• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Adm. Stavridis: NATO musi działać

    PAP

    dodane 02.03.2014 09:10

    NATO musi zacząć działać ws. kryzysu na Krymie, ponieważ bezczynność działa na korzyść Rosji - uważa emerytowany admirał James Stavridis, były Naczelny Dowódca Sojuszniczych Sił Europy.

    "Wielu uzna jakikolwiek poziom zaangażowania NATO za prowokacyjny i potencjalnie zapalny. Niestety stawka jest wysoka; Rosjanie posuwają się. Siedzenie bezczynnie, bez przynajmniej rozpatrzenia opcji, byłoby błędem, który zostałby mile przyjęty przez Putina" - napisał w sobotę na łamach "Foreign Policy" Stavridis.

    Zdaniem admirała na nadzwyczajnym posiedzeniu ws. sytuacji na Ukrainie, Sojusz Północnoatlantycki powinien "rozważyć swoje opcje w wymiarze politycznym, gospodarczym i wojskowym". W sferze wojskowej oznacza to zlecenie Kwaterze Głównej Sojuszniczych Sił Zbrojnych NATO w Europie (SHAPE) "przeprowadzenia ostrożnego planowania i zaprezentowania opcji w odpowiedzi na sytuację".

    Takie planowanie powinni przeprowadzić obecni dowódcy i eksperci wojskowi. Były Naczelny Dowódca Sojuszniczych Sił Europy (jedno z dwóch dowództw strategicznych NATO) zarekomendował "kilka pomysłów" do rozważenia: "wprowadzenie wyższego stanu gotowości" liczących 25 tys. żołnierzy sił szybkiego reagowania NATO (NATO Response Force), wysłanie sił morskich NATO na Morze Czarne i "opracowanie planów ewentualnościowych na wypadek użycia tych sił".

    Stavridis, który stał również na czele Dowództwa Europejskiego Stanów Zjednoczonych, zaleca też zwiększenie działań wywiadowczych, m.in. za pomocą satelitów oraz bezzałogowych samolotów Predator, a także dzielenie informacji wywiadu z ukraińskimi wojskowymi, do czego wykorzystać można forum komisji NATO-Ukraina. Zdaniem admirała, NATO powinno doradzać ukraińskim siłom zbrojnym w celu przygotowania ich na wypadek eskalacji konfliktu.

    Admirał radzi też "opracowanie natowskich planów awaryjnych" w reakcji na ewentualną inwazję Rosji na Krym, a nawet całą Ukrainę. Proponuje też, by jednemu z dowództw Sił Połączonych NATO (np. w Neapolu we Włoszech lub w Brunsum w Holandii) powierzyć zadanie bezpośredniego kontrolowania sytuacji.

    Zdaniem Stavridisa należy mieć nadzieję, że dyplomatyczne wysiłki na forum ONZ, UE czy innych organizacji międzynarodowych doprowadzą do zapewnienia pełnej integralności Ukrainy. "Jednakże nadzieja nie jest strategią" - zastrzegł. Niezbędne jest więc przygotowanie różnych opcji przez wojskowych planistów NATO.

    W sobotę po południu Rada Federacji, wyższa izba rosyjskiego parlamentu, zaaprobowała wniosek prezydenta Władimira Putina w sprawie użycia rosyjskich sił zbrojnych na terytorium Ukrainy.

    W związku z sytuacją na Ukrainie sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen poinformował w sobotę wieczorem, że w niedzielę spotka się w Brukseli Rada Północnoatlantycka. Po obradach Rady odbędzie się też spotkanie funkcjonującej przy głównej kwaterze Sojuszu komisji NATO-Ukraina.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • operator
      02.03.2014 09:30
      To że NATO nic nie zrobi w sprawie Ukrainy to niemal pewne ale ciekawy jestem co zrobiłoby gdyby nagle mniejszość rosyjska w Estonii i Ło twie gdzie stanowi prawie 30 % społeczeństwa poczuła sie zagrożona i poprosiła Rosję o pomoc?
    • Wilno
      02.03.2014 13:21
      zamiast nawoływać do kolejnej wojny krzyżowej na Moskwę (po Napoleonie i Hitlerze) zajmijcie się polska mniejszością na Litwie, bez krucjat wojennych. Zainwestujcie w polskie szkolnictwo w Wilnie i okolicach, w tworzenie miejsc pracy w rejonach gdzie żyją Polacy. A NATO niech sobie siedzi na Polnocnym Atlantyku
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół