• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Michnik do Żywego Różańca

    ks. Marek Gancarczyk

    |

    GN 15/2015

    dodane 09.04.2015 00:15

    Ostatnią Wigilię Paschalną przeżyłem w rodzinnej parafii Paniówki na Górnym Śląsku.

    To była piękna liturgia. Odprawiona bez pośpiechu i z namaszczeniem. Przygotowana przez parafian, którzy wiedzieli, po co przyszli do kościoła. Po co to piszę? Nie tylko, by pochwalić się rodzinną parafią i publicznie podziękować za wzruszające momenty. Ale również powodowany irytacją po przeczytaniu otwartego listu Adama Michnika i Jarosława Mikołajewskiego adresowanego do papieża Franciszka. Przypomnę, że naczelny „Wyborczej” i publicysta tejże napisali wspólny list, który w Wielkim Tygodniu został opublikowany na łamach włoskiej gazety „La Repubblica”. Proszą w nim Franciszka, by zajął się sprawą ks. Lemańskiego i Kościoła w Polsce. Jednocześnie deklarują, że jeden z nich jest nieochrzczony, a drugi niepraktykujący. Nie odbieram autorom prawa do pisania listów w sprawie Kościoła. Uważam natomiast, że nie mają wystarczającej kompetencji do zajmowania się Kościołem. Niewiele o nim wiedzą, choć na jego temat napisali już sporo.

    Niewiele wiedzą, bo zapewne nigdy nie byli na Wigilii Paschalnej i nie pomagali budować Bożego grobu w swojej parafii, bo jej nie mają. Jako nieochrzczeni i niepraktykujący nie tylko nie przystąpili do spowiedzi i Komunii św. wielkanocnej, ale zapewne nie zapisali się do parafialnego koła Caritas, nie wspominając już o regularnym chodzeniu na Msze św. niedzielne. A to jest życie Kościoła, o którym autorzy listu nie mają zielonego pojęcia. Mają natomiast odwagę – by nie użyć mocniejszego słowa – pisać do papieża. Każdy uczestnik liturgii paschalnej w Paniówkach i setkach podobnych parafii zna się na Kościele lepiej niż Michnik i Mikołajewski razem wzięci. Ale tym pierwszym nawet na myśl nie przyjdzie, by pisać do papieża. Jeżeli Michnik i Mikołajewski chcą pisać do Franciszka, niech to robią, ale lepiej, gdyby wcześniej zapisali się do Żywego Różańca. Jeszcze krótko o mojej alergii na słowo „postęp”. Postępu nie lubię ze względu na jego podstępność. Słowo to opisuje bowiem rzeczy zarówno dobre, jak i złe, a udaje, że opisuje tylko dobre. Dzięki postępowi w medycynie żyjemy dłużej, ale dzięki temu samemu postępowi niekoniecznie wiemy po co.

    W imię postępu dokonano tylu zbrodni, że trudno je zliczyć. Postępowa była na przykład partia tzw. młodoturków, która przyjęła nazwę Komitet Jedności i Postępu. Sprawiła ona, że sto lat temu z Turcji nagle „wyparowało” 2,5 mln chrześcijan: Ormian, Asyryjczyków i Greków. Wszyscy zostali zamordowani. Na początku I wojny światowej – jak pisze Jacek Dziedzina (ss. 28–30) – w Turcji chrześcijanie stanowili około jednej trzeciej społeczeństwa. Dzisiaj jest ich ok. 1 proc. Turcy nie tylko dopuścili się ludobójstwa na ogromną skalę, ale do dzisiaj po tak długim czasie nadal nie chcą się do niego przyznać. Skutecznie używają wszelkich środków, by wymazać pamięć o tych wydarzeniach.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • Anioł stróż
      10.04.2015 22:13
      Według mnie zdjęcie na okładce i podpis jest odpowiedzią na ten artykuł.
    • gość internetowy
      12.04.2015 15:40
      Przez prawie 10 lat byłem głęboko zaangażowany w instytucję reprezentowaną przez Księdza Redaktora i muszę przyznać, że poprzez własny udział doświadczyłem wszystkich grzechów opisanych w liście Michnika. Tylko w przeciwieństwie do naczelnego Gazety Wyborczej nie wierzę, by władze watykańskie mogły w czymkolwiek tutaj pomóc...
    • stan
      13.04.2015 13:41
      Drogi księże Redaktorze,tytuł wpisu jakis dziwny,bo przecież mosze Michnik,ze swoim kompanem,na pewno nie wpiszą sie do Kolka Żywego Rozanca. Dziwi mnie natomiast,dlaczego ksiądz nie poddał myśli swoim rodzinnym parafianom w Paniowkach,aby modlili sie na św,Różańcu za tych redaktorów do ich Aniołów Stróżów,o światło Ducha Świętego. Kazdy człowiek,także Żyd ma swojego opiekuna w Niebie-Aniola Stróża.Redaktorzy Listu,najwyraźniej błądzą w oparach marksizmu..
    • Gabriela Maria
      13.04.2015 16:18
      Pragnę przypomnieć, że podobną "odwagę - by nie użyć mocniejszego słowa" miało wielu lgnących do Chrystusa celników i grzeszników, odsądzanych od czci i wiary przez współczesnych im "sprawiedliwych", a nawet przez uczniów. I że ta "by nie użyć mocniejszego słowa" odwaga, przez Mistrza z Nazaretu nie tylko nie została (jak na łamach GN) zrugana, ale niejednokrotnie wręcz stawiana była za wzór! Ustawianie siebie czy wspólnot w roli żandarmów strzegących dostępu do Jezusa jest sprzeczne z duchem Ewangelii. I nieskuteczne. Wszak "Duch wieje, kędy chce". Chrystusowi, w spotkaniach z pragnącymi kontaktu z Nim ludźmi, nie powinni przeszkadzać ani uczniowie, ani zamykający wejście do grobu głaz...
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół