• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Egzamin przed trybunałem

    PAP

    dodane 01.06.2015 08:26

    Trybunał Konstytucyjny rozpatrzy w środę w pełnym składzie skargę grupy licealistów z Ostrowca Świętokrzyskiego, którym 4 lata temu unieważniono pisemny egzamin maturalny z chemii na poziomie rozszerzonym. Prace ich uznane zostały za napisane niesamodzielnie.

    Według skarżących sprawę maturzystów brak możliwości odwołania się od decyzji o unieważnieniu ich egzaminu jest niezgodny z konstytucją. Ich zdanie podziela Rzecznik Praw Obywatelskich Irena Lipowicz. Odmiennego zdania jest Ministerstwo Edukacji Narodowej. Prokurator Generalny i Sejm wnoszą o umorzenie postępowania ze względu na niedopuszczalność wydania wyroku w tej sprawie. Według Prokuratora Generalnego skarżący nie wyczerpali drogi sądowej w swojej sprawie, występując tylko do sądów administracyjnych, a nie do sądów powszechnych.

    Skargę wystosowało 18 spośród 53 ówczesnych maturzystów z dwóch liceów z tego miasta, którym w czerwcu 2011 r. Okręgowa Komisja Egzaminacyjna w Łodzi (obejmuje ona swoim zasięgiem szkoły w dwóch województwach: łódzkim i świętokrzyskim) unieważniła prace ze względu na niesamodzielne rozwiązanie arkusza, czyli ściąganie. W pracach maturzystów były takie same charakterystyczne błędy. W jednym z zadań musieli podać kolor przed przeprowadzeniem opisanego doświadczenia i po nim. Prawidłowa odpowiedź brzmiała: "od brunatnego po żółty", maturzyści napisali: "szafirowy".

    Dyrektor OKE w Łodzi Danuta Zakrzewska argumentowała, że w unieważnionych pracach powtarzały się bardzo charakterystyczne błędy, które nie wynikają ze sposobu nauczania. Zadania wykonane były w sposób inny niż ten, którego uczy się w szkole, tak jakby rozwiązywał je student lub nauczyciel. Nie wszyscy uczniowie mieli te same błędy, wyglądało to tak, jakby komunikowali się w grupach.

    Rodzice maturzystów argumentowali zaś, że ich dzieci miały tych samych nauczycieli i korepetytorów, więc w ich pracach mogły pojawić się takie same błędy w zadaniach. Sprzeciwiali się stosowaniu odpowiedzialności zbiorowej. Argumentowali, że ich dzieci trzy lata przygotowywały się do matury i nie przekreśliłyby tych starań ściąganiem.

    Unieważnienie matury z chemii nie oznaczało, że uczniowie nie zdali matury, ale na świadectwach z tego przedmiotu mieli wpisane zero punktów. Egzamin z chemii nie był bowiem egzaminem obowiązkowym. Wynik z niego mógł jednak mieć znaczenie przy rekrutacji na studia; niektóre uczelnie lub ich kierunki mogły wymagać przedstawienia wyniku właśnie z tego przedmiotu, np. uczelnie medyczne. Do egzaminu z chemii maturzyści, którym unieważniono egzamin, mogli przystąpić dopiero za rok.

    Dlatego już w lecie 2011 r. maturzyści z Ostrowca złożyli odwołanie od decyzji OKE w Łodzi do Ministerstwa Edukacji Narodowej, które nie rozpatrzyło ich odwołania, argumentując, że unieważnienie egzaminu maturalnego nie jest dokonywane w formie decyzji administracyjnej, a zatem nie przysługuje od niego odwołanie w administracyjnym toku instancji. Maturzyści odwoływali się też do dyrektor OKE w Łodzi. Ta nie zmieniła swojego stanowiska, wskazując, iż unieważnienie prac maturalnych poprzedziła ich gruntowna analiza przez uprawnione osoby.

    Następnie maturzyści wystąpili do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi i Naczelnego Sądu Administracyjnego. Obie instancje uznały, że decyzja dyrektora OKE nie jest decyzją administracyjną i nie mają kompetencji do rozpoznawania tego typu spraw.

    Część maturzystów złożyła zaś zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przekroczenia uprawnień przez dyrektora OKE. Prokuratura Rejonowa w Łodzi umorzyła śledztwo wobec stwierdzenia, że czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego.

    W lutym 2013 r. maturzyści złożyli skargę do Trybunału, gdyż chcą, by ten zbadał, czy ówczesny zapis ustawy o systemie oświaty głoszący, że wyniki egzaminu maturalnego są ostateczne i nie służy na nie skarga do sądu administracyjnego nie są sprzeczne z kilkoma artykułami konstytucji. Według nich, mogło dojść do złamania konstytucyjnej zasady, że Polska jest demokratycznym państwem prawnym, w kontekście artykułów mówiących o: prawie do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy przez sąd, kontroli administracji publicznej, prawa do nauki oraz ochrony czci i dobrego imienia.

    Chcą także sprawdzenia zgodności z konstytucją zapisu obowiązującego wówczas rozporządzenia ministra edukacji w sprawie warunków i sposobu oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy oraz przeprowadzania sprawdzianów i egzaminów w szkołach publicznych. Chodzi o zapis umożliwiający dyrektorowi OKE unieważnienie egzaminu pisemnego na maturze w przypadku stwierdzenia podczas sprawdzania pracy egzaminacyjnej, że została ona niesamodzielnie napisana.

    Według skarżących także w przypadku tego przepisu mogło dojść do złamania konstytucyjnej zasady, że Polska jest demokratycznym państwem prawnym, w kontekście artykułów mówiących o: prawie do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy przez sąd, kontroli administracji publicznej, prawa do nauki oraz ochrony czci i dobrego imienia. Przywołano także artykuły mówiące o tym, że każda ze stron ma prawo do zaskarżenia orzeczeń i decyzji wydanych w pierwszej instancji oraz że każdy ma prawo dostępu do dotyczących go urzędowych dokumentów i zbiorów danych.

    Trybunał Konstytucyjny zdecydował, że rozpozna połączone skargi maturzystów w pełnym swoim składzie. Rozprawie będzie przewodniczyć prezes Trybunału Andrzej Rzepliński.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • Mol
      01.06.2015 09:14
      Uważam za skandaliczne, żeby można się było odwoływać od unieważnienia egzaminu maturalnego. Skandaliczne jest również to, że maturzyści skarżą wynik egzaminu (słynna pani Kinga). Pieniactwo sądowe to typowa postawa osób nieuczciwych i zdemoralizowanych. A traktowanie ich poważnie, i - co gorsza - uwzględnianie ich roszczeń dla świętego spokoju tylko zachęca kolejnych nieuków i oszustów do protestów.
      To podobny schemat jak w przypadku odwołań i skarg osób, które np. nie wygrały jakiegoś konkursu. W procedurach konkursowych nie powinno być możliwości odwołania. Jeśli odmawiamy kompetencji do dokonywania oceny nauczycielom i ekspertom, to najlepiej od razu dajmy wszystkim 100% na maturze i wszystkim dajmy pierwszą nagrodę we wszystkich konkursach. Na zachętę.
    • Pavvel
      01.06.2015 11:12
      Za skandaliczny uważam BRAK możliwości odwołania się od wyniku matury. Każdy niekompetentny czy niedokładny sprawdzający może wpisać dowolną liczbę punktów za jakieś zadanie i nie ma żadnej możliwości żeby temu przeciwdziałać. Uważam to za jak najbardziej niezgodne z konstytucją, a wynikające z długoletniego przyzwyczajenia do traktowania ucznia jak człowieka drugiej kategorii. Na szczęści pisząc maturę ma on już skończone 18 lat i jest pełnoprawnym obywatelem. Matura jako dokument od którego zależy przyszłe życie zawodowe człowieka powinien jak najbardziej podlegać kontroli i odwołaniu.
    • Pavviel
      01.06.2015 11:15
      Podobieństwa jakiś prac nie jest żadnym dowodem. Może wynikać np. z tego, że jakaś grupa uczyła się razem lub z czystego przypadku. Uważam za niedopuszczalną możliwość przekreślenia roku z życia młodego człowieka na podstawie jakiejś poszlaki. To nie licuje z praworządnym i demokratycznym państwem.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół