• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • I dzwoneczek…

    Aneta Kulesza

    |

    Gość Warszawski 40/2014

    dodane 02.10.2014 00:00

    Przechodząc ul. Czerniakowską, zakochała się w budynku obrośniętym bluszczem, z dziurami po kulach z II wojny światowej. Pomyślała: „To jest to miejsce, tutaj chcę się uczyć”.

    Problem każdej „nazaretanki” po opuszczeniu szkoły? Nie ma się w co ubrać! Kończysz szkołę, a w szafie zostały tylko dresy – śmieje się Kinga z trzeciej klasy Prywatnego Liceum Ogólnokształcącego Sióstr Nazaretanek na Czerniakowie.

    Tradycyjna nowoczesność

    Zasady są jasne: w szkole obowiązują mundurki, dziewczęta nie mogą mieć makijażu, w liceum – najwyżej bardzo stonowany. I rzeczywiście bywa, że prywatna garderoba dziewcząt składa się z kilku zwyczajnych koszulek na co dzień i stroju na zajęcia fizyczne. Już samo przypięcie w dniu patronki szkoły bł. Franciszki Siedliskiej nazaretańskiego znaczka nobilituje. Zwłaszcza jeśli się pamięta, że na ten sam znaczek ślubowały uczennice z rocznika 1943. Te, które poszły z ul. Czerniakowskiej do Powstania Warszawskiego. Placówka jest więc połączeniem tradycji z nowoczesnością. Mury i klimat przenoszą w dawne lata, ale sale lekcyjne wyposażone są w multimedialne pomoce dydaktyczne i interaktywne tablice.

    – Trzeba dobierać formy pracy z młodym człowiekiem do wymogów nowoczesności – tłumaczy s. Karolina Łuczak, dyrektor nazaretańskich szkół. Bo historia „Nazaretu” rozpoczyna się wraz z odzyskaniem przez Polskę niepodległości. Siostry po przybyciu do Warszawy w 1918 r. w ciągu kilku miesięcy zorganizowały żeńskie gimnazjum. Początkowo prowadziły zajęcia w wynajętym budynku, by w 1926 roku przenieść się do własnego, trzyskrzydłowego gmachu przy ulicy Czerniakowskiej. Od 95 lat nieprzerwanie uczą i wychowują kolejne pokolenia warszawianek. I nie tylko.

    Kogo nie przyjmą?

    Program matury międzynarodowej w liceum ogólnokształcącym oraz klasy dwujęzyczne w gimnazjum mają być odpowiedzią na potrzeby współczesnej, często migrującej rodziny. Bo trafiają tutaj uczennice z rodzin powracających po latach z emigracji, różnych narodowości i kultur. Dlatego szkoła w ofercie ma również nauczanie w języku angielskim. Dziś jest tu kilka dziewcząt prawosławnych, grekokatoliczek, a nawet muzułmanka. W sumie w „Nazarecie” uczy się 240 dziewcząt. – Szkoła katolicka kojarzy się z bezpieczeństwem i odpowiednim środowiskiem potrzebnym dla rozwoju młodego człowieka. To najczęstsze kryteria wyboru naszej szkoły. Ważny jest również wysoki poziom edukacyjny szkoły oraz szeroka oferta zajęć pozalekcyjnych – mówi s. Karolina Łuczak. Chociaż dla absolwentek „Nazaret” jest przepustką na najlepsze uczelnie: Szkoły Głównej Handlowej, Uniwersytetu Medycznego, Uniwersytetu Warszawskiego, a nawet Oxfordu czy Cambridge, wyniki w nauce nie są najważniejsze. Przynajmniej nie ważniejsze od szczerej chęci przynależenia do „rodziny nazaretańskiej”. – Chcemy, aby w naszej szkole były dziewczęta, które pragną wykorzystać czas dla własnego rozwoju intelektualnego, emocjonalnego i duchowego. Jeśli widzimy, że wybór tej szkoły jest spełnianiem życzenia rodziców, nie przyjmujemy takiej kandydatki – wyjaśnia s. Karolina.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół