• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Bezsilna i silna


    ks. Tomasz Jaklewicz


    |

    GN 44/2014

    dodane 01.11.2014 00:15

    Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. 


    1 W słowach Marii wielu z nas odnajduje swoją własną skargę do Boga, swój ból, żałobę, bunt. Nie trzeba kryć tych emocji podczas modlitwy. Gdzie był Bóg? To pytanie często pada w obliczu śmierci. Ona prawie zawsze przychodzi nie w porę. Niezgoda na śmierć jest czymś dobrym. Nie wolno jej w sobie zagłaskiwać jakimś tanim pocieszeniem. Tak, trzeba wołać do Boga wielkim głosem, z głębi swojej miłości do tych, którzy umarli „Panie, to niemożliwe, by on/ona umarł/umarła!”. Miłość nigdy nie godzi się ze śmiercią. Miłość zamienia nasz żal rozstania w nadzieję spotkania.

    

2 „»Gdzie go położyliście?« Odpowiedzieli mu: »Panie, chodź i zobacz«”. Pan Jezus idzie na grób swojego przyjaciela. W Dzień Zaduszny my też idziemy na groby naszych przyjaciół. „Panie, chodź i zobacz”. Tak się módlmy. Pozwólmy, aby Jezus zobaczył groby naszych bliskich, czyli wszystkie te większe i mniejsze wyrwy w sercu, w życiu po tych, których tu już z nami nie ma. „Panie, chodź i zobacz moją samotność po śmierci męża, żony, ojca, matki, dziecka, przyjaciela...”. On jest z nami, z darem swojej czułej obecności. Zapalony znicz jest tego znakiem.

    

3 „Jezus zapłakał. A Żydzi rzekli: »Oto jak go kochał!«”. Tak, łzy są dowodem miłości. Nie trzeba się ich wstydzić. Nie wolno ukrywać żałoby. To wielki temat – sztuka opłakiwania, przechodzenia przez czas bólu, rozstania. Dawniej ludzie ubierali się w czarne suknie, nosili czarne wstążki. Chodzili w żałobie. Dziś nie wypada się smucić, bo nasza cywilizacja proponuje nam wielki bal, nawet na stypie. Jak bardzo zbanalizowany został temat śmierci w mediach, w rozrywce! Jezus płaczący nad grobem przyjaciela uczy nas, że żałoba jest konieczna. Nie mówmy do ludzi w żałobie: „Nie płacz”, ale raczej uczmy się płakać z nimi. Nasze emocje muszą wybrzmieć. One są jak anioły, które przeprowadzają nas przez ciemny las i kierują w stronę nadziei.

    

4 „Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!”. Wskrzeszenie Łazarza było znakiem tego, że Bóg nie godzi się ze śmiercią i jest od niej silniejszy. Jezus zrobił to nie tyle dla Łazarza, on przecież był już w niebie. Pan zrobił to z miłości dla płaczących Marii i Marty. Zrobił to dla nas, byśmy uwierzyli. „Wielu, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego”. Czy wśród nich jestem i ja?

    

5 „Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić”. Gdyby tak można było porozmawiać z Łazarzem, zrobić z nim ekskluzywny wywiad dla „Gościa”... Jak tam jest, Łazarzu? Co tam widziałeś? Kogo spotkałeś? Ksiądz Pasierb w wierszu wkłada w usta Łazarza taką odpowiedź: „Wróciłem do umierania/ Będę musiał jeszcze raz/ jeszcze wiele razy/ Nie nie mam żalu/ warto było/ ale po to tylko/ żeby się dowiedzieć/ że On/ zanim mnie wskrzesił/ płakał ponieważ umarłem”. Nie ekscytujmy się nadto zaświatami, niech nas lepiej ekscytuje miłość. Ona ocala, ona daje nadzieję. Bezsilna i silna zarazem. Kontemplujmy to połączenie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      W pierwszym czytaniu

      W drugim czytaniu

      przewiń w dół