• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Kapitan Ameryka i przyjaciele

    Maciej Legutko

    |

    GN 36/2015

    dodane 03.09.2015 00:15

    Gdyby nie heroiczna interwencja trzech młodych Amerykanów, wspartych przez dwóch dzielnych współpasażerów, islamski terrorysta dokonałby rzezi w pociągu z Amsterdamu do Paryża.

    Często używamy słowa „bohater”, lecz w tym przypadku jeszcze nigdy nie było ono tak odpowiednie – w ten sposób amerykańska ambasador w Paryżu Jane Hartley scharakteryzowała Aleka Skarlatosa, Anthony’ego Sandlera i Spencera Stone’a. Wraz z ujawnianiem kolejnych szczegółów dramatycznych wydarzeń, które rozegrały się w ekspresie relacji Amsterdam–Paryż, stawało się jasne, że nie ma przesady w górnolotnym wystąpieniu Hartley oraz późniejszych pochwałach i odznaczeniach od prezydentów Baracka Obamy i François Hollande’a. W nocy z 21 na 22 sierpnia na stacji Gare du Midi w Brukseli do pociągu wsiadł uzbrojony po zęby Marokańczyk Ayoub El Khazzani. Gdy zaczął strzelać, obsługa składu zabarykadowała się w pomieszczeniu służbowym i nie reagowała na krzyki pasażerów. Sprawy w swoje ręce wzięli pozbawieni broni dwudziestoparoletni Skarlatos, Stone i Sadler, którzy rzucili się na napastnika. Nie dość, że udało im się go obezwładnić i związać, to jeszcze raniony nożem Spencer Stone opatrzył postrzelonego pasażera i utrzymał go przy życiu, a Sadler zapobiegł panice w pociągu do momentu przyjazdu policji. Po pierwszych sprzecznych sygnałach, gdy media mówiły o możliwym ataku szaleńca albo napadzie rabunkowym, we wtorek 25 sierpnia francuski prokurator generalny François Molins rozwiał wszelkie wątpliwości. Amerykanie udaremnili być może jeden z najkrwawszych zamachów terrorystycznych w XXI wieku. El Khazzani miał ze sobą nóż, pistolet oraz karabin AK-47 z dodatkowymi magazynkami. Łącznie 270 naboi.

    „Łapmy go”

    Kim byli bohaterowie i w jakich okolicznościach znaleźli się w pociągu do Paryża? Początek historii jest całkiem prozaiczny. Skarlatos, Stone i Sadler to koledzy ze szkoły. Po zakończeniu edukacji obrali różne drogi kariery. Pierwszy z nich jest członkiem Gwardii Narodowej stanu Oregon, walczył też w Afganistanie. Drugi służy w amerykańskich siłach lotniczych. Stacjonuje w bazie wojskowej USA na portugalskim archipelagu Azory. Trzeci z grupy przyjaciół to student ostatniego roku na California State University w Sacramento na kierunku kinezjologia (nauka zajmująca się badaniem ruchu ciała człowieka). W przyszłości chce zostać członkiem sztabu medycznego jednego z koszykarskich zespołów ligi NBA.

    Wspólna podróż po Europie była okazją do spotkania po latach. Media zdążyły już dokładnie prześledzić ich trasę wycieczki. Zaczęła się ona we Włoszech, następnie Amerykanie zwiedzali Niemcy i Holandię. Na podróż pociągiem do Paryża zdecydowali się w ostatniej chwili, pierwotnie zamierzali spędzić noc w Amsterdamie. Skromni przyjaciele podczas dziesiątek konferencji prasowych konsekwentnie odżegnywali się od tytułowania ich mianem bohaterów, nawet po nadaniu im przez prezydenta Francji najważniejszego narodowego odznaczenia – Legii Honorowej. Każdy z nich szczerze i szczegółowo opowiedział o walce z terrorystą, dzięki czemu można dokładnie odtworzyć bieg wydarzeń. Tym, który zmobilizował kolegów do akcji, był 22-letni Skarlatos. Zawołał po prostu: „łapmy go”, a później wyrwał zamachowcowi karabin. Najbardziej dramatyczną walkę stoczył Spencer Stone. Pierwszy dopadł Marokańczyka i przyjął na siebie kilka dźgnięć nożem, w wyniku czego nieomal stracił palec. Ostatecznie nie tylko obezwładnił El Khazzaniego, ale później jeszcze uratował życie Markowi Moogalianowi (o którym będzie za chwilę mowa), tamując krwotok z jego rany. Szczególna odwaga Stone’a sprawiła, że prasa już nadała mu pochodzący od nieustraszonego komiksowego bohatera pseudonim „Kapitan Ameryka”. O rok starszy od kolegów Anthony Sadler pomógł związać terrorystę, a następnie pobiegł do następnego wagonu po zestaw pierwszej pomocy i uspokajał współpasażerów. Młody student bardzo prosto, ale logicznie wyjaśnił podczas późniejszej konferencji prasowej motywacje do podjęcia z przyjaciółmi tak odważnej decyzji: „Schowanie się i siedzenie w kącie nic by nam nie dało”.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • polo04
      13.10.2015 10:35
      Jako uzupełnienie artykułu polecam obejrzeć wizytę Spencera Stone w Show Jimmiego Kimmela Live (po angielsku). Bohater zostaje potraktowany naprawdę wyjątkowo. https://www.youtube.com/watch?v=R-W5iVj3b_w
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół