• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Historia dogoniła Mistrza

    Roman Tomczak

    |

    Gość Legnicki 18/2014

    dodane 01.05.2014 00:00

    Z szeregów Zakonu Obroża Psa Gończego wykluczono trzech jego członków. Według zarządu – za niepłacenie składek. Według wyrzuconych – m.in. za odkrycie niesławnej przeszłości Wielkiego Mistrza.

    Średniowieczne stowarzyszenie rycerskie Rudenband powstało ponad sześć wieków temu w Legnicy. Swoją działalnością obejmowało ziemię dolnośląską, kłodzką i Opolszczyznę. Przed dwoma laty miłośnicy historii regionalnej wskrzesili Rudenband, a jego nazwę przetłumaczono na Zakon Obroży Psa Gończego.

    Stowarzyszenie ma swoją siedzibę na zamku Grodziec koło Zagrodna. Obecnie do zakonu należy ok. 40 członków, którzy chcą kultywować jego rycerskie tradycje. Na początku marca Ewa Knapkiewicz ze stowarzyszenia znalazła na stronach IPN informację, że Janusz Kozerski, Wielki Mistrz Zakonu Obroża Psa Gończego (do którego razem z mężem i znajomym należała od ponad roku) był w latach 1998–99 I sekretarzem PZPR w Chocianowie, a wcześniej – sekretarzem Komitetu Miejsko-Gminnego. – Zezłościłam się, bo uważam, że z taką przeszłością nie można być rycerzem tak starego i szlachetnego zakonu – mówi Ewa Knapkiewicz. – Gdybyśmy wiedzieli, że pan Kozerski pełnił taką funkcję, nigdy byśmy nie zostali członkami zakonu – zapewnia.

    Wielki Mistrz jest zaskoczony takim podejściem do sprawy. Mówi, że nie widzi niczego złego w tym, że ludzie, którzy kiedyś w Polsce Ludowej należeli do PZPR, teraz piastują jakieś stanowiska w samorządzie czy firmach. – Jeśli nie mogliby ich zajmować, to trzeba by wyrzucić ludzi z połowy stanowisk w Polsce – uważa Kozerski. Przypomina jednocześnie, że państwa Knapkiewiczów widział tylko raz w życiu, właśnie na Walnym Zgromadzeniu, kiedy skreślono ich z listy członków. Twierdzi, że nie działali aktywnie w zakonie. – To smutne, że osoba, która przypadkowo przyszła na nasze spotkanie, teraz zarzuca mi, że nie powinienem być jego członkiem – mówi.

    Oskarżenia o ukrywanie faktu bycia sekretarzem PZPR oraz apel o rezygnację z najważniejszej funkcji w przywróconym przez niego do życia zakonie, Janusz Kozerski uznaje za nieporozumienie. Tłumaczy też, że Zakon Obroża Psa Gończego nie powstał po to, żeby propagować wartości chrześcijańskie, ale żeby pomagać swoim członkom-rycerzom. Ale małżeństwo Knapkiewiczów oraz Wojciech Szyguła z Leszna, trzecia relegowana z zakonu osoba, uważają, że obowiązkiem władz zakonu jest przypominanie jego chrześcijańskich korzeni i tradycji. Świadome rezygnowanie z tego obowiązku odbierają jako karygodne zaniedbanie. – Sam jestem ewangelikiem i uważam, że Zakon Obroża Psa Gończego to coś tak szlachetnego, że nie może nim kierować ktoś, kto przez całe życie programowo dusił podobne inicjatywy – mówi. Wojciech Szyguła i państwo Knapkiewiczowie są członkami Gostyńskiego Towarzystwa Historycznego i Towarzystwa Miłośników Gostyńskiej Fary. Od lat wspólnie podejmują działania edukacyjno-historyczne, głównie dla młodzieży. – Idea odnowienia Zakonu Rudenband wydała nam się ciekawa, bo umożliwia przypomnienie działalności Piastów Śląskich w okresie późnego średniowiecza – wyjaśnia Ewa Knapkiewicz.

    Ale i Wielki Mistrz Janusz Kozerski nie szczędzi wysiłków, żeby promować rycerski obyczaj w regionie. Podkreśla, że był też w swoim życiu członkiem zakładowej „Solidarności”, a teraz wspomaga datkami parafię w Chocianowie. – Tylko że ja nigdy nie robię z tego wielkiego „halo” – zaznacza. Troje osób pozbawionych członkostwa zarzuca Wielkiemu Mistrzowi traktowanie zakonu jak swojej własności. Uważają, że o wszystkim sam decyduje. – Kiedyś był pierwszym sekretarzem, teraz też chce nim być – ocenia takie postępowanie Wojciech Szyguła.

    Cała trójka nie widzi dla siebie powrotu w szeregi zakonu. Choć – jak przyznaje Ewa Knapkiewicz – część winy leży po ich stronie. Zostali przecież usunięci za niepłacenie składek. – To wynikało z naszego zaniedbania. Zamiast uregulować składki wcześniej, my chcieliśmy to zrobić dopiero na Walnym Zebraniu – opowiada. – Po wykreśleniu nas z listy członków zakonu, prowadziłam z panem Kozerskim e-mailową dyskusję na tematy ideologiczne. Pan Kozerski nie widzi sprzeczności w swojej przeszłej i obecnej działalności. Tłumaczy, że interesuje go historia Śląska i Piastów Śląskich, a jego ideologiczna przeszłość nie ma tu znaczenia – opowiada Ewa Knapkiewicz.

    Dzieje zakonu Rudenband

    Erygowano go dokumentem z 1413 r., podpisanym m.in. przez księcia Wacława II Legnickiego, Ludwika II, księcia legnicko-brzeskiego i biskupa wrocławskiego. Członkowie zakonu zobowiązani byli do wzajemnego wspierania się w sprawach słusznych, do pomocy stowarzyszonemu, który znalazł się w trudnej sytuacji i nie mógł z niej wybrnąć o własnych siłach. Co roku w niedzielę po św. Marcinie (11 listopada) zakon organizował turnieje rycerskie oraz polowania – na przemian w Legnicy i Zgorzelcu. Statut zakonu przewidywał roczne opłaty członkowskie. Z pierwszej fundowano wieczystą Mszę św. w legnickiej kolegiacie pw. Grobu Świętego. Zakon przeznaczał także pewną sumę na kościoły maryjne. W 598. rocznicę wystawienia dokumentu fundacyjnego, 7 sierpnia 2011 r., miłośnicy tradycji rycerstwa i łowiectwa na spotkaniu w Lubinie przywrócili do życia Zakon Obroża Psa Gończego, „którego idee i wartości po latach są nadal aktualne i żywe”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • gniewko
      28.06.2014 19:43
      W Chocianowie dobrze znamy tego mistrza . W ystarczy zpytać ludzi to sie duzo mozna dowiedziec o czasach PZPR .
    • TYLKO JA
      17.10.2014 08:37

      Członkowie PZPR szczególnie na stanowiskach kierowali się najczęściej dwiema wartościami: dla idei ( tych jak na lekarstwo), a drudzy chęcią utrzymania stanowiska. Czym kierował sie Wielki Mistrz. Bo chyba nie szczytnymi cnotami rycerstwa. Czyżby farbowany lis. Raz tu, a raz tu, gdzie kasa i stanowisko? Patrząc się na niektórych rycerzy Zakonu trudno uwierzyć w ich cnoty. Ot cynizm i zakłamanie. Zresztą, kto dał prawo pasowania na rycerza mieczem przodków. Przecież Zakon nie był powołany przez "plebs". Można się bawić w rycerzyków, ale nie powołujcie się na ich cnoty bo to nie etyczne i do wielu nie pasuje. Szanuję chęci, ale Wielki Mistrzu przyklęknij na kolano i odpowiedz sobie czy jesteś godzien nosić miecz?

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół