• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Czy dla "Wyborczej" kobieta jest robolem?

    Wojciech Teister

    dodane 02.02.2014 09:25

    Podobno gazeta Michnika walczy o równouprawnienie. Ale jej dziennikarki muszą się publicznie tłumaczyć z tego, że są na urlopie macierzyńskim. Ich tekst przypomina list z obozu pracy przymusowej.

    "Gazeta Wyborcza" dumnie stoi na straży praw kobiet, szerząc wyzwalające postulaty gender i udostępniając swoje łamy czołowym aktywistkom frontu feministycznego. Jej zwolennicy powtarzają w kółko, że gdyby nie redakcja z Czerskiej, polskie kobiety wciąż tkwiłyby pod jarzmem męskich tyranów (przede wszystkim tych w sutannach), a być może nie miałyby nawet praw wyborczych. Nikt podobno nie dba tak o ineresy kobiet jak redaktorzy od Michnika. Zobaczmy zatem jak wygląda życie kobiety w tej redakcji w praktyce.

    Kilka dni temu w "Gazecie" ukazał się tekst "Ty? Rok z dzieckiem w domu?!" Dziennikarki "Wyborczej" zostały matkami na 100 proc. Tekst, w którym Katarzyna Staszak, Natalia Waloch-Matlakiewicz tłumaczą się przed czytelnikami (a może przed swoją redakcją) z tego, że są na urlopie macierzyńskim.

    Jedna z nich pisze: "Urodziłam po dziewięciu latach pracy w "Wyborczej". Ucieszyłam się, że będę miała prawo do rocznego urlopu, bo chciałam być matką na sto procent. Ale zaraz potem, wobec wszechobecnej krytyki wydłużonego macierzyńskiego, wpadłam w wir niekończących się rozterek".

    Druga z kolei podkreśla: "Jak z podziwem zauważył kolega redaktor, pierwszy tekst z macierzyńskiego zamówiłam i zredagowałam pięć dni po porodzie. Z miłości do pracy, poczucia obowiązku, nieskromnego przekonania, że lepiej niż koledzy znam się na służbie zdrowia. I ze strachu, że o mnie w redakcji zapomną. Są dni, gdy to ostatnie odczucie dominuje [...] Pracuję niemal codziennie. O 20, gdy dziecko zaśnie, parzę kawę i odpalam komputer. Telefony i mejle załatwiam podczas dwugodzinnego spaceru. Robię to, by po roku zasłużyć na to samo biurko".

    Choć obie zgodnie podkreślają, że chcą spędzić ze swoimi dziećmi jak najwięcej czasu, a obecność przy pierwszych chwilach swojego dzieciątka jest znacznie bardziej pasjonująca, niż ślęczenie nad najciekawszym numerem "Wyborczej", to jednak z ich relacji bije dramatyczny opis obozu pracy, w którym dużo mówi się o prawach kobiet, ale kiedy przychodzi co do czego to nie szanuje się tak podstawowego z nich jak urlop macierzyński. Bo gdyby kobieta była szanowana jako matka, to nie obawiałaby się, że po roku spędzonym z dzieckiem wyleją ją z pracy. 

    Cały tekst jest strzałem w stopę "Wyborczej". Pokazuje czarno na białym, że ci, którzy programowo niosą na sztandarach hasło równouprawnienia kobiet, w rzeczywistości traktują je jak niewolników na plantacji - wartościowych o tyle, o ile wyrobią określoną normę pracy. Tymczasem kobieta nie jest cenna z powodu wypracowanego przez nią materiału, ale jest cenna po prostu. A jednym z najpiękniejszych aspektów jej życia jest właśnie macierzyństwo. Możliwość tak bliskiej obecności przy rodzącym się i dorastającym życiu, jakiej my mężczyźni nigdy nie doświadczymy. Choćbyśmy nie wiem jak długo walczyli o równouprawnienie w tej kwestii. I prawdziwy facet, który Was szanuje, drogie Panie, nie będzie Wam wypominał urlopu macierzyńskiego, ale zrobi wszystko, co w jego mocy, by wesprzeć Was w tym czasie. Czy to jako ojciec, czy jako pracodawca.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • M.R.
      04.02.2014 13:34
      Sprostowanie. Adam Michnik, miłośnik i sąsiad Palikota (tak się kochją, że Palikot zafundował sobie mieszkanie obok nadredaktora), oraz eseldowskiego transwestyty o pseudonimie "Grodzka" przychołubionego przez Palikota, prawdopodobnie razem z pewnym pedofilem - mordercą, który, jak wieśc gminna niesie, po wypuszczeniu z więzienia ma zostć jego europosłem, dołączając do grona wielu mu podobnych, nie jest facetem! To bolszewicki oszołom, który postanowił przerobić Polskę na kraj neobolszewickich bojowników o wyzwolenie z katolickiego ciemnogrodu. Jak twierdziło drugie guru z tej samej stajni: "my nie chcemy komunizmu obalić, my go chcemy udoskonalić!" No i udoskonalają. Zgodnie z teorią gender - komuch to nie facet, to osobny gatunek "człowieka", jego wyższy stopień ewolucji, "który wie lepiej" (co jest dobre dla innych). Czy ktoś, kto najlepiej czuje się w towarzystwie transwestyckiego i pedofilskiego oszołomstwa może być określany mianem "faceta"? To obraza dla facetów, to jest gender: dzisiaj demokrata, jutro bolszewik, dzisiaj facet, jutro baba, zawsze zamordysta i oszołom.
      P.S.
      Nie sądzę by dla Redakcji, było to bezpieczne, by publikować prawdę, ale trzeba ją powiedzieć, choćby pod stołem. Bo prawdy też nie ma. Prawdą objawioną jest wszystko co się wykluje w głowiek nadredaktora i jego pretorian z piekła rodem, gdzie ich nagroda.
    • gut
      04.02.2014 15:19
      Gazeta i jej robole ideologiczni.
    • jesienna
      04.02.2014 17:34
      Pan redaktor nic z teksu zamieszczonego w GW nie zrozumiał.

      Artykuł ilustruje jak dziala mechanizm obwiniania się kobiet o to, że "siedzą w domu z dzieckiem" i lęk, że "wypadną z obiegu" w życiu zawodowym.

      To się dzieje nie tylko w redakcji gazety wyborczej - to dzieje się wszędzie!

      założe się, że w redakcji GN również

      - jedyna różnica, że być może żadna kobiet pracujących w redakcji się do takich myśli i obawnie przyzna bo to "niepoprawne politycznie" (w stosunku do linii GN)

      - kobieta zawsze przecież powinna wpadać w stan błogiego szczęścia i niczym niezmąconej beztroski jeżeli urodzi i będzie na macierzyńskim, prawda? - więc ja się tu przyznać, że nie pasuje się do tego modelu?

      Chwała redaktom GW oraz samej redakcji
      za ten tekst. O takich sprawach trzeba mówić, pisać ....

      Na koniec:


      Czy aby pan redaktor na pewno wymowy teksu nie zrozumiał, czy też zrozumiał doskonale, ale uznał,
      że to doskonała okazja by "dokopać wyborczej" porównując jej redakcję do "obozu pracy przymusowej a niezorientowany czytelnik to kupi...






    • Anna
      05.02.2014 17:05
      Bronak czy twierdzisz , że ci wszyscy co opuszczają Polskę dla chleba są opętani przez szatana?dlaczego za granica Polki rodzą bardzo dużo dzieci? A dlaczego w Polsce jest ich coraz mniej? może to tez sprawka szatana? Polska jest piekłem dla ludzi!Tak jak to powiedziała pewna kobieta w rozmowie z D. Tuskiem. Żyjemy w piekle i nikt nas nie broni.I powtórzę jeszcze raz. Ci co mieli gęby pełne frazesów w latach 80 , po dorwaniu się do kasy zamilkli i cieszą się zyskiem. Wykorzystują tez kogo się da. Moi znajomi ,, katolicy cała gęba", z dochodem ponad 25 tys. złotych miesięcznie nie chcieli zapłacić nawet malarzowi za pracę.Bo przecież. przy tym bezrobociu powinien harować za grosz, a nie żądać zapłaty. Ludzie są opętani przez szatana mamony.Przysłowie: kto się modli pod figura , ten diabła ma za skóra jest aktualne jak nigdy.
      doceń 11
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół