• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Przegrywamy. 
Dlaczego?

    ks. Marek Gancarczyk


    |

    GN 27/2015

    dodane 02.07.2015 00:15

    Poprzedni tydzień nie był dobrym czasem.


    I nie myślę tylko o skumulowanych w jednym dniu trzech zamachach: w Tunezji, Kuwejcie i Francji. W Polsce posłowie – w większości katolicy – przyjęli skrajnie szkodliwą ustawę o in vitro (więcej na ss. 40–41). Z kolei Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych uznał za niezgodną z konstytucją odmowę udzielania ślubów homoseksualnych, czym de facto zalegalizował je we wszystkich stanach (więcej na ss. 4–5). W poprzednim tygodniu pojawiła się również informacja o liczbie wyświęconych w Polsce księży diecezjalnych. W tym roku było ich 329. W roku poprzednim wyświęcono 355 księży diecezjalnych, w 2013 r. – 401. Tendencja spadkowa jest wyraźna. Chciałoby się napisać: znikąd pociechy. Przegrywamy. Przegrywają chrześcijańskie wartości. Przegrywa Kościół. Wiem, wiem – dzieje się wiele pięknych rzeczy. Codziennie piszemy o nich na gosc.pl i w „Gościu”. Z początkiem wakacji rozpoczęły się liczne rekolekcje, na Jasną Górę wyruszyły pielgrzymki, trwają chrześcijańskie festiwale. A jednak kurczymy się, cofamy. Przedstawionym wyżej faktom nie da się zaprzeczyć.

    

Dlaczego przegrywamy? Dlaczego Boże sprawy są w odwrocie? Czy na tak postawione pytanie da się odpowiedzieć w kilku zdaniach bez narażania się na śmieszność? Spróbuję jednak. Odpowiedź może się kryć w samej istocie chrześcijaństwa, którą jest krzyż. Nie jest on znakiem sukcesu. Na krzyżu Jezus wszystko przegrał. Na takiej odpowiedzi można by poprzestać, gdyby po krzyżu nie nastąpiły zmartwychwstanie, zesłanie Ducha Świętego i zapierająca dech w piersiach apostolska epopeja. Czego zatem brakuje nam, chrześcijanom? Wydaje mi się, że świadomości i odwagi. Świadomości, że chrześcijaństwo jest jedyną prawdziwą religią, że ma uniwersalistyczne ambicje, że do Chrystusa chce nawrócić wszystkich bez wyjątku. I że taki obrót sprawy jest najlepszy dla ludzi. I że w takim podejściu nie ma zagrożenia dla ludzkiej wolności. Islam też ma ambicje uniwersalistyczne, ale od chrześcijaństwa różni się między innymi tym, że muzułmanin dla zdobycia świata potrafi zabić, zaś chrześcijanin potrafi dać się zabić. Językowo różnica niewielka, w istocie – ogromna. 



    Odwaga zaś potrzebna jest do jasnego mówienia tego, co napisałem wyżej, a co mocno powinno siedzieć w głowie i sercu każdego chrześcijanina. Dzisiaj to już nie takie proste. Pamiętają Państwo krytykę, jaka spadła na głowę kard. Ratzingera po opublikowaniu w 2000 roku wydawałoby się niewinnej i oczywistej deklaracji, że jedynym zbawicielem świata i człowieka jest Jezus. A od tamtego czasu presja wywierana na Kościół zdecydowanie się zwiększyła. Stąd pokusa, by dla świętego spokoju, dla zachowania dobrych relacji z bliskimi, ze światem, rezygnować z prawdy i z chęci przyprowadzenia wszystkich do Chrystusa. Komentując wyrok amerykańskiego sądu George Weigel napisał, że Kościół będzie brutalnie atakowany za jasne sprzeciwianie się wszelkiej bezbożności. By się tej krytyce sprzeciwić, trzeba mieć odwagę, dużo odwagi. Proszę zauważyć, że spośród czternastu apostołów – do pierwotnej dwunastki trzeba doliczyć Macieja i Pawła – poza Judaszem i Janem wszyscy zginęli z rąk pogan. Zadziwiająca proporcja.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • grzess
      02.07.2015 12:38
      Maluczki, a powiedz, czy inni, ci co przychodzą do kościoła z przymusu, śpią bo nie chce im się słuchać księży na kazaniu, ci co chętnie by obcięli mszę do 10 minut będą słuchać księdza? Raz do naszej parafii przybył pewien ksiądz, proboszcz specjalnie nie powiedział kto to jest. Ludzie na kazaniu prawie nie słuchali, potem się okazało w podziękowaniach, że to jest jeden ze słynniejszych rekolekcjonistów w Polsce. W kościele nie będziesz miał wszystkich księży pięknie mówiących, każdy ma inny dar.

      Swoją drogą, nie tylko ksiądz zmieniać ma parafię, lecz każdy z nas. Jak ty zmieniasz swoją parafię, jak ty docierasz do ludzi, którzy nie słuchają na mszy bo ksiądz jest "BE"?
    • deton24
      02.07.2015 17:09
      Chciałbym podziękować za bardzo wartościowy i bystry w obserwacjach artykuł.
      Odniosę się tylko do spadku ilości wyświęconych księży. Uważam że warto sprawdzić na ile jest to wina niżu demograficznego w poszczególnych rocznikach. Pozdrawiam.
    • Eatarhunt
      04.07.2015 14:10
      Obarczanie winą za sytuację krzyża jest co najmniej śmieszne - kiedy przestaniemy mówić o tym, że jesteśmy uciskani etc, a wreszcie zaczniemy słuchać. Chwała Bogu, że księży jest coraz mniej święconych - i tak za dużo. Ksiądz w Kościele potrzebny jest do aż jednego i jest to Eucharystia. Za mało sami świeccy, a już zwłaszcza mężczyźni angażują się i są angażowani do działania w Kościele. Później przychodzi potrzeba błogosławieństwa w domu czy wigilijnej kolacji i jest popłoch i panika.
      Z drugiej strony jest rolą Kościoła zmieniać świat nie poprzez zapisy prawne, ale wychowanie. Tak, żeby ludzie nie zastanawiali się czy korzystać z in vitro, aborcji i eutanazji. Po co wprowadzać podziały między ludzi i część traktować z wyższości katedry. Paweł pisał, że nie ma już granic między ludźmi - gdybyśmy to zrozumieli, co cały problem z "strasznym genderyzmem" nigdy by nie zaistniał. Może jestem w błędzie, ale Jezus nikogo nie odrzucił ani potępił, co więcej, z miłości do grzesznego człowieka stał się człowiekiem i dla niego też umarł. Może czas przestać zatrzymywać się na grzech (tak cudzym jak i swoim), bo przecież zostały pokonane. Nie mówię, żeby się nimi nie przejmować, ale nadać im właściwą wagę.
    • cyrkowiec
      15.09.2015 20:03
      Tekst na szóstkę. Brawo.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół