Nowy numer 17/2018 Archiwum

Alarm w piekle

W domu gada za nich żona, w pracy – szef, a w kościele – ksiądz. Dlatego nie mogą sobie znaleźć miejsca, a słysząc słowo „nabożeństwo”, zaczynają ziewać. Czy bycie katolikiem pozbawia testosteronu? Czyni z twardzieli mięczaków? Czy facet w kościele musi się nudzić?

– Nie jestem męskim szowinistą, ale przy Jezusie byli faceci, tłum uczniów, a kobiet nawet nie liczyli. Dziś są prawie same kobiety, a facetów policzysz na palcach – opowiada Andrzej Strączek   – Nie jestem męskim szowinistą, ale przy Jezusie byli faceci, tłum uczniów, a kobiet nawet nie liczyli. Dziś są prawie same kobiety, a facetów policzysz na palcach – opowiada Andrzej Strączek zdjęcia roman koszowski /foto gość Niebo. Dwie bramy. Na pierwszej napis: „Pantoflarze”. Stoi przy niej długa kolejka mężczyzn. Przy drugiej bramie: „Dla niezależnych mężczyzn” kręci się jeden facet. „Co pan tu robi?” – pyta św. Piotr. „Sam nie wiem. Żona kazała mi tu stanąć” – bąka spłoszony delikwent. Takie kawały opowiada się o facetach. W Kościele okrzykniętym „żeńsko-katolickim”. Czy naturalnym środowiskiem mężczyzn muszą być jedynie pub i stadion (z całym szacunkiem dla tych instytucji!)? Dlaczego słowo „modlitwa” kojarzy się z sopranem śpiewającym „Ave Maria”, a nie z pełnym mocy szturmem do nieba? Mój syn na słowo „Msza” reagował alergicznie. Do czasu, gdy postanowił zostać ministrantem. Zaczął z własnej nieprzymuszonej woli biegać do kościoła. Wreszcie ma co robić! Dzwoni, zasuwa z pateną, odmawia do mikrofonu zdrowaśki. Czy facet w kościele musi być jakoś zaangażowany, by przestał ziewać? Postanowiłem zapytać o to mężczyzn działających we wspólnotach Kościoła.

Okrzyk wojenny!

– Wróciliśmy właśnie z rekolekcji dla mężczyzn – opowiada Andrzej Strączek z Czyżowic (branża budowlana, od 30 lat zajmuje się ewangelizacją, ze stowarzyszeniem Kahal organizuje kursy Alpha). – Było nas 80 chłopa. Facetów zapraszamy nie na rekolekcje, ale na „weekend dla mężczyzn”. Hasło „rekolekcje” raczej odstrasza, niż zachęca. Przyjechali razem z dorastającymi synami. Zamknęliśmy listę z powodu braku miejsc do spania, ale jeśli facet ci mówi, że zapętlił się w życiu i musi pojechać, by pogadać o tym z drugim facetem, to proponujemy spanie na podłodze. (śmiech) Oni są zdeterminowani, nie chcą grać siebie. Chcą prawdziwego życia i są gotowi za ten wybór zapłacić każdą cenę. Czym ich zajmujemy? Program jest bogaty: spływ kajakowy, kort tenisowy, hala do siatkówki, sauna, jacuzzi, wyjście w góry, ognisko.

Nie chcemy ich nawracać, uwalniamy przestrzeń do spotkania i rozmowy. Oni potrzebują tej przestrzeni, by zaistnieć. Ostatnio rozmawialiśmy o seksie, o tym, że trzy czwarte ludzi na sali ma problem z pornografią. Statystyki i spowiednicy to potwierdzają. Pod krawatem, w koloratce czy w roboczym ubraniu – nikt z nas nie jest przed tym impregnowany. A głęboko czujemy, że rozprawienie się z tym problemem jest kluczem do prawdziwego życia. Później były rozmowy przy kawie, adoracja i spowiedź: dla wielu przełomowa. Po niej modlitwa wstawiennicza, podczas której mężczyźni modlą się za siebie nawzajem o uwolnienie z nałogów, zniewoleń. Na koniec uwielbienie, a raczej okrzyk radości oddany Bogu. Jak słyszałem tych facetów śpiewających pełnym głosem: „Jezus jest Panem”, to miałem wrażenie, że kaplica drży, a w piekle jest alarm... Wstają Boży mężowie, Kościół wstaje z kolan. Jeśli w domu za faceta gada żona, w pracy szef, a w kościele ksiądz, to dla niego nie ma miejsca i ucieka: w pracę, w alkohol, hazard, pornografię czy inne zniewolenia. – Faceci nudzą się w kościele, bo nie ma dla nich miejsca. Wielu z nich tłoczy się pod chórem, wydeptuje kościelny plac, a reszta woli spędzić ten czas w galerii handlowej czy przed telewizorem. Nie jestem męskim szowinistą, ale przy Jezusie byli faceci, tłum uczniów, a kobiet nawet nie liczyli. (śmiech) Dziś są prawie same kobiety, a facetów policzysz na palcach – mówi A. Strączek.

Jak to się robi w Ameryce?

Gdy ks. Michael White i jego świecki przyjaciel Tom Corcoran trafili do parafii w Baltimore, zastali wiecznie niezadowolonych konsumentów, którzy na ewangelizacyjne pomysły reagowali histerią. Nic nie zapowiadało tego, że uda im się przemienić pogrążoną w letargu parafię w tętniącą życiem wspólnotę. Gdy po latach dotkliwych porażek obrali nowy kierunek: skupili się na modlitwie, wspólnocie, dziesięcinie, posłudze i ewangelizacji, osiągnęli imponujący efekt. Liczba praktykujących wiernych w tygodniu wzrosła niemal trzykrotnie z 1400 do ponad 4000.

To 4 tysiące parafian zaangażowanych w konkretne posługi, a nie biernych konsumentów! – W Niedzielę Wielkanocną Zmartwychwstania Pańskiego posługiwało u nas 600 członków wspólnoty w T-shirtach, pomagając podczas nabożeństw, w których łącznie wzięło udział około 6000 parafian – opowiadają. Skąd ta imponująca statystyka? Ksiądz White szybko się zorientował, że faceci straszliwie się nudzą, jeśli nie mają jakiegoś konkretnego zajęcia. „Co pan potrafi?” – zaczepił pewnego dnia jednego z parafian. „Niewiele” – usłyszał w odpowiedzi. „A może pomógłby pan parkować parafianom na naszym parkingu? To posługa polegająca na stworzeniu serdecznej atmosfery, która dla wiernych będzie komunikatem: Czekamy na ciebie, cieszymy się, że tu jesteś”. „Z chęcią!”. – Mężczyźni w parafii nie mogą pozostać konsumentami – opowiada ks. White. – Muszą stać się zaangażowanymi naśladowcami Jezusa. Proboszczowie mają przysposabiać wiernych, a nie rozpieszczać! Sam Jezus domagał się pomocy swoich uczniów. Począwszy od cudu rozmnożenia chleba i ryb po wskrzeszenie Łazarza, z naciskiem przynaglał otaczających Go ludzi, aby pomagali Mu w posłudze. Oczekiwał od nich pomocy!

« 1 2 3 »
oceń artykuł
  • Anna
    05.12.2014 23:59

    Cytuję: "Zamknęliśmy listę z powodu braku miejsc (...)
    Program jest bogaty: spływ kajakowy, kort tenisowy, hala do siatkówki, sauna, jacuzzi, wyjście w góry, ognisko."

    To są rekolekcje? To spotkanie z adrenaliną, a nie z Bogiem.

    "...są gotowi za ten wybór zapłacić każdą cenę."

    A zatem, drodzy organizatorzy, ile zainkasowaliście?

    Ciarki mnie przechodzą jak słyszę coraz częściej ze strony różnych "działaczy" i "aktywistów", że Kościół jest "nudny". Tzn tradycyjny Kościół, ze swoją liturgią i sakramentami. Muszą być fajerwerki, bo inaczej nikt nie przyjdzie. 

    Ciarki mnie przechodzą, jak czytam, że słowo "nabożeństwo" wywołuje ziewanie, a słowo "różaniec" odstrasza. A słowo "Msza św." nie odstrasza przypadkiem? Nie nudzi? Może by tak zamiast "Msza św." mówić "Rytualne Zgromadzenie Wojowników Mocy"?

    Ciarki mnie przechodzą, kiedy zaangażowany (?) katolik pisze, że jego syn miał alergię na Mszę św. (powyżej), lub kiedy radośnie wyznaje, że  jego krnąbrne dzieci nieustannie się biją, wydzierają sobie zabawki, są dla siebie nawzajem wrogami, wpadają w histerie, terroryzują rodzinę (inne katolickie źródła).

    Czy jeśli ja, kobieta, powiem, że mnie Kościół nudzi, a na Mszy św. zacznę ziewać, zorganizujecie dla mnie "rekolekcje" z sauną, jacuzzi, masażem, spa, wizażem, stylizacją i pokazem mody?

    Św. Ignacy z Loyoli, autorze Ćwiczeń Duchownych, módl się za nami!

     

     

    doceń 1
  • Polak Mały
    06.12.2014 15:00
    Można krytykować ale wyraźnie widać dobre owoce. Czy przypadkiem niektórzy nie krytykują działania Ducha Świętego?
    doceń 1
  • plutonowy
    24.12.2014 16:15
    Męskie plutony różańcowe to świetna inicjatywa, jestem częścią jednego znich od roku dokładnie. Wiele mu zawdzięczam, np. pogłębienie wiary i większe nabożeństwo do NMP. Różaniec stał mi się bliski. Krzepi też świadomość że codziennie moi współbracia modlą się za mnie, wiem że mnie nie zawiodą! Nocne czuwanie w Toruniu było pięknym czasem, cieszę się ze o. Kramer był z nami i nauczał.
    doceń 0
  • Przemek
    06.01.2015 11:33
    Mam podobne odczucia co autor i wypowiedziw tekście.

    Jestem w katolickiej wspólnocie męskiej Przymierze Wojowników i widać jak wielu mężczyzn szuka Boga i miejsca w kościele (ok 400 mężczyzn uczestniczących przez 4 dni w rekolekcjach adwentowych, stacjonarnych tylko dla mężczyzn w Warszawie) mówi samo za siebie.

    Akurat u nas jest ta stałość w postaci comiesięcznych męskich mszy z konferencją, nocnych wyzwań(czuwań), oraz przede wszystkim stała formacja w małych grupach, gdzie możemy wzrastać w wierze, być dla siebie oparciem, modlić się wspólnie za siebie i po prostu trwać.

    polecam wszystkim moją wspólnotę www.przymierzewojownikow.pl oraz te wymienione w tekście.
    doceń 1