• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Dąb dla Szefa

    Andrzej Kerner

    |

    Gość Gliwicki 14/2014

    dodane 03.04.2014 00:00

    W Rudach stanął obelisk, a obok niego posadzono drzewo upamiętniające wybitnego duszpasterza akademickiego.

    Nieco ponad trzy miesiące po śmierci ks. Herberta Hlubka wychowankowie z duszpasterstwa akademickiego utrwalili pamięć o nim. Przy alejce wiodącej od sanktuarium wzdłuż stawu ustawiony został obelisk z tablicą pamiątkową dla „duchowego Ojca i Mistrza”, a w ziemię wkopana została sadzonka dębu. Obok korzeni ukryta została butelka zawierająca informacje o posadzeniu drzewa „na pamiątkę bardzo przez nas kochanego i szanowanego (...) księdza Herberta Hlubka”.

    W butelce znalazły się także egzemplarze „Gościa Gliwickiego” i biuletynu gliwickiego Klubu Inteligencji Katolickiej z artykułami, które ukazały się po śmierci ks. Hlubka oraz obrazek z modlitwą w jego intencji. „Szanowny znalazco tej butelki, prosimy, zmów tę modlitwę o wybawienie i wprowadzenie naszego Szefa do Nieba” – napisali do przyszłych pokoleń w liście zamkniętym w butelce. – Śp. Herbert otrzymał symboliczny ogród i nas na tyle młodych, że wymagających opieki i pielęgnowania. Okazał się godny miana dobrego ogrodnika. Symbolika dzisiejszego spotkania przypomina to, o czym mówił do nas Herbert – nie samo życie jest dobrem, ale dobre życie jest dobrem. Mówił też: „nie będziecie mocni, jeśli was nie będą uderzać wiatry i wszelkie przeciwności, zawirowania, bowiem te sprawiają umocnienie korzeni, gdy nadejdą w życiu burze i wichury”. Jeśli dzisiaj sadzimy drzewo szlachetnego gatunku, robimy to z czystego serca oddanego pamięci naszego przyjaciela, dobrego człowieka, wielkiego i świętego kapłana. Zapamiętajmy: „my z niego wszyscy” – powiedział podczas sadzenia dębu Emilian Kocot. Uczestniczyło w nim około stu wychowanków ks. Herberta Hlubka, którzy 29 marca zebrali się w Rudach na spotkaniu rekolekcyjnym. Mszę św. dla nich odprawił i wygłosił konferencję ks. prof. Piotr Morciniec. – Księdza Herberta znamy od bardzo, bardzo dawna. Przede wszystkim ważne jest to, że on nam pokazał piękno chrześcijaństwa. On to uczynił tak, że my – wprawdzie wychowani od dziecka w tej wierze i tradycji – tak naprawdę pełną wartość chrześcijaństwa, Mszy św., zobaczyliśmy przez niego. Pociągał nas także jego autentyzm. Dzięki temu, jaki był, przekonywał do tego, co stało ponad nim i co stało za nim. Powiem jeszcze o pewnej jego cesze, która być może będzie zaskoczeniem. Nas urzekało coś co można nazwać zdrowym antyklerykalizmem. On potrafił bezbłędnie wyłapywać wszelkie fałszywe tony w Kościele, wśród kleru i nie krył się z tym. Było dla nas ważne, że on to wszystko widzi, ale mimo wszystko jest to drugorzędne, że najważniejszy jest Chrystus. Owszem, to był człowiek, który miał wrogów, zresztą zawsze przekazywał nam taką naukę: jeżeli nie masz wrogów, to strzeż się, uważaj, bo może nie jesteś całkiem autentyczny. Bardzo pociągała nas do niego wewnętrzna wolność, którą potrafił nam przekazać. Żył w czasach dwóch totalitaryzmów, a potrafił zawsze być sobą – mówi prof. Aniela Dylus, jedna z wychowanek ks. Herberta Hlubka.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół