• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Ekologiczna pieśń chwały

    ks. Tomasz Jaklewicz


    |

    GN 27/2015

    dodane 02.07.2015 00:15

    Warto patrzeć na świat oczami św. Franciszka, czyli nie jak konsumenci, ale ludzie zdumieni i zakochani. „Świat to coś więcej niż problem do rozwiązania, jest on radosną tajemnicą, którą podziwiamy w zachwycie, oddając chwałę Bogu” – uczy papież. 


    Święty Jan Paweł II odpowiadając na prośbę obrońców przyrody, ogłosił św. Franciszka patronem ekologów już w 1979 roku. W liście apostolskim Inter sanctos napisał: „Świętego Franciszka z Asyżu słusznie zalicza się między tych świętych i słynnych mężów, którzy odnosili się do przyrody jako cudownego daru udzielonego przez Boga rodzajowi ludzkiemu. Albowiem on głęboko odczuł w szczególny sposób wszystkie dzieła Stwórcy i natchniony Bożym duchem wyśpiewał ową najpiękniejszą »Pieśń stworzeń«, przez które, szczególnie przez brata słońce, brata księżyc i siostry gwiazdy niebieskie, oddał należne uwielbienie, chwałę, cześć i wszelkie błogosławieństwo najwyższemu i dobremu Panu”. 
To niezwykle wymowne, że papież noszący imię Biedaczyny z Asyżu swoją encyklikę poświęconą ekologii zatytułował Laudato si’ („Pochwalony bądź”). To refren słynnej „Pieśni słonecznej”, zwanej także „Pieśnią stworzeń”, „Hymnem stworzenia” lub „Pochwałą stworzeń”. To najbardziej znany i analizowany tekst Franciszka, perła literatury chrześcijańskiej, czyste średniowiecze! Święty z Asyżu podyktował go półtora roku przed śmiercią w pobliżu kościółka św. Damiana. Choroba oczu odebrała mu wzrok. A on, na przekór temu, że sam już nie może widzieć piękna ziemi, opiewał jej urok i chwalił Boga we wszystkich żywiołach świata. 


    Franciszek o Franciszku


    Papież Franciszek cytuje w swojej encyklice większy fragment „Pieśni słonecznej”. Stawia św. Franciszka jako wciąż aktualny wzór wrażliwości wobec stworzenia, która łączy się z wrażliwością na ludzką biedę. „Był mi­stykiem i pielgrzymem, który żył z prostotą i we wspaniałej harmonii z Bogiem, z innymi ludźmi, z naturą i z samym sobą”. Ekologia nie jest tylko kwestią nauki, polityki czy ekonomii, powtarza ojciec święty. To najpierw właściwa postawa duchowa. Jaka – widać to doskonale w Biedaczynie z Asyżu. „Podobnie jak człowiek zakochany, Franciszek za każdym razem, kiedy spoglądał na słońce, księżyc czy najmniejsze zwierzęta, reagował śpiewem, włączając w swoje uwielbienie wszystkie stwo­rzenia. Wchodził w łączność z całym stworze­niem, a nawet głosił kazania kwiatom, »zapraszał je do chwalby Pańskiej, tak jakby miały rozum«… Dla niego wszelkie stworzenie było jak siostra, związana z nim więzami miłości. Dlatego czuł się powołany, by zatroszczyć się o wszystko, co istnieje”. 
W postawie św. Franciszka jest jakiś rodzaj romantyzmu. Miał w sobie coś z Bożego trubadura. Ale właśnie takie poetyckie, kontemplacyjne spojrzenie na świat sprzyja mądrej ekologii. „Jeśli zbliżamy się do przyrody i środo­wiska bez otwarcia na zadziwienie i podziw, jeśli nie mówimy już językiem braterstwa i pięk­na w naszej relacji ze światem, to nasze postawy będą postawami władcy, konsumenta lub jedynie wyzyskującego zasoby naturalne, niezdolnego do postawienia ograniczeń swoim doraźnym intere­som. Jednakże jeśli czujemy się ściśle związani ze wszystkim, co istnieje, to umiar i troska pojawiają się spontanicznie. Ubóstwo i prostota świętego Franciszka nie były ascezą jedynie zewnętrzną, ale czymś bardziej radykalnym: wyrzeczeniem się czynienia z rzeczywistości jedynie przedmiotu użytku i panowania”. Bardzo à propos są słowa angielskiej poetki Elizabeth Barrett Browning: „Ziemia jest pełna nieba/ A każdy zwykły krzew płonie Bogiem/ Ale tylko ci, którzy widzą, zdejmują sandały;/ Reszta siada i zrywa jagody”.
Papież podkreśla, że Biedaczyna z Asyżu widział w przyrodzie „wspaniałą księgę, w której Bóg do nas mówi i przekazuje nam coś ze swego piękna i do­broci. (…) Z tego względu żądał, aby w klasztorze zawsze zosta­wiano część ogrodu nie uprawianą, aby rosły w niej dzikie zioła, tak aby ci, którzy je podziwia­ją, mogli wznieść myśl do Boga, twórcy tak wiel­kiego piękna. Świat to coś więcej niż problem do rozwiązania, jest on radosną tajemnicą, którą podziwiamy w zachwycie, oddając chwałę Bogu”. No właśnie, oddając chwałę Bogu. Postawa św. Franciszka płynie z jego wiary. Miłość do stworzenia jest pochodną miłości do Boga. 


    Niewidomy opiewa świat 


    
W Asyżu, w którym wciąż czuje się obecność św. Franciszka, zawsze największe wrażenie robi na mnie kościółek św. Damiana. Tam wszystko się zaczęło, w tym kościółku Pan Jezus przemówił z krzyża do Franciszka: „Idź, napraw mój Kościół”. Tam później zamieszkała św. Klara z pierwszymi siostrami. San Damiano leży na uboczu, poza miastem, w oliwnym gaju, z dala od turystycznego zgiełku. Idąc od parkingu do kościoła po prawej stronie, mijamy figurę Franciszka, siedzącego w kucki i spoglądającego na rozległą umbryjską dolinę. Rzeźba oddaje moment tworzenia „Pieśni słonecznej”. 
To był trudny czas jego życia. Po ludzku odniósł sukces. Na tzw. kapitule namiotów, czyli wielkim zjeździe braci mniejszych, zgromadziło się ich w Asyżu ok. 5 tysięcy. Ale Franciszek czuje się samotny, niezrozumiany.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół