• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Walka o naszych braci

    Agata Puścikowska

    |

    GN 23/2015

    dodane 03.06.2015 00:15

    Aby sprowadzić do Polski chrześcijan, których w Syrii czeka pewna śmierć, potrzeba dobrej woli, szybszych procedur oraz… postu i modlitwy.

    Gdy rozpoczynacie Państwo czytać ten tekst, w Syrii liczba zamordowanych przez Państwo Islamskie (ISIS) przekroczyła 336 tys. Wśród zabitych jest 34 104 dzieci. Gdy skończycie czytać, liczba ta jeszcze się zwiększy. A jeśli Państwo Islamskie zdobędzie Damaszek, a może się to stać lada dzień, najprawdopodobniej zginą wszyscy mieszkający tam syryjscy chrześcijanie. Walka o ich życie jest więc walką z czasem. By ją wygrać, trzeba nie tylko przekroczenia barier proceduralnych, ale i modlitwy. Fundacja „Estera” wraz z setkami osób dobrej woli chce sprowadzić do Polski chrześcijan z Syrii. Można pomóc.

    Prośba o ratunek

    Ojciec Miriam Shaded jest Syryjczykiem, matka Polką. Miriam urodziła się w Polsce, jednak w Syrii ma przyjaciół i rodzinę. I pozostaje cały czas w kontakcie ze swoimi bliskimi. Bliskimi, których życie jest coraz bardziej zagrożone. Wojna w Syrii trwa już cztery lata. Reżim Baszara al-Asada walczący z oddziałami opozycji doprowadził kraj do ruiny. Przyczynił się też do sytuacji, w której część terytorium Syrii zajęli dżihadyści z tzw. Państwa Islamskiego. Islamiści proklamowali kalifat i rozpoczęli brutalną walkę z przedstawicielami innych religii. Najbardziej krwawo walczą z chrześcijanami. Na oczach mężczyzn, by ich złamać, zabijane są dzieci, gwałcone i zabijane kobiety. Na końcu w okrutny sposób mordowani są mężczyźni. Jak do tej pory nie istnieje zintegrowana i skuteczna forma pomocy, którą społeczność międzynarodowa wspierałaby ciemiężonych chrześcijan. Dlatego prześladowani chrześcijanie sami próbują się ratować. – Duchowni Kościołów syryjskich poprosili o pomoc mojego tatę, który jest pastorem. Starał się w Polsce zdobyć wizy dla kilku rodzin, co było bardzo trudne. Żeby reprezentować całą sprawę, zdecydowałam się otworzyć Fundację „Estera” – wyjaśnia kulisy powstania fundacji Miriam Shaded. Fundacja działa dopiero kilka miesięcy. Jednak bardzo szybko udało jej się włączyć w swoje działania wiele organizacji społecznych, parafie, przedsiębiorców, którzy zadeklarowali pomoc w przyjęciu, utrzymaniu i asymilacji chrześcijan syryjskich. Fundacja stara się sprowadzić do Polski 1500 prześladowanych chrześcijan z 300 rodzin. W marcu w sposób formalny zwróciła się o pomoc do polskiego rządu. I choć najpierw rządowa strona tematu nie podejmowała, pod koniec maja sytuacja się zmieniła: premier Ewa Kopacz zadeklarowała, że Polska przyjmie 60 rodzin. – Musimy stworzyć bardzo dokładny harmonogram działań. Będziemy liczyć na współpracę samorządów – mówiła premier. – W przypadku syryjskich uchodźców Polska będzie korzystać z procedur sprawdzonych podczas przyjmowania uciekinierów z Donbasu.

    Miriam Shaded: – Mówimy o ok. 200 osobach, między innymi z Damaszku. Cieszę się, że w tej sprawie jest wola polityczna ze strony polskiego rządu. Teraz trzeba to wszystko zorganizować, żeby szybko i bezpiecznie sprowadzić te osoby do Polski. O szczegółach procedury Fundacja rozmawiała z Urzędem do spraw Cudzoziemców. „Estera” gromadzi też cały czas informacje i dokumenty niezbędne do sprowadzenia chrześcijan. Obecnie wiadomo, że osoby zagrożone będą prawdopodobnie musiały udać się na granicę z Libanem, by starać się o wizy w najbliższej polskiej ambasadzie, czyli w Bejrucie. Może to potrwać nawet kilkanaście dni.

    Gdy już będą w Polsce

    Po otrzymaniu wiz Syryjczycy przylecą do Polski. Czekają już na nich miejsca zamieszkania, zapewnione są także środki finansowe potrzebne do asymilacji. Przynajmniej na rok. Miriam Shaded przekonuje, że z asymilacją tych osób większego problemu nie będzie, gdyż są to ludzie wykształceni, często znają język angielski, a przede wszystkim bliska jest im cywilizacja chrześcijańska i europejski system wartości. Fundacja chce też zapewnić Syryjczykom możliwość nauki języka polskiego. Do Fundacji „Estera” zgłaszają się ciągle organizacje, parafie (protestanckie i katolickie), a także prywatne osoby, które deklarują konkretną pomoc. Jedni chcą użyczyć mieszkania, inni przekazać pieniądze. Pojawiają się też oferty zatrudnienia. Wiele osób chce pracować z chrześcijanami jako wolontariusze. – To bezcenne i bardzo cieszy, że tyle osób dobrej woli wyciąga do nieznanych ludzi ręce, otwierając swoje serca i drzwi – mówi wolontariuszka Fundacji „Estera”, Urszula Gryczyńska. – Wszystkie deklaracje pomocy, które napływają do nas przez stronę internetową fundacji, skrupulatnie odnotowujemy. Gdy Syryjczycy trafią do Polski, będziemy te kontakty uruchamiać. Wszyscy walczymy o naszych braci! Pani Urszula wraz z mężem również zadeklarowała chęć przyjęcia pod swój dach syryjskiego dziecka – sieroty. – Jednak sprowadzenie sierot do Polski jest jeszcze bardziej skomplikowane, bo przecież tam trwa wojna, a dzieci najczęściej nie mają dokumentów… Trzeba je ratować, ale oczywiście zgodnie z prawem. Dlatego wraz z ludźmi dobrej woli od wielu tygodni modlimy się w tej intencji i pościmy. Wierzę, że Pan Bóg pobłogosławi naszym planom i uda się uratować jak największą liczbę syryjskich chrześcijan – mówi Urszula Gryczyńska.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół