• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Uroczystości na Monte Cassino

    KAI

    dodane 18.05.2014 11:27

    Mszy św. na Monte Cassino przewodniczył kardynał Kazimierz Nycz. Uczestniczyło w niej 53 weteranów walk o wzgórze, kombatanci z Polski, Włoch, Nowej Zelandii oraz Wielkiej Brytanii.

    Msza św. rozpoczęła się od odegrania hymnów Rzeczpospolitej Polskiej i Republiki Włoskiej. Na cmentarzu stanęła Kompania Reprezentacyjna Wojska Polskiego.

    - Dzisiaj stajemy przy ołtarzu Eucharystii, która jest dziękczynieniem. Stajemy przy ołtarzu po to, by ofiarę życia i cierpienia tysięcy żołnierzy złączyć z ofiarą Jezusa Chrystusa – powiedział na początku Mszy św. kard. Nycz. Metropolita warszawski podkreślił, że dziś „chcemy uczyć się miłości do Ojczyzny, która zawsze wymaga poświęcenia, ofiary i trudu”. – Chcemy uczyć się odpowiedzialności za Ojczyznę, a także odpowiedzialności za kraje bratnie Europy i świata i pomagać wtedy, kiedy trzeba pomagać – powiedział.

    Dodał, że dziś szczególnie serdecznie wita przybyłą na Monte Cassino młodzież. – To wy, młodzi będziecie tymi, którzy przechowają pamięć o tych wydarzeniach z historii naszej Ojczyzny, która przebiegała po różnych drogach, nie tylko Polski, ale Europy i świata – powiedział.

    W homilii bp Guzdek przypomniał, że II Korpus Polski uformował się w większości z uchodźców wywiezionych z Polski po 17 września 1939 roku i ewakuowanych na mocy porozumienia Sikorski-Majski zawartego latem 1941 roku. - Do tworzącej się polskiej armii w Buzułuku i Tockoje dotarło ponad 115 tys. rodaków cudem uratowanych od niechybnej śmierci. Jak wyznał gen. Władysław Anders: „Bóg nas uratował z domu niewoli” – przywołał słowa dowódcy II Korpusu bp Guzdek.

    Biskup polowy podkreślił, że za zdobycie wzgórza Polacy zapłacili bardzo wysoką cenę, a zatknięcie biało-czerwonej flagi na gruzach klasztoru było znakiem, że „jeszcze Polska nie zginęła”. - Dziś, po upływie 70 lat od historycznego zwycięstwa pod Monte Cassino, stoimy na cmentarzu wojennym, aby dziękować Bogu za męstwo i ofiarę krwi polskich żołnierzy. Dziękujemy za charyzmatycznego dowódcę II Korpusu Polskiego gen. Władysława Andersa, za biskupa polowego Józefa Gawlinę, którego mogiła także znajduje się na tym cmentarzu - powiedział.

    Ordynariusz wojskowy przypomniał, że podczas walk o Monte Cassino pomoc walczącym żołnierzom nieśli kapelani wojskowi „którzy towarzysząc żołnierzom umacniali ich ducha, wlewali w serca nadzieję na ostateczne zwycięstwo”, a „sprawując Eucharystię przy Chrystusowym ołtarzu wzmacniali wiarę w sens ofiary składanej na ołtarzu wolności”.

    Biskup Guzdek powiedział, że cena, jaką w przeszłości polscy żołnierze zapłacili za naszą niepodległość na wielu frontach II wojny światowej, miała ogromne znaczenie dla przyszłości Ojczyzny. Przypomniał słowa św. Jana Pawła II, który napisał: „Jeżeli po I wojnie światowej trzeba się było zmagać o przywrócenie Polski na mapę Europy, to po II wojnie światowej nikt już co do tego nie mógł mieć wątpliwości. Naród polski zapłacił tak wielką cenę, tylu wysiłkami i ofiarami okupił swoje prawo do istnienia jako państwo, że nawet nasi wrogowie albo – powiedzmy – wątpliwi przyjaciele na Wschodzie i na Zachodzie nie mogli tego prawa zakwestionować”.

    Biskup polowy podkreślił, że po zakończonej II wojnie światowej żołnierze II Korpusu nie mogli wrócić do Ojczyzny. - Dziś chcemy Wam powiedzieć, że ofiara życia oraz wierność najwyższym wartościom wyrażonym w słowach: Bóg, Honor, Ojczyzna przyniosły plon stokrotny. Spełniły się Wasze marzenia o wolnej Polsce. Od 25 lat piszemy piękny rozdział historii naszej Ojczyzny, niedokończony przez żołnierzy walczących pod Monte Cassino. Żyjemy w niepodległym państwie, o losie którego decydują jego obywatele – powiedział.

    Biskup Guzdek powiedział, że „każdy grób żołnierski jest wołaniem o pokój”. - Z każdego cmentarza wojennego płynie apel o przebaczenie i pojednanie, dialog i zaniechanie przemocy. Niech Monte Cassino zdobią czerwone maki, ale niech już nigdy nie piją żołnierskiej krwi.

    Ludzkość może postawić tamę wojnie i przemocy jedynie przez poszanowanie przysługujących każdemu człowiekowi praw, w tym prawa do wolności sumienia i wyznania, do własnej kultury i bezpiecznych granic państwa - powiedział. Przywołał słowa z encykliki św. Jana XXIII Pacem in terris, że „trwały pokój można zbudować tylko w prawdzie i zgodnie z zasadami sprawiedliwości”.

    - Trzeba więc sadzić drzewa przebaczenia i pojednania w nadziei, że wyrośnie las pokoju. (…) Jest czas na bliskość. Czas na pisanie nowej, piękniejszej historii współczesnej Europy. Wołajmy z tego miejsca donośnym głosem: chcemy chodzić drogami pokoju! Niech usłyszą nas wszyscy ludzie dobrej woli. Niech z przekonaniem powtórzą: tak, pokój jest możliwy – zaapelował.

    Mszę św. koncelebrował abp Szczepan Wesoły, biskup senior archidiecezji gnieźnieńskiej, prał ks. Paweł Ptasznik, rektor kościoła Św. Stanisława Biskupa Męczennika w Rzymie i duszpasterz polskiej emigracji, obecni byli także kapelani ordynariatu polowego.

    We Mszy św. uczestniczyło 53 weteranów walk o wzgórze, kombatanci z Polski, Włoch, Nowej Zelandii oraz Wielkiej Brytanii. Na uroczystość przybyła Anna Maria Anders, córka gen. Władysława Andersa. Obecni byli premier Donald Tusk z małżonką, książę Harry, wnuk monarchini Wielkiej Brytanii Elżbiety II, minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak, Gioacchino Alfano, podsekretarz stanu w ministerstwie obrony Włoch, przedstawiciele lokalnych władz, m. in. Giuseppe Golini Petrarcone, burmistrz Cassino i Emilia Zarilla, prefekt prowincji Frosinone, Jan Ciechanowski, kierownik Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, Andrzej Kunert, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Obecni są także Polacy mieszkający we Włoszech oraz pielgrzymi przybyli z Polski.

    Na uroczystości przybyło ponad 1800 harcerzy z ZHP Poza Granicami Kraju, ZHR, ZHP oraz Skauci Europy, którzy zaciągnęli wartę przy wszystkich grobach żołnierzy spoczywających na Monte Cassino i na ich grobach złożyli kwiaty.

    Licznie przybyły poczty sztandarowe wojska, organizacji kombatanckich oraz szkół noszących imiona bohaterów bitwy o Monte Cassino. Obecny był także historyczny sztandar 5. Wileńskiej Dywizji Piechoty, wsławionej w bitwie o klasztorne wzgórze, przechowywany w Instytucie Polskim w Londynie.

    Przed błogosławieństwem bp Guzdek wręczył abp Szczepanowi Wesołemu i ks. inf. Stanisławowi Świerczyńskiemu Medal bł. ks. Jerzego Popiełuszki w podzięce za posługę wśród Polonii. – W ten sposób chciałbym zwrócić uwagę na środowisko Polaków żyjących poza granicami kraju, którzy troszczą się o to by historia, pamięć o wybitnych Polakach nigdy nie zaginęła – powiedział bp Guzdek.

    Po Mszy św. rozpoczął się apel poległych, odmówiona zostanła też  modlitwa przez przedstawicieli Kościołów prawosławnego, ewangelickiego oraz religii żydowskiej. Nastąpiła ceremonia przekazania tradycji i etosu II Korpusu Polskiego organizacjom harcerskim oraz Stowarzyszeniu Klubu Przyjaciół Szkół i Organizacji związanych z Monte Cassino. Na grobach gen. Andersa, bp. Gawliny złożone zostaną kwiaty i zapalone znicze.

     Przy krzyżu Virtuti Militari wieniec w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej złożył premier Donald Tusk, któremu towarzyszyli żołnierze 2. Korpusu Polskiego, uczestnicy bitwy o Monte Cassino oraz harcerze z Polski i zagranicy.

    Wnuk królowej Elżbiety II, książę Harry złożył z kolei wieniec w imieniu Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej.

    W imieniu Nowej Zelandii wieniec złożył gubernator generalny i naczelny dowódca Nowej Zelandii Jerry Mateparae, a w imieniu Włoch - prefekt prowincji Frosinone Emilia Zarrilli i burmistrz miasta Cassino Giuseppe Golini Petrarcone.

    Znicz na grobie gen. Władysława Andersa i jego żony Ireny Anders zapaliła ich córka, Maria Anna Anders. Harcerze z kolei zapalili znicze na grobach abp. Józefa Gawliny oraz gen. Bronisława DuchaEucharystia, sprawowana pod przewodnictwem kard. Kazimierza Nycza, metropolity warszawskiego była centralnym punktem obchodów 70. rocznicy zwycięstwa Polaków w walkach o klasztorne wzgórze.

    Bitwa pod Monte Cassino to seria bitew pomiędzy wojskami alianckimi a Wehrmachtem, które miały miejsce w 1944 r. w rejonie klasztoru Monte Cassino. Niemcy, zdając sobie sprawę ze strategicznego znaczenia wzgórza Monte Cassino, zbudowali na nim (i sąsiednich wzniesieniach) pas umocnień, zwany linią Gustawa. Podejmowane kilkakrotnie próby zdobycia wzgórza przez wojska sprzymierzonych (od stycznia 1944 r.) kończyły się niepowodzeniami.

    Polski atak nastąpił w ramach operacji „Diadem” trwającej od 11 do 19 maja 1944 r., jej główną siłę stanowił II Korpus Polski pod dowództwem gen. Władysława Andersa. Polskie wojska wyparły po ciężkich walkach niemiecką 1. Dywizję Spadochronową „Hermann Göering” z zajmowanych pozycji. Niemcy opuścili klasztor, obawiając się okrążenia przez wojska alianckie z powodu przełamania ich linii obrony na zachód od Doliny Liri.

    18 maja nad ranem patrol 12. Pułk Ułanów Podolskich, pod dowództwem ppor. Kazimierza Gurbiela wkroczył do ruin klasztoru i zatknął na nim swój proporzec i polską flagę. Dopiero kilka godzin później na wyraźne polecenie gen. Andersa została obok polskiej flagi wywieszona flaga brytyjska. 18 maja 1944 r. o świcie na Monte Cassino odegrany został hejnał mariacki, ogłaszając zwycięstwo polskich żołnierzy i otwierając drogę na stolicę Włoch.

    Pod Monte Cassino siły niemieckie wiązały aliantów cztery miesiące. W natarciu zginęło ponad 1000 żołnierzy, blisko 3000 zostało rannych, a za zaginionych uznano 345.

    Na Monte Cassino znajduje się Polski Cmentarz Wojenny, na którym spoczywają żołnierze polegli w bitwie. Życzeniem zmarłego w 1970 roku gen. Andersa było zostać pochowanym wśród swoich żołnierzy pod Monte Cassino. Jego grób stanowi dziś centralny punkt cmentarza. W 2011 roku obok swego męża pochowana została Irena Anders, małżonka generała. Na cmentarzu pod Monte Cassino spoczywa także abp Józef Gawlina, biskup polowy czasów wojny, a po jej zakończeniu duszpasterz polskiej emigracji.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • Ślązak
      18.05.2014 12:29
      Może by "ekscelencja-szeregowiec biskup polowy" nauczył się na starośc trochę historii Polski - ...jak można powiedzieć ,że żołnierze II Korpusu PSZ byli " uchodźcy po 1& września września 1939 roku".. To poprostu jest bolesne. Nie dość , że nie potrafi upomnieć się o pomordowanych na Wołyniu i Podolu - zajmując ważną dla Polski funkcję biskupa polowego - to zapomina o aktywnej i zdecydowanej misji duszpasterskiej wśród Harcerzy. Powinien modlić się o wstawiennictwo "niebieskie" przed Panem Bogiem za pomocą ks.Kardynała Augusta Hlonda i Abpa Gawliny - mo0że to będzie droga "nawrócenia", a nie nie mamroty towarzyskie wobec rządzącego establishementu. Życzę Mu tego.

    • Ślązak
      18.05.2014 12:30
      Może by "ekscelencja-szeregowiec biskup polowy" nauczył się na starośc trochę historii Polski - ...jak można powiedzieć ,że żołnierze II Korpusu PSZ byli " uchodźcy po 1& września września 1939 roku".. To poprostu jest bolesne. Nie dość , że nie potrafi upomnieć się o pomordowanych na Wołyniu i Podolu - zajmując ważną dla Polski funkcję biskupa polowego - to zapomina o aktywnej i zdecydowanej misji duszpasterskiej wśród Harcerzy. Powinien modlić się o wstawiennictwo "niebieskie" przed Panem Bogiem za pomocą ks.Kardynała Augusta Hlonda i Abpa Gawliny - mo0że to będzie droga "nawrócenia", a nie nie mamroty towarzyskie wobec rządzącego establishementu. Życzę Mu tego.

    • Zibi89
      18.05.2014 18:04
      Co premier robił na Monte Cassino?
      Dlaczego znaleźli się tam ministrowie obrony narodowej i spraw wewnętrznych mimo zagrożenia falą kulminacyjną?

      Gdzie był w tym czasie prezydent?
      Czy to przypadkiem nie prezydent jest reprezentantem państwa?
      Gdzie był szef MSZ?

      Czyżby Pan Tusk pojechał się tam pokazać przed wyborami?
      Rozumiem, że ministrom wydaje się, że sytuacja z falą powodziową została opanowana?
      Niech nie zapominają, że na tym świecie nie wszystko jest racjonalne.

      Powiem więcej, nie podoba mi się ceremoniał państwowy w kościele.
      Jeżeli rozpoczyna się Msza Św. uczestnicy uroczystości państwowych nie biorą udziału w święcie państwowym tylko we Mszy Św. z okazji święta państwowego.
      Noszenie nakrycia głowy w tym czasie jest co najmniej niestosowne.
      Jest objawem ukrywania się pod płaszczykiem honoru.
      Jest to objaw wyższości, braku pokory i bałwochwalstwa. Nikt w Kościele nie jest ważniejszy niż Chrystus, JEGO Głowa, ukryty w Najświętszym Sakramencie.
      Jeżeli uważasz inaczej powinieneś opuścić miejsce koncelebry.

      Poza tym to była uroczystość państwowa. A głową państwa jest prezydent. To przy prezydencie i szefie MSZ akredytowani są przedstwiciele obcych państw. Wg mnie tylko prezydent i minister spraw zagranicznych powinni być obecni na tego rodzaju rocznicach historycznych w Polsce i poza granicami.
      Premier jest tylko urzędnikiem państwowym.
      Polska nie posiada systemu kanclerskiego.
      Co ciekawe w Niemczech wg precedencji kanclerz jest dopiero na 4 miejscu, tak jak premier w Polsce.

      PS. Na TVP Warszawa była dzisiaj debata przed wyborami do PE. Coraz bardziej jestem przekonany, że cały Okrągły Stół to jeden wielki fotomontaż.
      Naród wybrał to i naród może usunąć.
      Tak jak w wierszyku ze śp. Panem Lepperem:
      Na jesień posadzili, na wiosnę wykopali.
      Ktoś tam ma poglądy? Oczywiście poza zagrabieniem mienia dla siebie.
      Kraj cwaniaków. Kłamstwo i obłuda.
      Świnie i psy. Żywe trupy.

      Nie znasz dnia i godziny ... swojego nawrócenia.

      "Szaweł ciągle jeszcze siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich. Udał się do arcykapłana i poprosił go o listy do synagog w Damaszku, aby mógł uwięzić i przyprowadzić do Jerozolimy mężczyzn i kobiety, zwolenników tej drogi, jeśliby jakichś znalazł. Gdy zbliżał się już w swojej podróży do Damaszku, olśniła go nagle światłość z nieba. A gdy upadł na ziemię, usłyszał głos, który mówił: "Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?" "Kto jesteś, Panie?" - powiedział. A On: "Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz. Wstań i wejdź do miasta, tam ci powiedzą, co masz czynić". Ludzie, którzy mu towarzyszyli w drodze, oniemieli ze zdumienia, słyszeli bowiem głos, lecz nie widzieli nikogo. Szaweł podniósł się z ziemi, a kiedy otworzył oczy, nic nie widział. Wprowadzili go więc do Damaszku, trzymając za ręce."

      http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/04-24e.php3
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół