• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Dwie twarze posła Rasia

    Wojciech Teister

    dodane 02.07.2015 15:44

    W sprawie in vitro poseł Ireneusz Raś (PO) ma dwa oblicza - jedno pokazuje katolickim wyborcom, drugie w czasie głosowania.

    Jeszcze przed sejmowym głosowaniem nad rządowym projektem ws. in vitro poseł Ireneusz Raś z Platformy Obywatelskiej deklarował na łamach "Gościa Niedzielnego", że nie poprze rządowego projektu w jego pierwotnej formie (z możliwością tworzenia zarodków nadliczbowych i mrożenia ich), gdyż uważa, że zarodek to człowiek i jako katolik ma do rządowego projektu konkretne zastrzeżenia. Zresztą już w kwietniu na antenie Radia Kraków deklarował, że "nad życiem ludzkim gry nie powinno być".

    Komunikat do potencjalnych wyborców-katolików w mediach poszedł. Również na łamach naszego tygodnika, więc mamy prawo rozliczyć posła z jego deklaracji.

    W czasie zeszłotygodniowego głosowania poseł postąpił wbrew złożonej przez siebie deklaracji i zagłosował za projektem PO. Wcześniej, co prawda, zgłosił trzy poprawki, ale żadna z nich nie przeszła. W głosowaniu nad podstawową wersją projektu Raś zgodził się na tworzenie aż 6 zarodków i możliwość mrożenia ich. Zapytałem, dlaczego to zrobił.

    W odpowiedzi usłyszałem, że złożył projekty poprawek, ale wszystkie zostały odrzucone, wobec czego uważa, że lepszym rozwiązaniem jest przyjęcie prawa, które zezwala na tworzenie 6 zarodków, niż brak jakiegokolwiek prawa i wolna amerykanka w klinikach in vitro. Nie zmienia to jednak jego jasnego stanowiska, że życie ludzkie rozpoczyna się od momentu poczęcia i zarodek ludzki to pełnowartościowe życie człowieka.

    Wszystko to wygląda heroicznie: poseł-katolik bohatersko robi co może, by dać poczętym ludziom maksymalną ochronę, ale nie udaje mu się przepchnąć poprawek, wobec czego nie ma wyjścia i popiera projekt zły, ale i tak lepszy niż brak jakichkolwiek regulacji. Piękna i niemal wzruszająca historia, gdyby nie jeden drobny szczegół - kilka miesięcy wcześniej poseł Raś zagłosował przeciwko opozycyjnemu projektowi, który całkowicie zakazywał mrożenia zarodków i tworzenia ich w ramach procedury in vitro.

    Zapytałem posła o tę niekonsekwencję. Jego zdaniem zagłosował przeciwko, bo projekt ten przewidywał karanie więzieniem lekarzy za stosowane in vitro i "w ogóle nie można było nad nim pracować".

    - A może trzeba było zgłosić do niego poprawki? - zapytałem. Nie uzyskałem żadnej konkretnej odpowiedzi poza wytłumaczeniem, że poseł za chwilę rozpoczyna ważne spotkanie.

    Okazuje się, że Ireneusz Raś jest człowiekiem o dwóch twarzach. Pierwsza to ta, którą pokazuje katolickim wyborcom: obrońca życia. Niestety tylko na poziomie deklaratywnym. Bo kiedy przychodzi do głosowania, wtedy ukazuje się druga twarz Rasia - maszynka do głosowania rządowych projektów i odrzucania projektów opozycji. Niezależnie od tego, jakie by one nie były. Niestety to ta druga ma realny wpływ na polską rzeczywistość. Słowa świata nie zmieniają, sejmowe głosowania owszem. Warto o tym pamiętać przy okazji jesiennych wyborów.

    OBSERWUJ AUTORA NA TWITTERZE

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • R
      03.07.2015 11:05
      Dobry komentarz panie redaktorze... trochę Was (Gościa) delikatnie mówić "wprowadził w błąd"...

      Większość polskiego sejmu to katolicy w tym PO...

      Wśród tych POsłów katolickich jest "frakcja konserwatywna" i niektórzy z nich wartości katolickie wypisują twardo na swoich sztandarach np. pan Raś... ale niestety tym wprowadzają w błąd katolicki elektorat...

      Nie można na nich liczyć kiedy trzeba podnieść przyłbicę i zagłosować nie jak partia każe... np. że zagłosują w kwestiach światopoglądowych zgodnie z katolickimi wartościami... lub że w ogóle zagłosują.. (typowy wybieg w kilku ostatnich światopoglądowych głosowaniach - nie głosować)


      Panie Raś nie idź tą drogą...
    • Bezbożnik
      03.07.2015 22:34
      O tym, że poseł Raś jest hipokrytą i zakłamanym karierowiczem wiadomo nie od dziś i nie tylko w temacie in vitro (które jako agnostykowi jest mi obojętne), ale spraw wszelakich. Takim samym karierowiczem jest jego brat Dariusz - obecnie proboszcz kościoła Mariackiego w Krakowie, mianowany na to stanowisko przez wiernego współpracownika Platformy Obywatelskiej, który do tej partii upachł by najchętniej całą swoją rodzinę i znajomych.

      Niebawem poseł Raś będzie chciał się przykleić do swojego dobrego kolegi Jarosława Gowina i jeśli Partia Oszustów splajtuje całkiem, kandydować z list PiSu.
    • karpik
      04.07.2015 09:50
      jak w tym przypadku będzie wyglądała odpowiedzialność w świetle prawa kanonicznego ? chodzi oczywiście o to, że poseł niewątpliwie ma świadomość materii, nad którą głosował.
    • Krystian
      06.07.2015 02:32
      Przepraszam, to nie do tego artykulu,tylko do "Zero kompromisu"
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół