• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Katoliku idź do polityki! Działaj!

    KAI

    dodane 01.05.2015 13:01

    Papież zachęcił katolików do angażowania się w politykę i dał przykład tych, którzy „nie pobrudzili się” polityką: Alcido de Gasperiego i Roberta Schumana.

    - Czy katolik może zajmować się polityką? - pytał Franciszek. - Może? Nie słyszę! - mówił - Nie tylko może, ale powinien! Czy katolik może mieszać się do polityki? Powinien! - podkreślił Franciszek, zaznaczając że polityka „nie jest łatwa” i niektórzy narzekają, iż jest to „świat zepsuty”. Tymczasem, zdaniem papieża, jest ona „rodzajem męczeństwa” - „męczeństwa codziennego”, polegającego na dążeniu do wspólnego dobra bez ulegania korupcji”.

    Ojciec Święty dał przykład katolików, którzy „nie pobrudzili się” zajmując się polityką: Alcido de Gasperiego we Włoszech i Roberta Schumana we Francji, którego proces beatyfikacyjny jest w toku. - Tak, można zostać świętym, uprawiając politykę - stwierdził z mocą Franciszek.

    Przyznał, że w dzisiejszym świecie trudno jest „czynić dobro nie brudząc sobie trochę rąk ani serca”. Ale nawet wtedy nie należy się zniechęcać. - „Nie, Ojcze, nie zajmuję się polityką, bo nie chcę grzeszyć.” - „Ale nie czynisz dobra! Idź naprzód, proś Pana, by ci pomógł nie grzeszyć, a jeśli sobie pobrudzisz ręce, proś o przebaczenie i idź naprzód!”. Działaj, działaj - wzywał papież.

    - Nieraz słyszymy: powinniśmy założyć partię polityczną. Trzeba umieć rozróżnić jednak, że Kościół nie jest partią polityczną, a wspólnotą chrześcijan, którzy oddają cześć Ojcu, naśladują Syna i przyjmują dar Ducha Świętego. - przekonywał papież 5 tys. uczestników spotkania członków Wspólnoty Życia Chrześcijańskiego, będącej kontynuacją dawnych Sodalicji Mariańskich, oraz związanej z nią Uczniowskiej Ligii Misyjnej z Włoch.

    Ojciec Święty mówił też m.in. o więzieniach, które są „jednymi z najbrzydszych peryferii społecznych”. Zaapelował o solidarność z osadzonymi, wyrażoną czynem, a nie słowami.

    Pod koniec lat 70. XX przyszły papież był krajowym asystentem kościelnym Wspólnoty Życia Chrześcijańskiego w Argentynie.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • służba narodowi
      01.05.2015 16:26
      "Mam za daleko do łba" albo się przesłyszałem? Nie, absolutnie nie. Katoliku angażuj się w politykę i zmieniają ją na lepsze.

      Może zapiszę się do Zjednoczonej Prawicy albo do PO? W ostateczności do Ruchu Narodowego, do Korwina, KNP albo gdzieś jeszcze indziej. No, nie wiem Marek Jurek czy Donald Tusk?

      Warto zmieniać politykę i polityków. Im więcej uczciwych ludzi w polityce tym lepiej to świadczy o narodzie.

      Jeżeli o mnie chodzi nie chcę się mieszać w nieczyste gry w ramach wojny polsko-polskiej. Poczekam, aż się zdekomunizują i zdeprywatyzują i wtedy zaanagażuję się w politykę na dobre. Poza tym po tym wszystkim co napisałem do żadnej partii by mnie nie przyjęli. Do PO na pewno.
    • służba narodowi
      01.05.2015 16:55
      Najlepiej zabrać PO cały elektorat. Kto się podejmuje?
    • Fryderyk
      02.05.2015 09:13
      By coś w Polsce zmienić trzeba zapomnieć o istniejących na naszym rynku politycznym partiach. Należy utworzyć nową partię ja stawiałbym na NSPPK.
    • CYnick
      02.05.2015 17:21
      No to są rzeczywiście przykłady, ale z najwyższej półki, z samej góry. Serwuje się nam, katolikom ich życiorysy w wersji czarno-białej, inaczej nie wypada (mówcie tak, tak, nie, nie). Potem kończy się tym, że miernoty do kolegów posłów wygłaszają kazania, że kompromis to zdrada.
      Może by jednak ewolucyjnie...nauczmy się najpierw patrzyć na ręce tym, co już są w polityce, bo kryterium przydatności są owoce, a nie dobre (?) chęci.
      Na razie działamy zero-jedynkowo, ale uczymy się. Zero-jedynkowo, czyli jak jest wpadka, to rząd musi podać się do dymisji. Cały. Najlepiej jeszcze z prezydentem.
      Stopniowo może nauczymy się odróżniać przyczyny od skutków. ...Musicie od siebie wymagać... nie będzie oznaczało, że wzajemnie, tylko od SIEBIE.

      Skąd brać dobrych polityków? Proponuję sprawdzone kryterium oceny. Dobrym politykiem może być ten, kto byłby też dobrym ojcem. Nie że chciałby, ale że ma te cechy. To kryterium sprawdzone już u księży.
      Od razu odpadają ci co uciekają z domu w politykę, uciekają przed ojcostwem, w ogóle generalnie ucieczka przed - odpada. Ciekaw jestem, jakie jeszcze mielibyśmy kryteria. Może znajdą się dobre pomysły?...
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół