• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Co Katowice dały Ameryce?

    Joanna Juroszek

    |

    Gość Katowicki 18/2014

    dodane 01.05.2014 00:00

    Polacy na uczelniach w USA. Na Harvard co roku aplikacje składa ponad 30 tys. osób. W 2010 r. na najlepszą uczelnię świata dokumenty złożył Adam Ziemba z Katowic. Złożył i się dostał. W maju otrzymał dyplom bakałarza amerykańskiego uniwersytetu.

    Na początek humor z „harvardzkich zeszytów”. Student do studenta: „Nie mogę dziś pójść na spotkanie z prezydentem Argentyny, bo mam do zrobienia zadanie domowe”. Na uczelnię z gościnnymi wykładami przyjeżdżają prezydenci, ambasadorowie czy szejkowie różnych krajów, od spotkań z nimi ważniejsza jest jednak nauka. – Na zajęcia trzeba być zawsze przygotowanym – tłumaczy Adam Ziemba. To absorbuje ogromną część życia studenckiego.

    W drugiej kolejności wymienia zajęcia typu: organizacja konferencji, zaangażowanie w różne grupy akademickie czy wolontariat. Trzecie miejsce na podium zajmuje życie towarzyskie. – Tworzy się taki trójkąt: akademia, życie społeczne i sen. Trzeba wybrać dwie rzeczy z trzech. Zazwyczaj rezygnuje się ze spania – wyjaśnia Adam, chwilę później dodając, że czasem udaje się znaleźć balans. – Ja znalazłem go na trzecim roku, zacząłem wtedy spać po 8 godzin. Wcześniej zdarzały się całkowicie nieprzespane noce albo takie, kiedy spałem po 3–4 godziny – wyznaje.

    Zaczęło się w katolickim gimnazjum

    Proces rekrutacji w USA wygląda całkowicie inaczej niż w Polsce. Z tego też względu Adam o studiach zaczął myśleć już w III klasie gimnazjum. – To jest okres, kiedy kandydaci zaczynają przygotowywać swoje dokumenty (aktywność pozalekcyjna, oceny, listy rekomendacyjne) i rozpoczynają naukę do egzaminów – wyjaśnia. Zaraz potem przyznaje, że od początku był mocno zmotywowany. Wsparcie dostawał od rodziców, duże znaczenie miała też edukacja w katolickim Gimnazjum i Liceum im. bł. ks. Emila Szramka w Katowicach.

    Wspominając lata szkolne, Adam stwierdza, że uczący go nauczyciele lekcje prowadzili w bardzo ciekawy sposób i motywowali uczniów, by podążali za swoimi marzeniami. Szkoła oferowała mu także udział w wymianach czy projektach międzynarodowych. Adam był na wymianach w Niemczech, Belgii, na konferencjach w Szkocji oraz Dubaju. Choć niektórym trudno w to uwierzyć, kiedy 8 lat temu Adam zaczynał swoją przygodę z Ameryką, zasoby internetowe w Polsce nie były tak obszerne jak dzisiaj. – Szukałem informacji wszędzie, gdzie mogłem: na stronach uczelni, forach w języku polskim, angielskim. Dzwoniłem do osób, które dostały się na uniwersytety w USA i dzięki temu dowiedziałem się, jak wygląda proces rekrutacyjny i studiowanie.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Ola
      02.05.2014 09:33
      Wielki sukces. Przykład jak można osiągnąć swój cel własną pracą i wsparciem rodziny. Gratuluję.
    • Student
      02.05.2014 16:22
      Czyli nasze szkoły średnie wcale nie są takie złe. Z tego wynika ze przynajmniej niektóre trzymają wysoki poziom i nie blokują kreatywności. Oby takich szkół było więcej. Ale sama szkoła nie wystarczy jeszcze musi być dobry i ambitny uczeń. I wtedy można wiele osiągnąć. :)
      Tylko czy potem te efekty pracy szkół i uczniów/studentów wykorzystuje się w kraju? Czy też delikatnie mówiąc eksportuje ich się za granicę do pracy :(.
    • Pik
      10.06.2014 19:08
      Harwardzkie Katowice Connection zaczelo sie od mojej corki. Co prawda, on urodzila sie w Ameryce, ale ja jestem z Katowic.
    • Mario
      05.04.2015 19:30
      Dały pracę dla nauczycieli język arabski w Katowice hehe. Sprawdź tutaj....http://preply.com/pl/katowice/oferty-pracy-dla-nauczycieli-j%C4%99zyka-arabskiego
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół