• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Powrót księdza Browna

    Edward Kabiesz

    |

    GN 27/2015

    dodane 02.07.2015 00:15

    Fani twórczości Chestertona mogą poczuć się zawiedzeni, że w telewizyjnym „Księdzu Brownie” zabrakło błyskotliwych przemyśleń autora dotyczących wiary.

    Wśród bogatej galerii postaci stworzonych przez Gilberta K. Chestertona, jedna do dzisiaj budzi szczególne zainteresowanie. Jest nią ksiądz Brown, detektyw w sutannie. Ks. Brown w swoim czasie popularnością dorównywał najsławniejszemu detektywowi świata – Sherlockowi Holmesowi. Można domniemywać, że obecnie jest bardziej oglądany niż czytany, tym bardziej że znalazł „spadkobierców” m.in. w postaciach naszego ojca Mateusza, włoskiego Don Matteo, czy amerykańskiego o. Dowlinga z „Detektywa w sutannie”. Niesamowity sukces emitowanej obecnie w Polsce ostatniej angielskiej telewizyjnej adaptacji opowiadań o księdzu Brownie przeszedł oczekiwania twórców. Nie spodziewali się, że kameralny, dysponujący szczupłym budżetem serial będzie w stanie konkurować z sensacyjnymi rodzimymi i amerykańskimi produkcjami.

    Oglądalność pierwszej serii „Ojca Browna” była tak duża, że BBC poszła za ciosem, realizując kolejne dwie i już zapowiedziała czwartą. Chesterton oficjalnie przeszedł na katolicyzm w 1922 roku, co stało się wydarzeniem na miarę konwersji kard. Newmana. Jednak ksiądz Brown po raz pierwszy w roli detektywa wystąpił już w roku 1911, kiedy pisarz wydał zbiór opowiadań o jego przygodach. Chesterton napisał łącznie 53 opowiadania z Brownem, z czego trzy ostatnie odnaleziono po śmierci autora. W opowiadaniach Chestertona, w odróżnieniu od twórczości Conan Doyle’a, dedukcja schodziła na dalszy plan. Brown występował tu raczej w roli duszpasterza, który lepiej niż inni potrafi wniknąć w duszę przestępcy. Dążył raczej do jego nawrócenia, a wymierzenie kary grzesznikowi pozostawiał często Bogu.

    Niepozorny księżulo

    Od strony fizjonomii bohater opowiadań nie rzuca się w oczy. „Niepozorny księżulo” – pisze o nim często jego twórca. „Przysadzisty księżulo miał okrągłą, pospolitą twarz i szczeciniaste ciemne włosy, nie był więc osobistością godną szczególnej uwagi” – opisuje go w „Młocie Bożym”. „Jego niepokaźna powierzchowność miała rozmyślnie kontrastować z zaskakującą bystrością i inteligencją; dlatego właśnie kazałem mu wyglądać tak biednie, dlatego był zaniedbany, z krągłą, nijaką twarzą, niezguła i w ogóle” – wyjaśnia pisarz koncepcję postaci księdza w „Panu Bogu ze złotym kluczem”. Oglądając serial BBC, zauważymy znaczne odstępstwa od literackiego pierwowzoru. Trudno powiedzieć, by serialowy ksiądz nie rzucał się w oczy. Bohater stara się zwykle trzymać na uboczu, ale jego korpulentna sylwetka od razu zwraca uwagę otoczenia.

    Tym bardziej że twórcy umiejscowili akcję serialu w wiosce, gdzie ksiądz jest osobą dobrze znaną. Z opowiadań wynika, że ks. Brown zaniedbuje swoją parafię, bo często podróżuje po całej Wielkiej Brytanii, Europie, trafia też do Ameryki. W serialu jest mniej ruchliwy. Pełni funkcję proboszcza parafii pod wezwaniem św. Marii, w fikcyjnej wiosce Kembleford wśród wapiennych wzgórz Cotswold w południowo-środkowej Anglii. W opowiadaniach Chestertona ks. Brown działa w czasach współczesnych pisarzowi, natomiast scenarzyści umieścili akcję serialu na przełomie lat 40. i 50. W  opowiadaniach Chesterton czasem pokpiwał z tradycyjnego angielskiego antykatolicyzmu, czego nie znajdziemy w telewizyjnym cyklu.

    Browna z opowiadań można byłoby nazwać ambasadorem dobrej woli Kościoła katolickiego w anglikańskiej społeczności, w serialu natomiast, jak zauważył jeden z filmowych krytyków, jest raczej „genialnym reprezentantem posoborowego Kościoła, którego postać ma przekonać do siebie zsekularyzowanego, postmodernistycznego widza”. Fani literackiego pierwowzoru mogą poczuć się zawiedzeni, że w serialu zabrakło błyskotliwych przemyśleń Chestertona dotyczących wiary katolickiej. Jego opowiadania miały dostarczać czytelnikowi rozrywki, ale też skłonić go do refleksji na ten właśnie temat. Chociaż twórcy telewizyjnego cyklu postawili przede wszystkim na rozrywkę, warto zwrócić uwagę, że jego bohaterowie, jak i rozgrywające się wydarzenia nawiązują zawsze do zagadnień związanych z chrześcijaństwem – miłosierdzia, przebaczenia i pojednania.

    Trudno też pominąć fakt, że w angielskich czy zachodnich serialach oraz filmach katolickich duchowny rzadko jest bohaterem pozytywnym. A takim jest właśnie ks. Brown w doskonałej kreacji Marka Williamsa. Widzów zaniepokojonych faktem, że w pierwszych odcinkach cyklu zabrakło postaci Herkulesa Flambeau, skruszonego przestępcy, mogę uspokoić. Wkrótce się pojawi. Już w pierwszym odcinku cyklu słyszymy język polski, bo znalazł się w nim wątek związany z postacią Susie Jasiński, która odgrywa ważną rolę w rozwiązywaniu kryminalnych zagadek. Dziewczyna mieszka w leżącym w okolicach Kembleford obozie polskich powojennych przesiedleńców i pracuje na część etatu jako sprzątaczka na plebanii ks. Browna. Pojawia się we wszystkich odcinkach pierwszej serii cyklu. W tej roli wystąpiła mało znana, ale utalentowana polska aktorka Katarzyna Kołeczek.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół