• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Szturm policji na niewinną rodzinę

    jdud /lifesitenews.com

    dodane 02.09.2013 15:00

    20 uzbrojonych policjantów i pracowników socjalnych przemocą odebrało czwórkę dzieci (7-14 lat) rodzinie, która postanowiła kształcić swe pociechy w domu. W Niemczech homeschooling jest nielegalny.

    Do szturmu na dom Petry i Dirka Wunderlichów niedaleko Darmstadt doszło w czwartek rano. Właśnie zaczynali się uczyć. Dirk spojrzał przez okno i zobaczył, że dom został otoczony. - Powiedzieli, że chcą ze mną rozmawiać. Chciałem zadać pytanie, ale zobaczyłem trzech policjantów z taranem, chcących wyważyć drzwi, więc je otworzyłem - relacjonuje mężczyzna. Dodaje, że chwilę potem policjant pchnął go na krzesło. - Przy moim najlżejszym ruchu chwytał mnie jak terrorystę - mówi ojciec.

    Ekipa, która wtargnęła do domu, oświadczyła, że ma nakaz odebrania dzieci.  I rzeczywiście miała. Sąd przewidział nawet możliwy opór ze strony dzieci i zezwolił na użycie wobec nich siły (sic!).

    - Nikt by się nie spodziewał, że coś takiego zdarzy się w naszej cichej, spokojnej wiosce. To było jak sceny z filmu science fiction. Nasze dzieci i sąsiedzi przeżyły traumę - żali się Dirk Wunderlich, który musiał patrzeć, jak jego 14-letnia córka Machsejah jest zabierana siłą przez dwóch potężnych policjantów.

    - Gdy wyszedłem na zewnątrz, zobaczyłem płaczącego sąsiada. Moja żona próbowała ucałować i przytulić córkę na pożegnanie. Jeden z agentów specjalnych odepchnął ją łokciem, mówiąc: “Na to już za późno”. Jaki rząd tak postępuje? - pyta retorycznie Dirk Wunderlich.

    Po tym zajściu odbyło się spotkanie rodziców z przedstawicielami władz. Ci okazali im nawet odrobinę sympatii. Nie zmieniło to jednak faktu, że przesłuchanie w ich sprawie zarządzono na czas, kiedy „sędzia wróci z wakacji”.

    Domowe nauczanie było jedynym powodem odebrania dzieci Wunderlichom. W dokumentach nie ma zarzutów stosowania przemocy czy zaniedbania.

    Wunderlichowie, prześladowani w Niemczech za domowe nauczanie dzieci, szukali już schronienia za granica, w innym kraju Unii Europejskiej. I znaleźli go. Niestety, utrzymujący rodzinę Dirk nie mógł tam znaleźć pracy i w zeszłym roku cała rodzina wróciła do Niemiec.

    - Ci ludzie są rozbici. Są wstrząśnięci do głębi i zszokowani. Ale powiedzieli mi też, że postępowali zgodnie ze swoim sumieniem i wiarą. Nie pokładają jej w państwie niemieckim, ale mają jej wiele wobec Boga. To inspirująca i odważna rodzina - powiedział Mike Donnelly z HSLDA, amerykańskiej organizacji broniącej praw homeschoolersów.

    Przypomniał, że Niemcy ratyfikowały szereg międzynarodowych traktatów praw człowieka, gwarantujących rodzicom prawo do wychowania dzieci zgodnie ze swymi przekonaniami. Utrzymywanie przymusu szkolnego w obecnej formie oznacza - jak podkreślił - niewywiązywanie się z przyjętych zobowiązań oraz łamanie standardów demokratycznych.

    Wunderlichowie nie są jedyną niemiecką rodziną, która ma problemy w związku z wyborem homeschoolingu jako metody kształcenia dzieci. Z tego samego powodu o azyl w USA poprosiła rodzina Romeike. Amerykański sąd przyznał im ten azyl, jednak wyrok ten został zaskarżony przez administrację prezydenta Obamy, która argumentowała, że prawo do wychowania dzieci zgodnie z przekonaniami rodziców nie należy do podstawowych wolności człowieka. W toku jest więc proces w sprawie zgody USA na deportację tej rodziny do Niemiec. Tam czekałyby na nich rujnująco wysokie kary finansowe oraz - najprawdopodobniej - odebranie dzieci. Sprawa trafi najprawdopodobniej do amerykańskiego Sądu Najwyższego.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • @Kael
      03.09.2013 08:16
      Warto mieć jakieś rozeznanie co do tematu wypowiedzi.

      W Niemczech, o czym artykuł nie wspomina, główną przyczyną uczenia dzieci w domu jest tzw. wychowanie seksualne. Poddawane są mu coraz młodsze dzieci, nawet te zaczynające dopiero szkołę. "Wychowanie" to jest raczej instruktażem dotyczącym współżycie hetoero i homoseksualnego, technik ma..cji itp. Pisała o tym prasa min. GNiedzielny, pani Gabriela Kuby i wiele innych osób. Warto sięgnąć po jej książki.

      W artykule nie wspomniano o tzw. Jugendamtach, które się tymi sprawami zajmują, i o tym, że jest to instytucja założona przez nazistów. Jednak to wcale liberałom i lewakom nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, chętnie rozszerzają jej uprawnienia.

      Niestety, Polska pod rządami PO-PSL zmierza dokładnie w tym kierunku.

      Od tego "wychowania" nie ma ucieczki, także w szkołach "katolickich" jest prowadzone. Zresztą tzw. szkoły katolickie to jest tam raczej rzadkość, a "katolickie" to nie za wiele tam znaczy.

      Co do wyników nauczania w domu, to nie są gorsze niż wyniki nauczania w szkole, a często nawet lepsze. Dzieci uczone w domu w licznej rodzinie są mniej zestresowane, łatwiej wchodzą w relacje itp. Poza tym, dobrym rozwiązaniem jest wysłanie ich do szkoły w wieku nastu lat.
      doceń 10
    • karol
      03.09.2013 08:41
      Czy strona "Gościa" padła ofiarą ataku hackerów? Dziwne rzeczy zaczęły się dziać
    • MacBlacker
      03.09.2013 16:54
      III Rzesza nie zdechła - żyje wciąż, zmieniła tylko symbolikę i wodzów. Niemcy to naród do szpiku kości przeżarty socjalistycznymi miazmatami.
    • Kael
      03.09.2013 20:56
      Dodam jeszcze, ze sprawa ciagnela sie 8 lat! Rodzice odrzucali jakiekolwiek proby kompromisu, takz epropozycje posylania dzieci do prywatnej szkoly chrzescijanskiej.
      A dzieci byly do tego stopnia izolowane, ze maja trudnosci w nawiazywaniu kontaktow z innymi dziecmi.

      No, ale przeciez to tylko panstwo i to niemieckie moze byc zle. Rodzice chcieli jak najlepiej, wiec wszystko jest ok. Dzieciom cos zaszkodzilo? Skad! Sa swietnie wyksztalcone i przygotowane do zycia w spoleczenstwie, ktore jest, jakie jest.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół