A gdzie te domki?

Na katolicki pogrzeb młodego, awansowanego pośmiertnie kapitana w 1947 r. przybyły tłumy. Był sandomierskim „Kolumbem, rocznik 1920”. Zginął w Bieszczadach, broniąc polskich rubieży przed bandami UPA.

ks. Tomasz Lis

|

06.02.2014 00:00 Gość Sandomierski 06/2014

dodane 06.02.2014 00:00
0

Te wszystkie zdjęcia stanowią nie tylko rodzinną pamiątkę, ale są moim osobistym obrazem wspomnień o ojcu. Zginął, gdy miałam zaledwie dwa lata, a młodsza siostra urodziła się trzy miesiące po jego śmierci – zaczyna opowieść Bożena Fijałkowska-Linart. Siedzi na wygodnej kanapie w skromnym domku przy sandomierskiej Starówce. Obok budynek wysłużonego hoteliku, który właścicielka pielęgnuje i prowadzi od ponad 50 lat.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

W subskrypcji otrzymujesz

  • Nieograniczony dostęp do:
    • wszystkich wydań on-line tygodnika „Gość Niedzielny”
    • wszystkich wydań on-line on-line magazynu „Gość Extra”
    • wszystkich wydań on-line magazynu „Historia Kościoła”
    • wszystkich wydań on-line miesięcznika „Mały Gość Niedzielny”
    • wszystkich płatnych treści publikowanych w portalu gosc.pl.
  • brak reklam na stronach;
  • Niespodzianki od redakcji.
Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
1 / 1
oceń artykuł Pobieranie..