Na końcu nawraca się portfel

dodane 30.01.2014 00:15

GN 05/2014 |

Z Andrzejem Strączkiem ze stowarzyszenia „Kahal”, ojcem siedmiorga dzieci, pracującym w branży budowlanej, rozmawia Marcin Jakimowicz.

Na końcu nawraca się portfel    Roman Koszowski /gn – Dziesięcina to nie ochłap, to oddanie czci Bogu – opowiada Andrzej Strączek ze Stowarzyszenia Kulturalno-Społecznego „Kahal” z Czyżowic

Marcin Jakimowicz: Na pytanie znajomej katechetki, czy można modlić się o pieniądze, klasa zgodnym chórem krzyknęła: „Nieee!”.

Andrzej Strączek: Większość z 98 procent ochrzczonych ludzi w Polsce (połowa z nich chodzi do kościoła) tak to rozumie. Wiemy mniej więcej, jak spędzić z Panem Bogiem niedzielne przedpołudnia, ale nie mamy pojęcia, jak wytrwać z Nim od poniedziałku do soboty. Jesteśmy ciałem Chrystusa – nie duszą. Ciałem, które trzeba nakarmić, przyodziać. To konkretny wymiar, który, uwaga – boimy się tego słowa – kosztuje. Dziesięcina to nie ochłap, to oddanie czci Bogu. Bardzo konkretne. Odpowiedzialność za parafię wyraża się w konkretach. Wierni ludzie zazwyczaj nie chcą wziąć odpowiedzialności za swoją parafię. Tę duszpasterską codzienność świetnie wyjaśnia dowcip. Ojciec wracający z synem z Mszy całą drogę narzeka: na długie i nudne kazanie, księdza niedbale wypowiadającego słowo konsekracji, zawodzącego organistę. – Tato – przerywa zniecierpliwiony syn – a czego oczekujesz za te dwa złote, które wrzuciłeś na tacę? (śmiech)

Jedna dziesiąta wypłaty to sporo. Przy 500 złotych to jedynie 50 złotych, ale już przy pięciu tysiącach to sumka, która szarpie po kieszeni...

By zrozumieć dziesięcinę, trzeba się nawrócić, czyli – dosłownie – odwrócić to myślenie. Jeśli jestem chrześcijaninem ufającym Bogu, wiem, że absolutnie wszystko, co mam, pochodzi od Niego. Z Jego hojności. I wówczas ta transakcja wygląda zupełnie inaczej – Bóg daje mi 100 procent i mówi: „Weź aż 90 procent tego wszystkiego. To twoje. Dysponuj tym, jak chcesz. Oddaj Mi jedynie dziesiątą część”. Tak to rozumieli Izraelici. Przecież Bóg mógł powiedzieć: fifty-fifty, daj mi 50 procent i podpisujemy umowę. Nie! On chce być „stratny”. Tu tak naprawdę nie chodzi o pieniądze (rozmowa o kasie w Kościele jest dziś na pograniczu skandalu). Tu chodzi o nawrócenie. O spojrzenie na swe dochody z perspektywy nieba. Nawrócenie jest procesem. Nawracamy się powoli. A na samym końcu nawraca się portfel. (śmiech) Wiem, co mówię. Jestem facetem, który chce być odpowiedzialny za rodzinę i firmę. OK, mogę przyjść do kościoła pomodlić się, pośpiewać, a nawet poklaskać, pod warunkiem że mnie to nie kosztuje. Ale gdy muszę sięgnąć do portfela, zaczynają się schodki.

Czy przy dawaniu dziesięciny nie istnieje pokusa wyjmowania kalkulatora i mnożenia razy sto? Sam Jezus obiecał, że odda nam stukrotnie, więc może w efekcie się opłaci?

Pokusa istnieje zawsze. Tyle że słowo Boże naprawdę działa. Przykład? Historie ludzi z naszej wspólnoty, którzy dają dziesięcinę. Ufają Bogu, a On troszczy się o ich domy i finanse.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 41 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 Janusz 10.03.2014 09:53
Niezalogowany użytkownik dziesięcina od dochodu czy obrotu? To czyni wielką różnicę.Ciężko jest sięgać do kieszeni gdy widzę co z tymi pieniędzmi dalej się dzieje.Myślę że tu tkwi przyczyna niechęci do dzielenia się. Znam wielu którzy nie dają na kościół ale wspierają osoby w trudnej sytuacji.Takie upraszczanie to brak świadomości albo celowa manipulacja.
Plusów: 0 wieslawus 04.03.2014 16:32
Niezalogowany użytkownik To nie prawda, że "Pieniądze chcą od nas tylko księża !".Nasz Proboszcz podejmuje wiele inicjatyw w tym generalny remont kościoła i nie woła o kasę.Sami się poczuwamy. A z doświadczenia wiem (52 lata), że to co daję innym otrzymuję x100
Plusów: 3 TeresaWilhelma 03.03.2014 09:40
Popieram i pochwalam treść i osoby. Między innymi na mowie pogrzebowej, ks. proboszcz powiedział o moim śp. mężu, że płacił dziesięcinę na kościół. Może tego sami tak nie określaliśmy i myślę, że mąż nie wyliczał tego skrupulatnie, ale płacił. Prowadził działalność gospodarczą, miał na utrzymaniu mnie żonę i czworo naszych dzieci. Mogę stwierdzić, że nie działał doskonale, ale starczało nam na utrzymanie i na pomaganie innym. Ja płaciłam i płacę "dziesięcinę na kościół cele charytatywne" z tego co otrzymywałam na utrzymanie od męża i aktualnie posiadam.
Plusów: 4 Agata 02.03.2014 22:50
Niezalogowany użytkownik Mam dokładnie tak samo jak K.. odkąd daje dziesięcinę nigdy mi nie brakuje pieniędzy na koniec miesiąca, wszystko jest jakby wyliczone idealnie do moich potrzeb w danym miesiącu!. To jest niezwykłe!

wszystkie komentarze >