• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Litwa: Nie chcą dwujęzycznych tablic

    PAP

    dodane 02.09.2013 13:02

    Premier Litwy Algirdas Butkeviczius wyraził sprzeciw wobec dwujęzycznych tablic z nazwami ulic i miejscowości w swym kraju, powołując się przy tym na potrzebę poszanowania konstytucji Litwy - podała w poniedziałek agencja BNS.

    "W mojej ocenie powinniśmy zrozumieć, że wszyscy jesteśmy obywatelami litewskimi. I warunki dla wszystkich obywateli litewskich powinny być równe. Oznacza to, że nie powinno być znaków w dwóch językach, jeśli szanujemy nasze państwo, naszą konstytucję i prawo naszego kraju" - powiedział Butkeviczius.

    Dodał, że w tej kwestii nie powinno być wyjątków.

    BNS przypomina, że do koalicji rządowej należy Akcja Wyborcza Polaków na Litwie (AWPL) reprezentująca mniejszość polską, która chce legalizacji dwujęzycznych napisów w miejscowościach zamieszkanych przez Polaków.

    Polacy mieszkający na Litwie domagają się, by napisy informacyjne w miejscowościach, w których tworzą oni zwartą społeczność, były dwujęzyczne. Władze Litwy nie chcą się na to zgodzić. Wbrew zakazom Polacy w rejonie wileńskim i solecznickim, gdzie stanowią większość, na swych prywatnych domach umieszczają tablice z nazwą ulicy w języku polskim.

    Zgodnie z Europejską Kartą Samorządową, którą Litwa podpisała i ratyfikowała, mniejszości narodowe mają prawo do napisów informacyjnych w swoich językach tam, gdzie tworzą zwartą społeczność. Jest to jednak sprzeczne z litewską ustawą o języku państwowym.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • Tomek
      02.09.2013 13:44
      I ma rację-gdybysmy się trzymali ściśle i obiektywnie historycznej poprawności to należałoby oddać Mazury ludom bałtyckim

      Polak obiektywny
    • dżery
      02.09.2013 13:47
      U nas mówią nam rządzący o wymogach UE i że musimy się im podporządkować – inni widać nie muszą… Dlaczego mniejszości narodowe w naszym kraju mają prawa, których Polacy nie mają za granicą? Często u sąsiadów… A może nie liczą się z nami bo… nikt o to nie dba? Jak mówił ostatnio Laurence Rees - historyk, były szef działu historycznego BBC, poruszając problem ignorancji krajów Zachodu wobec polskiego uczestnictwa w wydarzeniach historycznych, bo jak twierdzi …, nie walczą z tym polskie władze, poprzez co to zjawisko nie ustępuje, a nawet się nasila.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół