• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Jutrzenka Północy

    Andrzej Capiga

    |

    Gość Sandomierski 18/2014

    dodane 01.05.2014 00:00

    W okrągłą rocznicę do świątyni wprowadzono w procesji relikwie patrona parafii św. Zygmunta.

    Wzdobyciu cząstki kości czaszki św. Zygmunta pomógł były wikariusz ks. Rafał Kobiałka. Relikwie pochodzą z katedry w Płocku, a do Pniowa trafiły 6 grudnia zeszłego roku – w prezencie od św. Mikołaja. Rocznicowej Eucharystii przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz. Koncelebrę sprawowało 19 księży.

    Dobra rada

    Pomysł uroczystych obchodów erygowania parafii zrodził się dwa lata temu. Komitet organizacyjny stanowiła rada duszpasterska z proboszczem ks. Jerzym Pelcem na czele. Rok temu parafia rozpoczęła przygotowania duchowe do tego wydarzenia. – Zainicjowaliśmy nowennę do Matki Bożej Dobrej Rady, bo taki obraz mamy w kościele. Jest on związany z parafią od początku jej powstania. Podczas comiesięcznej nowenny odczytywane były prośby i podziękowania wiernych skierowane do Matki Bożej, które wcześniej wierni składali do specjalnej skrzynki. Zaś kopia obrazu nawiedzała i wciąż nawiedza rodziny w parafii. Obecnie jest w Dąbrówce. W rocznicowej intencji odmawiany był także Różaniec oraz odnowione zostały Śluby Jasnogórskie. Chcieliśmy w ten sposób odświeżyć dziedzictwo naszej wiary i przekazać je nowemu pokoleniu. Przygotowanie duchowe zakończyły rekolekcje, które poprowadził ks. Stanisław Pieńczak z Dynowa – wymienia proboszcz. Stowarzyszenie „Pandos” (skupiające mieszkańców Pniowa, Antoniowa, Orzechowa i Dąbrówki), by uczcić 550 lat parafii, postawiło przed kościołem ogromną tablicę informującą o wszystkich przydrożnych kapliczkach i krzyżach w parafii. W tę żmudną pracę (zdjęcia, mapki, wywiady z właścicielami posesji, gdzie one stoją) zaangażowali się głównie gimnazjaliści pod kierunkiem Janusza Wrony.

    Jak Feniks z popiołów

    Przygotowanie materialne do rocznicy ograniczyło się w zasadzie do odnowienia muru okalającego świątynię, bo tak naprawdę dzięki dużemu zaangażowaniu wiernych niedużej parafii (bo liczącej na papierze 1,4 tys. osób, ale faktycznie około 700, bo reszta pracuje za granicą) udało się w ciągu 24 lat, czyli odkąd proboszczem jest ks. Jerzy Pelc, przywrócić ją do dawnej świetności. Parafia Pniów powstała w 1464 r. Do 1897 r. wierni modlili się w drewnianej świątyni. Wtedy bowiem ukończono budowę murowanego kościoła. Przemyscy biskupi nazwali go „Jutrzenką Północy”. Nowy kościół nie miał jednak szczęścia do wojennych działań; w czasie I wojny został podziurawiony pociskami artylerii wojsk austriackich i rosyjskich, a w 1944 r. oddziały hitlerowskie prawie całkowicie go zburzyły. Poprzednik obecnego proboszcza, ks. Leon Trojnar, który tę funkcję objął w 1956 r., rozpoczął dzieło odbudowy. Był bardzo przedsiębiorczy; założył cegielnię i tartak parafialny, dzięki czemu systemem gospodarczym można było świątynię szybko odbudować i już w 1960 r. konsekrować. Czas robił jednak swoje i gdy w 1990 r. w Pniowie pojawił ks. Jerzy Pelc, musiał zakasać rękawy i ponownie ratować świątynię. – Nie mogliśmy jej znowu doprowadzić do ruiny, skoro z takim trudem została odremontowana. Wymieniliśmy więc dach, skuliśmy stare tynki i położyliśmy nowe, zbudowaliśmy nowe schody. Potem postawiliśmy nową plebanię, a starą odremontowaliśmy, ogrodziliśmy cmentarz i na koniec zbudowaliśmy piękną cmentarną kaplicę. W zasadzie wszystkie najważniejsze prace zostały już wykonane – wylicza proboszcz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół