• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Przemilczane 15-lecie IPN

    Barbara Fedyszak-Radziejowska

    |

    GN 27/2015

    dodane 02.07.2015 00:15

    Pojednanie budowane na prawdzie, pamięci, sprawiedliwości i zadośćuczynieniu wymaga poczucia odpowiedzialności wszystkich, także mediów.

    Losy Instytutu Pamięci Narodowej są dobrym przykładem sukcesów i porażek III Rzeczypospolitej. 15 i 16 czerwca instytut obchodził 15. rocznicę swojego powstania w zaskakującym osamotnieniu. Tylko „Nasz Dziennik”, „Gazeta Polska Codziennie” oraz „Kurier Szczeciński” opublikowały następnego dnia dłuższe lub krótsze wzmianki o tym wydarzeniu. Zauważyły je serwis PAP oraz portale internetowe, z gazeta.pl włącznie, ale w mediach publicznych, komercyjnych, „zależnych”, a także „niezależnych” przebiegu rocznicy powstania IPN nie świętowano. Także dzień później, 18 czerwca, nie pojawiły się podsumowania i komentarze, tak jakby istnienie IPN było dzisiaj kłopotliwe dla wszystkich stron politycznego sporu.

    A było o czym pisać, bo zarówno poniedziałkowa międzynarodowa konferencja poświęcona europejskim doświadczeniom w rozrachunku z komunistyczną dyktaturą, jak i przemówienia wygłoszone w trakcie głównych uroczystości były ważne i interesujące. W poniedziałek dyskutowano o konsekwencjach otwarcia archiwów komunistycznej policji politycznej, o porażkach i sukcesach lustracji, o trudnym zadaniu osądzania zbrodni komunizmu. Historycy, dziennikarze, prawnicy, politolodzy, działacze organizacji pozarządowych z Czech, Węgier, Słowacji, Łotwy, Rumunii, Niemiec, Słowenii, Stanów Zjednoczonych i Polski porównywali skuteczność różnych rozwiązań. Jedne państwa, jak Słowenia, lustracji nie przeprowadziły, inne, jak Niemcy, prowadziły ją – zdaniem dr. H. Knabe, niemieckiego historyka – selektywnie i nie zawsze przejrzyście.

    Politolog, dr R. David, badacz lustracji, komisji prawdy, przeprosin i zadośćuczynienia w różnych, nie tylko komunistycznych krajach, interesująco ocenił węgierski, czeski i polski model lustracji. Czeski uznał za najbardziej skuteczny, ale w polskim rozwiązaniu karania za kłamstwo dostrzegł zaskakującą zaletę – budowanie społecznego zaufania i uodpornienie Polaków na dzisiejszą, rosyjską propagandę. Generalnie polski Instytut Pamięci Narodowej okazał się w międzynarodowej debacie znacznie bardziej skuteczną i sprawną instytucją, niż przywykliśmy sądzić, a nasze problemy okazały się bardzo podobne do tych, z którymi borykają się wszystkie państwa wychodzące z komunizmu. Przypomnijmy, że początki IPN były trudne. Powstał, bo wbrew opinii wielu autorytetów opozycji gloryfikujących kompromis Okrągłego Stołu chciało tego społeczeństwo.

    To większość Polaków (76 proc.) domagała się sprawdzenia, czy osoby pełniące ważne funkcje publiczne współpracowały ze Służbą Bezpieczeństwa, i uważała (73 proc.), że „każdy obywatel powinien mieć dostęp do swoich akt z okresu PRL, zgromadzonych przez służby specjalne” [CBOS  XII 1997]. Jedyna formacja – AWS – która obiecywała spełnienie tych oczekiwań, wygrała w 1997 roku wybory i pokonując wiele politycznych barier i niemożności, doprowadziła ostatecznie do powstania instytutu. Nie oznacza to, że skończyły się problemy z dostępem do archiwów, lustracją i poznawaniem prawdy o przeszłości. Jeszcze 6 lat temu politycy SLD i rządzącej koalicji PO–PSL kierowali pod adresem IPN głównie zarzuty: „Platforma domagała się zmiany prezesa, … jeśli IPN sam się nie zreformuje, to najbardziej radykalne rozwiązanie jest możliwe,... premier zagroził likwidacją,...” (Dziennik 2009), „Kurtyka musi odejść… Tusk ma dość Kurtyki…” (GW 2009), „Zlikwidujcie IPN” (Trybuna 2009). W porównaniu z tamtym okresem przemilczenie 15. rocznicy powstania IPN zdaje się swoistym sukcesem.

    Pięć lat temu wykład z okazji 10. rocznicy wygłosił prof. P. Śpiewak, który nie ukrywał swojego sceptycyzmu wobec IPN. W roku 2015 honorowym gościem i wykładowcą był Siergiej Kowalow, rosyjski dysydent, obrońca praw człowieka – także w Rosji Putina – który o IPN powiedział: „… jest unikatową instytucją, jakiej nie ma chyba nigdzie indziej na świecie, jeżeli chodzi o skuteczność i jakość pracy”. Dzisiaj IPN, niekochane dziecko RP, jest przykładem sukcesu polskiej demokracji. Prezydent Niemiec, J.Gauck, w liście gratulacyjnym do prezesa Ł. Kamińskiego przypomniał, że w 1989 roku to „Polska w dużej mierze zainicjowała europejską rewolucję wolnościową, która obaliła reżimy bezprawia w Polsce, dawnej NRD i innych państwach naszego regionu. Prezydent elekt A. Duda podkreślił rolę Instytutu w przywracaniu prawdy i pamięci o przeszłości, jego znaczenie dla jakości demokracji i przejrzystości życia publicznego oraz edukacyjną rolę i zadanie ochrony dobrego imienia Polski w świecie.

    Prezes IPN Ł. Kamiński mówił o prawdzie, sprawiedliwości, godności, pamięci i pojednaniu – pięciu wartościach, które wyznaczają „sens naszej pracy”. Przypomniał prezesów, Janusza Kurtykę i Janusza Krupskiego, którzy zginęli, wypełniając swój obowiązek, towarzysząc prezydentowi RP Lechowi Kaczyńskiemu. Przemówienie zakończył refleksją o „pokoleniu IPN”: „Jeszcze kilka lat temu te dwa słowa wyrażały pogardę, która bolała wielu z nas. Chciałbym, abyśmy pewnego dnia mogli uznać, że pokolenie IPN istnieje. Pokolenie ludzi wolnych, dumnych, świadomych własnej tożsamości i szanujących innych,. .. gotowych do służby i poświęcenia”. Przemilczenie 15. rocznicy powstania IPN budzi niepokój. Pojednanie budowane na prawdzie, pamięci, sprawiedliwości i zadośćuczynieniu wymaga poczucia odpowiedzialności wszystkich, także mediów. Gdy milczą, jego miejsce zajmuje manipulacja. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół