• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Rycerskie Totus Tuus

    Mariusz Majewski

    |

    GN 42/2013

    dodane 17.10.2013 00:15

    Nie noszą zbroi, tylko szkaplerze z maryjnym herbem. Zamiast mieczy mają różańce. Nazywają siebie braćmi. Grupują się w chorągwiach i komandoriach. To Rycerze Jana Pawła II, świecki zakon formujący mężczyzn.

    Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Różańcowej. Konkatedra diecezji warszawsko-praskiej, sanktuarium Matki Bożej Zwycięskiej. Kilka minut po godzinie 18. Do głównych drzwi kościoła zbliża się asysta liturgiczna z abp. Henrykiem Hoserem. Rozpoczyna się Eucharystia. Procesję poprzedza niecodzienny orszak. Około 60 mężczyzn ubranych w czarne, przypominające duży szkaplerz peleryny z żółtym oblamowaniem i naszytym na piersiach herbem z literą „M”. Takie mucety to znak rozpoznawczy świeckiego zakonu Rycerzy Jana Pawła II. Katolickiego stowarzyszenia wiernych, które zaczyna działalność w czwartej diecezji w Polsce. Prowadzone są rozmowy dotyczące zakładania takich grup m.in. w Irlandii, Kanadzie, Szwecji czy we Włoszech.

    Modlitwa i czyn

    Z Krzysztofem Wąsowskim, generałem świeckiego zakonu Rycerzy Jana Pawła II, umawiamy się po spotkaniu w Collegium Iuridicum Uniwersytetu Warszawskiego. Mecenas Wąsowski, doktor prawa i wspólnik w jednej ze stołecznych kancelarii, opowiadał studentom m.in. o doświadczeniu płynącym z reprezentowania przed sądem Piotra Staruchowicza, słynnego „Starucha”, lidera kibiców Legii Warszawa. Generał Rycerzy Jana Pawła II to chyba najbardziej znany prawnik w szeregach grupy. Ale nie jedyny. Rycerze kilka razy dali o sobie znać, oferując właśnie pomoc prawną w sytuacji, gdy w grę wchodziły wartości, które sami mają na sztandarach. Na ich pomoc mogą liczyć i skutecznie z niej korzystają działacze pro life czy organizatorzy Przystanku Jezus odbywającego się w Kostrzynie nad Odrą. Walka w sądach w imię wartości i sprawiedliwości to rycerskie „operacje specjalne”. Normalnie prowadzą walkę w szarej codzienności. – Nasz zakon to nic innego jak program formacyjny dla mężczyzn, katolików świeckich. Struktura jest dla nas tylko narzędziem. Celem jest formacja, dążenie do świętości jako mężowie, ojcowie, wykonawcy zawodów, w których pracujemy – mówi GN Krzysztof Wąsowski. – Rycerze są nielukrowani. To mężczyźni, którzy zgodnie ze słowami naszego patrona chcą wymagać od siebie więcej, nawet jeśli inni od nich nie wymagają – dopowiada Arkadiusz Urban. Ten były burmistrz Pragi, z wykształcenia historyk, jest prowincjałem Rycerzy Jana Pawła II. Odpowiada za działalność grupy na terenie Polski. Rycerze nie noszą żadnej, nawet symbolicznej broni. Jak mówi generał, ich orężem jest Różaniec. – To jest narzędzie, którym na co dzień mamy się posługiwać. Tym bardziej że naszym największym wrogiem jest szatan – mówi Krzysztof Wąsowski. Rycerze robią to nie tylko prywatnie, ale organizują różne akcje, jak np. odmawianie Różańca za kleryków w diecezji warszawsko-praskiej. Ich pozdrowieniem jest łacińskie zawołanie „Vivat Jesus”, a odzewem „Totus Tuus”. Rycerze Jana Pawła II opierają się na czterech filarach: wierze, miłosierdziu, solidarności i patriotyzmie. Rytm ich działania wyznaczają modlitwa i czyn. W Wielkim Poście i Adwencie wspólnie z rodzinami przeżywają rekolekcje. Co roku w ostatnią niedzielę maja pielgrzymują do sanktuarium maryjnego w Piekarach Śląskich. Codziennie każdy brat dostaje na rycerskiego mejla intencje modlitewne wraz z czytaniami.

    Zakon rozwija działalność charytatywną. Organizuje pomoc dla chorych i potrzebujących, szczególnie akcentując Światowy Dzień Chorego, kiedy to przekazują potrzebującym wózki inwalidzkie albo inne sprzęty rehabilitacyjne. Dofinansowują też wyjazdy wakacyjne dla dzieci organizowane przez siostry zakonne z diecezji warszawsko-praskiej.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • obserwator
      21.10.2013 10:35
      Artykuł sponsorowany? Nigdzie ich nie ma, nic nie robią.
    • kazik
      21.11.2013 07:35
      Piękne, oby więcej takich wiernych :) Pozdrawiam
    • Katolik
      12.04.2016 01:21
      To co o sobie piszą brzmi naprawdę budująco. W ręku flaga Polski, na piersi krzyż - w sercu szlachetne chrześcijańskie wartości. Jestem katolikiem i sam bym poparł taką inicjatywę. Niestety rzeczywistość okazuje się zupełnie inna. Prowadząc własne biznesy często bywają bezwzględni, bezduszni, oszukują. Gdy czytałem o nich pierwszy raz zrobili na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Jednak dobre wrażenie zgasło, gdy udało mi się co nieco dowiedzieć o jednym jakże Zancnym Bracie Biznesmenie. Teraz ten kondukt jest dla mnie demonstracją próżności. Uważam, że katolik powinien być sobą na co dzień a nie tylko od święta i powinien po pierwsze prezentować postawy chrześcijańskie w życiu prywatnym i zawodowym a nie tylko pięknie przemawiać i pisać o swojej wierze i chrześcijaństwie. Mam jednak cichą nadzieję, że nie wszyscy są tacy.
    • Mariusz
      13.09.2016 11:49
      Znam człowieka, który należy do zakonu. Przyznam, że zawsze imponowało mi jego podejście do życia, rodziny i pracy. Przykład człowieka jakim chciałbym sam być! On też jest biznesmenem i pracowaliśmy razem. Nie wszyscy są tacy jak opisuje przedmówca.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół