• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Podejrzany o podpalenie domu poczytalny

    jj /PAP

    dodane 02.01.2015 11:48

    Biegli, po przeprowadzonej obserwacji psychiatrycznej, orzekli, że Dariusz P. , podejrzany o podpalenie swojego domu w Jastrzębiu Zdroju w maju 2013 r. i zabicie tym samym żony i czworga dzieci jest, i w chwili przestępstwa był, poczytalny.

    Może odpowiadać karnie, grozi mu dożywocie. Akt oskarżenia do sądu powinien trafić w marcu.

    Obserwacja, którą przeprowadzono w Szpitalu Psychiatrycznym przy Areszcie Śledczym we Wrocławiu, rozpoczęła się we wrześniu, a zakończyła pod koniec października 2014 r. Do gliwickiej prokuratury trafił dokument liczący ok. 100 stron. Zawiera on opinię zespołu psychiatrów i psychologa.

    Rodzina ofiar pożaru ze spokojem przyjęła informację, że prokurator będzie przygotowywał akt oskarżenia przeciwko Dariuszowi P., i chce poznać całą prawdę o okolicznościach tej tragedii - oświadczył jej pełnomocnik, Bartosz Sapota. Najstarszy syn podejrzanego, który ocalał z pożaru, jest pod opieką najbliższych; jego opiekunami prawnymi zostali dziadkowie.

    Dariusz P. został zatrzymany i aresztowany pod koniec marca 2014 r. Gliwicka prokuratura zarzuciła mu zabójstwo pięciu osób, a także usiłowanie zabójstwa szóstej, syna, który ocalał z pożaru. Motywem miała być chęć uzyskania pieniędzy z ubezpieczenia.

    Prokuratura nie ma wątpliwości, że to Dariusz P. podłożył ogień w domu, w którym spała jego żona i dzieci.

    Jednym z dowodów jest opinia biegłego z zakresu pożarnictwa jednoznacznie wskazująca na podpalenie. Ogień podłożono w domu w sześciu miejscach. Żaluzje były zamknięte i zablokowane w taki sposób, by nie można ich było otworzyć. W domu nie było śladów włamania. Z innej opinii biegłych, którzy badali logowania telefonu podejrzanego, wynika, że P. - wbrew swym twierdzeniom - w czasie pożaru był w pobliżu domu.

    Podejrzany podczas śledztwa przyznał, że sam wysyłał sobie SMS-y z pogróżkami, aby skierować śledztwo na fałszywe tory. Znaleziono przy nim telefon, z którego wysyłano te wiadomości. Przyznanie się do utrudniania śledztwa nie oznacza, że podejrzany potwierdził pozostałe poważniejsze zarzuty. Konsekwentnie twierdził, że to nie on zabił swoją rodzinę.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • zielony01
      02.01.2015 13:44
      Może szanowny GN przypomni kim był ten pan i jak udzielał się przy swojej parafii.
      Aha zapomniałem, że o tym cicho-sza bo jeszcze się wyda :))
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół