• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Wybory wygrywa się w sieci

    dodane 03.06.2015 00:15

    O tym, dlaczego młodzi wyborcy opowiedzieli się za Andrzejem Dudą, z Krzysztofem Mazurem, politologiem i filozofem rozmawia Piotr Legutko.

    Piotr Legutko: Czyje głosy przesądziły o wyniku wyborów prezydenckich?

    Krzysztof Mazur: W dużej mierze były to głosy wyborców poniżej 30. roku życia, dotąd uważanych za twardy elektorat PO. Trudno wskazać kluczowe dla tego pokolenia doświadczenie polityczne. Łączy je jednak wyraźna zmiana w podejściu do polityki. Jest to pierwsze pokolenie, które swojej wiedzy o bieżących wydarzeniach nie czerpie z radia, gazet czy telewizji, ale z internetu. Nie oznacza to, że ci ludzie nie wiedzą, co wydarzyło się w popularnym programie publicystycznym, bo zobaczą go za chwilę w sieci, jednak już z odpowiednim komentarzem internautów. Dlatego to pokolenie cyfrowe jest dużo bardziej odporne na manipulacje tradycyjnych mediów.

    Komunikaty polityczne nadawane przez centrale medialne w ogóle do najmłodszych nie docierają?

    Docierają, ale w zmienionej formie. To już nie są czasy jednokierunkowej komunikacji. W erze cyfrowej każdy odbiorca treści jednocześnie jest ich twórcą, choćby przez swoje komentarze czy prześmiewcze memy. Manipulacja Lisa i Karolaka z fałszywym kontem Kingi Dudy 10 lat temu może byłaby skuteczna. W świecie nowych mediów wystarczyło pięć minut po programie, by emocje odbiorców poszły w odwrotnym kierunku, niż założyli autorzy programu.

    Co więcej, media tradycyjne nie tylko straciły rząd dusz, ale właśnie stały się obiektem bardzo negatywnych emocji, co pokazał choćby atak Pawła Kukiza na TVN.

    Zwycięstwo Dudy w internecie wzięło się także stąd, że z radia i telewizji wypchnięto całą grupę niepokornych, prawicowych dziennikarzy, którzy zostali zmuszeni, by szukać odbiorców właśnie w sieci. Poza tradycyjnym systemem medialnym dużo szybciej musieli się nauczyć nowego stylu komunikacji, polegającego także na stałym dialogu z czytelnikami na Facebooku czy Twitterze. Dziennikarze TVN czy „Wyborczej”, nie mówiąc już o politykach PO, nie byli pod taką presją i całkowicie zaniedbali kontakt z użytkownikami nowych mediów. Nawiasem mówiąc, kilka lat temu Bartłomiej Sienkiewicz na jednym z partyjnych spotkań ostrzegał: „przegrywamy internet”. Usłyszał wtedy, że wyborów nie wygrywa się w sieci. Dotychczas tak było. Jednak ostatnie wybory prezydenckie były pierwszymi wyborami w naszej historii, w których to właśnie internet przeważył szalę zwycięstwa.

    Warto więc je potraktować nie tylko w kategoriach zmiany politycznej, ale także socjologicznej, pokoleniowej…

    … i mentalnościowej. Wyborcy dali sygnał, że chcą być wreszcie traktowani poważnie, o czym świadczy choćby popularność JOW-ów, nawet jeśli nie do końca uświadamiane są konsekwencje ich wprowadzenia. Użytkownik mediów społecznościowych nie chce być głupią owieczką prowadzoną przez oświeconych redaktorów. Mówi: „zacznijcie traktować mnie poważnie, po partnersku”. Zatem w tych wyborach zlały się dwie bardzo ważne intuicje młodych ludzi: chcą państwa bliskiego obywatelom i chcą mieć prawo zabierania głosu na współczesnej agorze, jaką jest internet. Wszystko to sprowadza się do potrzeby podmiotowego traktowania w polityce.

    A sztab Dudy umiał tę zmianę mentalnościową wykorzystać.

    Dobrym przykładem była akcja „Drużyna Dudy”. Zapisując się do niej, dostawałeś cały pakiet materiałów graficznych, od plakatu wyborczego Dudy po infografiki z niezrealizowanymi obietnicami Bronisława Komorowskiego. Te materiały były rozpowszechniane na prywatnych kanałach uczestników tej akcji. W ten sposób wciągali oni swoich znajomych. Szybko okazało się, że już nie trzeba chodzić i kleić plakatów po mieście, by zdominować przestrzeń publiczną. Wystarczy wygrać w internecie. Nie widziałem takich pomysłów po drugiej stronie.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół