• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • "Wracaj do domu i opowiadaj" - czy to nie misja?

    s. Joanna Hertling

    |

    GN 05/2014

    dodane 03.02.2014 00:15

    Gdy wsiadł do łodzi, prosił Go opętany, żeby mógł zostać przy Nim. Ale nie zgodził się… Mk 5,18

    Jezus uwolnił z legionu złych duchów opętanego przez nich człowieka. Gdy ten prosił Jezusa, żeby mógł zostać przy Nim, Jezus nie się zgodził. Tutaj uczeń pragnie tylko jednego, żeby być przy Tym, który przywrócił mu życie, bo jest Życiem, a Nauczyciel go odsyła. A przecież sam powiedział, że „żniwo wielkie, a robotników mało”.

    Trudno nam jest rozumieć zamysły Boże, jeszcze trudniej je przyjąć, gdy zdają się nie według tego, co nam się wydaje słuszne. Często bardziej ufamy sobie niż Bogu, jesteśmy dla siebie głównym punktem odniesienia. A jak wiele poustawiałoby się w naszym życiu na właściwym miejscu, gdyby głównym punktem odniesienia był Bóg.

    „Wracaj do domu, do swoich i opowiadaj im wszystko, co Pan ci uczynił i jak ulitował się nad tobą”. Czy to nie misja? Tylko tak zwyczajna… wracać „do swoich” i opowiadać. Tylko serce ucznia, pokorne, wolne od… siebie samego, ciągle nasłuchujące woli Ojca, znajdzie pokój i cichą radość w życiu, w tej ludzkiej, tak zwyczajnej codzienności. Bo to tam wieczność styka się z czasem i napełnia go obecnością Bożą. To tam najbardziej potrzeba opowiadać… życiem, nie tylko słowami, o Bogu pełnym miłości i miłosierdzia, obecnym pośród ludzi, których tak ukochał.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół