Nowy numer 16/2018 Archiwum

Smakowite gadanie

O tym, jak doktorantka budownictwa wraz z ekonomistą kartę dań do małżeńskiego dialogu napisali.

– Potem, jak podczas eleganckiej kolacji, przechodzimy do dania głównego – mówi Modest. – Wybieramy z czternastu kategorii temat dialogu. Może to być „danie” związane z dziećmi, relacjami, można rozmawiać o sakramencie małżeństwa, obowiązkach domowych czy też (bardzo istotne) o współżyciu małżeńskim. Ważne, by ściśle trzymać się tematu. Proponujemy, by przeznaczyć na to od 45 minut do 2 godzin. W zależności od potrzeb i apetytu.

– A następnie jest deser. Czyli podziękowanie sobie za rozmowę, w zasadzie w dowolny sposób: przez wypowiedź, przytulenie, krótką modlitwę. Lub… ciszę – dopowiada Agata. – Jeśli wcześniejsza rozmowa nie szła pomyślnie, jeśli danie główne spowodowało jakieś kwasy, to deser jest czasem, by emocje uspokoić i osłodzić – dodaje. Wtedy również małżonkowie powinni umówić się na kolejne spotkanie i rozmowę. Warto napisać na kartce, co można następnym razem zrobić, jak rozmawiać, by dialog był lepszy. Smaczniejszy. Te postanowienia proponujemy spisać, włożyć do karty, a przed kolejną rozmową je przeczytać.

Karta terapeutyczna?

„Karta rozmowy małżeńskiej” wydana jest bardzo estetycznie. Piękny papier, okładka przypominająca skórę… – Chcemy, by karta była jednocześnie kroniką małżeńską. By starczyła na lata. W książce jest miejsce na notatki, własne przemyślenia – opowiada Modest.

– Wydaliśmy książkę za własne oszczędności, teraz szukamy księgarń, które ją przyjmą i będą sprzedawać. Mamy też własną stronę internetową i prowadzimy sprzedaż online – opowiadają Aniszczykowie. – Mamy wielką nadzieję, że narzędzie, które opracowaliśmy, przyda się wielu parom. Może niejedno małżeństwo wyjdzie z kryzysu. A inne do kryzysu nie dopuszczą…

Ktoś spróbuje? Smacznego.

« 1 2 »
oceń artykuł