nie można odmówić nikomu, kto żałuje, zwłaszcza jeśli ze szczerym sercem przystępuje do sakramentu spowiedzi, by pojednać się z Ojcem”. Dlatego oznajmia, że postanowił „upoważnić wszystkich kapłanów w Roku Jubileuszowym do rozgrzeszenia z grzechu aborcji osób, które jej dokonały, żałują tego z całego serca i proszą o przebaczenie”.

    A zatem mamy tu przypomnienie podstawowych kryteriów uzyskania Bożego przebaczenia. To warunki dobrej spowiedzi, o których uczą się dzieci na religii (niektórzy dziennikarze nie chodzili, albo nie uważali, to i piszą głupoty). I nic się tu nie zmieniło, bo i zmienić nie może. Żal z całego serca i prośba o przebaczenie to nic innego, jak stanowcze przyznanie „źle zrobiłem” i całkowite odwrócenie się od grzechu. 

    W papieskim liście jest wreszcie wskazanie dla spowiedników, aby „potrafili łączyć słowa szczerego przyjęcia z refleksją, która pomoże zrozumieć popełniony grzech oraz wskaże drogę autentycznego nawrócenia, by pojąć prawdziwe i wielkoduszne przebaczenie Ojca, który wszystko odnawia swoją obecnością”. O autentyczne nawrócenie więc chodzi. Kto skrywa w sobie choćby mglisty zamiar ewentualnego ponownego popełnienia aborcji, ten się nie nawrócił. Ktoś taki nie uzyska Bożego przebaczenia, choćby się spowiadał u samego papieża. 

    Głęboko mylą się ci wszyscy, którym się wydaje, że Miłosierdzie Boże oznacza pobłażliwość. Bogu chodzi o oczyszczenie człowieka, a nie o kanonizację oblepiającego go brudu.

    Czym jest prawdziwe miłosierdzie przypomniał papież i jest to jasne dla każdego, kto czyta jego słowa z dobrą wolą. List papieża niewiele zmienił formalnie, bo kapłani praktycznie i tak prawie zawsze mogli rozgrzeszać z aborcji, ale zmienił bardzo wiele w świadomości świata, który – chcąc nie chcąc – mówi o aborcji jako o grzechu. I mówi o ocaleniu dla żałujących, z jakim Bóg przychodzi w sakramencie pokuty. Po prostu genialne!
     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Rohirrim
      03.09.2015 08:19
      "Kanonizację brudu" ? Pamiętam pańską wypowiedź w sprawie znaczenia manipularza - to mniej więcej ten sam intelektualny sznyt.
      Co do decyzji papieża - trudno oczywiście pominąć istotę - czyli gest wielkoduszności Koscioła. Czy zostanie właściwie zrozumiany ? Już dzisiaj rozsyłane do wiernych synodalne ankiety nie pozostawiają wątpliowsci co do oczekiwań wiernych. Jakas część osób bez wątpienia odnajdzie dzięki temu drogę do Bożego Miłosierdzia. To plus. Uczciwie byłoby jednak postawić sobie pytanie o możliwość powrotu do tej dyscypliny penitencjarnej po roku. Skoro sami komentatorzy kościelni sugerują że za ta decyzją stoi otwarcie na miłosierdzie nie zas na sprawiedliwosć (sugerując że tak było do tej pory) - kto zgodzi się na porzucenie przystępu do Bożego Miłosierdzia ?
      Pojęcie samej ekskomuniki związane z tą procedurą stanie się reliktem "hiszpańskiej inkwizycji", a żądania rozszerzenia otwarcia na "wykluczonych" (kiedy i przez kogo ?) zostaną rozszerzone.
    • Alicja
      03.09.2015 08:51
      W Pana artykule zasmuciły mnie dwie rzeczy. Pierwsza to prześmiewczy ton w stosunku do tzw mainstreamu, a co to w ogóle jest?!, druga to uznanie aborcji za coś gorszego od morderstwa. Czyli rodzic mordujący narodzone swoje dziecko, bo mu przeszkadza płaczem w zabawie z koleżkami popełnia mniejszy grzech niż matka poddająca się aborcji.
      Ostrożnie z takimi stwierdzeniami.

    • Polak_katolik
      04.09.2015 13:29
      Jestem zbulwersowany herezją, którą czytam na gosc.pl To kłamstwo, że zabójstwo narodzonego, dorosłego człowieka jest mniejszym grzechem. Takie grzeszne słowa mógł podpowiedzieć tylko szatan. Redakcjo, dobieraj autorów z większą starannością i nie wpuszczaj na łamy szaleńców, którzy udając osoby wierzące de facto szerzą relatywizm moralny.
    • rekin
      04.09.2015 15:12
      Ah, znowu genialny tekst autora, widać stara dobra, pisowska szkoła nie jakas liberalna gdzie uczą poprawnej ortografii i przyzwoitości
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół