• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Będzie trudno?

    ks. Jacek M. Pędziwiatr

    dodane 03.01.2015 09:46

    Ważne, by było warto.

    Jedzie trzech panów w jednym przedziale Pendolino. - Ech... - wzdycha pierwszy.

    - Oj... - kręci głową drugi.

    - Panowie - odzywa się na to trzeci - ja bardzo proszę, przestańcie rozmawiać o polityce.

    - Ech... - westchnął zaprzyjaźniony ksiądz proboszcz, kiedy spotkaliśmy się zaraz na początku roku.

    - Co jegomość tak o polityce zaraz z rana? - spytałem z uśmiechem, bo mi się ten kolejowy szmonces przypomniał.

    - Nie o polityce, raczej o statystyce.

    I ksiądz proboszcz wyjaśnił, że dopiero dzień wcześniej, w sylwestra, przygotowując roczne sprawozdanie duszpasterskie uświadomił sobie, że w minionym roku zdecydowana większość ochrzczonych dzieci pochodziła ze związków niesakramentalnych. - To są osoby, które nie żyją w związkach cywilnych, nie mają żadnych przeszkód do zawarcia małżeństwa kościelnego! - oburzył się jegomość. - To jest moja porażka duszpasterska.

    Kiedyś mówiło się, że gospodarka socjalistyczna ma tylko czterech głównych wrogów: wiosnę, lato, jesień i zimę. Ćwierć wieku temu system pogrążył się w niebycie, ale zaraza myślenia pozostała. Wciąż żyjemy w szczególnych, wyjątkowych, trudnych, stawiających wyzwania, a nawet pełnych zagrożeń i niebezpieczeństw czasach. I można rzecz odpędzać dobrym humorem, ale sprawa jest rzeczywiście poważna i to nie tylko w wymiarze ogólnoświatowym, ale również bardzo lokalnym.

    - Myśmy to już przerabiali - powiedział mi kiedyś pochodzący z Podbeskidzia ksiądz, który od lat pracuje we Włoszech. - To efekt dobrobytu. Kiedy ludzi stać na jedzenie, ubranie, samochód i wczasy, zaczyna się obojętność na sprawy wiary. Pokolenie dobrobytu przestaje zawierać małżeństwa kościelne. Następne pokolenie, wyrosłe z małżeństw niesakramentalnych już nawet nie przyjdzie do kościoła ochrzcić dzieci.

    Podczas noworocznego spotkania ze słuchaczami radia diecezjalnego bp Roman Pindel powiedział, że szczególnym rysem pobożności i kultury Polski południowej jest przywiązanie do tradycji rodzinnych i szacunek dla nich. Co nie zmienia faktu, że wróg stoi u bram. Ale mamy broń w ręku. W każdej parafii księża rozdali wiernym obrazki z ikoną Świętej Rodziny i modlitwą za synod i rodzinę, którą też odmawiają po każdej Mszy św.

    Ja bym do tej modlitwy dodał jeszcze myśl taką jedną, pozłoconą:

    Drodzy konkubenci, wiem, że macie sto tysięcy powodów, by nie stanąć, przynajmniej na razie, przed ołtarzem. Znajdźcie w sobie odwagę, by powiedzieć: to nic, że trudno. Grunt, że warto! Warto żyć dla Miłości. Ale nie tylko dla siebie. Choć trudno.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Jerzyk
      03.01.2015 20:34
      - Ci konkubenci mają rodziców.
      - Kto i jak chował tych rodziców?

      - Dziś mamy wyniki dawnych decyzji.
      - Oczywiście możemy, dla dobrego samopoczucia znaleźć odpowiednie dzisiejsze powody.

      W większości parafii nadal oczywiście są jedynie Msze Św.
      - I już.
      Czasami trafią się jakieś rekolekcje.
      - No i jakieś formy uważane raczej za usługowe jak pogrzeb, chrzest, ślub, ...

      Jak kilka lat temu, na Radzie Parafialnej, na pytanie proboszcza o coraz mniejszą frekwencję, opowiedziałem o Wspólnotach w parafii.
      Od tego czasu nie wolno tego tematu poruszać.
      - Zresztą od ponad dwóch lat nie było spotkania Rady Parafialnej.

      - Dlatego pytania księdza trochę ...
    • vanitas
      04.01.2015 18:46
      1) Pendolino nie ma przedziałów ;P

      2) Zwalanie wszystkiego na dobrobyt - to idiotyzm. Co najwyżej dobrobyt uderza do głowy... pasterzą i zaczynają oni olewać swoje obowiązki. Albo stosować "metody duszpasterskie" ściągnięte z zachodu.

      3) W USA dobrobyt był po II wojnie światowej - a statystyki załamały się "dziwnym trafem" tuż po pewnym Soborze powszechnym. Podobnie - Holandia była krajem katolickim aż do ostatniego soboru - po soborze - nikt nie wierzy, że to był kraj katolicki. To samo Hiszpania, Francja, pół niemiec, Szwajcaria. W Polsce jest to z opóźnieniem - bo w polsce do końca lat 80 mięliśmy Stefana kard. Wyszyńskiego, a do XXw Jana Pawła II który cęściowo "ręcznie sterował" Kościołem w Polsce. A teraz mamy bezkrólewie...
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół