Nowy Numer 07/2018 Archiwum

Martwy pejzaż

Proszę pana, Warszawa to jest następna stacja za Zawierciem…

Nie będzie sądził z pozorów

ni wyrokował według pogłosek

W ostatnim czasie spotkałem kilku neofitów. Z wypiekami na twarzy opowiadali mi o rzeczywistościach, przy których sam dyskretne ziewam. Wspólny mianownik ich opowieści? Kościół, który spotkali i w którym zapuścili korzenie, okazał się całkowicie inny od tego, który znali dotąd jedynie z relacji tygodników czy internetowych portali. Bliski, otwarty, charyzmatyczny, tętniący życiem.

Rewelacje Onetu czy Newsweeka na temat Kościoła przypominają relacje cudzoziemca opowiadającego o Polsce widzianej z okien ekspresu z Katowic do stolicy. – Przepraszam, kiedy będzie Warszawa? – usłyszałem kiedyś. – Proszę pana, Warszawa to jest następna stacja za Zawierciem…

Polska, na którą spoglądam zza okna przedziału nie jest atrakcyjna wizualnie. Żadnych miast, niekończąca się pustka, lasy. Od czasu do czasu bajorko. Bardzo płasko. Gdzie zmieściło się te trzydzieści kilka milionów? Widocznie, jak na złość siedzących za mną Japończyków trzymających w gotowości aparaty, pochowali się w dziuplach. „Za jedną siną dalą druga dal”. Czasami przemknie za oknami miasteczko. Jakieś Idzikowice. Jakiś przejazd kolejowy. Poza tym nic. Nuda. Żadnego życia. Wystarczy jednak wysiąść, a…

Rabbi Mosze Chaim, powiedział: Pewien skrzypek grał kiedyś tak słodko, że wszyscy, którzy go słuchali, zaczęli tańczyć, a ktokolwiek znalazł się w zasięgu tej muzyki, wstępował w taneczny krąg. Drogą szedł głuchy, który nic nie słyszał, więc gdy na nich spojrzał, pomyślał, że to jacyś szaleńcy, którzy skaczą bez ładu i składu...

« 1 »
oceń artykuł
  • refleksja
    03.12.2013 13:46
    Cyt.: "Wystarczy jednak wysiąść, a…"

    ...a widać niespotykany dotąd ateizm wśród młodego i średniego pokolenia, widać niespotykaną agresję, słychać publiczne utyskiwania arcybiskupa na proboszcza, który przesyła zbyt mało pieniędzy...

    Czy o to chodziło Autorowi?
    Można rzeczywiście "wysiąść" w takim kraju...
    doceń 0
  • ostjan
    03.12.2013 13:51
    Doprawdy, co najmniej dziwny sposób zachęty do głębszego poznania i integracji z Kościołem. Trudno zrozumieć czy Autor ziewa i jest znudzony rzeczywistościami, czy relacją o nich neofitów, zakładam, że to drugie. Jakby nie było, to zamiast radości i entuzjazmu z zaistniałego faktu jest jedynie dyskretne ziewanie, dobrze że nie ostentacyjne. Zamiast pokazywać bliski, otwarty, charyzmatyczny, tętniący życiem Kościół Autor pogrąża się w opisach beznadziejności życia poza Kościołem. Gdyby Autor w swoich porównaniach przesiadł się z pociągu na statek kosmiczny z jednakową łatwością, dziwił by się niedostrzegalnością już nie milionów a miliardów ludzi i patrząc na naszą planetę widziałby jedynie w nieskończonej przestrzenni kosmosu jedną olbrzymią nudę.
    doceń 2
  • gut
    03.12.2013 20:23

    Głębokie spostrzeżenie.

    doceń 1
  • Karmelito
    03.12.2013 23:06
    Nic dodać, nic ująć Panie Marcinie - tekst jak zawsze pełen trafnych spostrzeżeń zawartych w lapidarnej formie.Dziękuję.
    doceń 1