• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Będą was ciągać po sądach

    Jacek Dziedzina

    GN 35/2013 |

    dodane 29.08.2013 00:15

    Mylisz się i twój Bóg też się myli – usłyszała Mary Wagner z ust sędziego, skazującego ją na więzienie za to, że broniła prawa dzieci do życia. W Chinach? Nie, w oazie demokracji, Kanadzie.

    Vanier Center for Women, 655 Martin Street, Box 1040, Milton, Ontario L9T 5E6, Canada. Z dopiskiem: for Mary Wagner. Pod taki adres można wysyłać korespondencję do 38-letniej Kanadyjki. Pod tym adresem Mary Wagner odsiaduje swój wyrok. Została skazana za to, że przed kliniką aborcyjną pokojowo pikietowała w obronie życia nienarodzonych oraz prowadziła rozmowy z wchodzącymi do kliniki kobietami, próbując odwieść je od zamiaru zabicia swoich dzieci. Czasem nawet ze skutkiem pozytywnym. Sędzia uznał, że nie miała prawa... narażać kobiet na „dodatkowy stres”. Niedawno w więzieniu odwiedził ją jeden z ośmiu członków komisji kardynalskiej papieża Franciszka, kard. Oswald Gracias, arcybiskup Bombaju. A ks. Paul Hrynczyszyn, który stale odwiedza Mary w więzieniu, nie ma wątpliwości, że ma do czynienia z nową świętą.

    Mary jest tutaj

    Mary Wagner była znana personelowi Bloor West Village Women’s Clinic Inc., w której od 2005 roku, od wtorku do soboty, w godzinach od 8.30 „aż do ostatniej pacjentki” (z zeznania pielęgniarki Patricii Hasen) przeprowadza się aborcje. Kiedy więc 8 listopada 2011 roku pod kliniką ponownie pojawiła się Mary Wagner, ktoś z pracowników zaalarmował całą ekipę: „Mary jest tutaj!”. Patricia Hasen, która jednocześnie posiada 50 proc. udziałów we własności Women’s Clinic, wezwała policję.

    W klinice tego dnia było ok. 12 pacjentek. W sądzie w czasie rozprawy, w lutym 2012 roku, Hasen zeznała, że widziała Mary odmawiającą Różaniec i trzymającą w ręku antyaborcyjne broszury, więc kilkakrotnie poprosiła ją o opuszczenie kliniki, ale bez skutku. „Ludzie czekający w środku byli zdenerwowani, krzyczeli i pytali, dlaczego nic nie robimy z obecnością Wagner”, mówiła w sądzie pielęgniarka i współwłaścicielka kliniki. Pacjentki zostały „ewakuowane w bezpieczne miejsce”. W międzyczasie przyjechała policja z oficerem Douglasem Eatonem z Toronto, który aresztował „stojącą samotnie w lobby kobietę” (to także z zeznania w czasie procesu). Obrońca Mary, Russel Brown, chciał powołać na świadka m.in. doktora Philipa Neya, psychologa rodzinnego, u którego Mary pobierała kiedyś nauki. Jednak sędzia Justice S. Ford Clements odrzucił wniosek, uznając, że Ney nie zna okoliczności wydarzeń z 8 listopada 2011 roku.

    Nie masz prawa

    Na samym początku, tuż po aresztowaniu, prokurator żądał 6 miesięcy więzienia dla kobiety. Później była propozycja zwolnienia za kaucją pod warunkiem, że Mary Wagner nie będzie zbliżała się do klinik aborcyjnych i zaprzestanie oferowania w nich – jak dotąd – porad dla kobiet, próbując odciągnąć je od decyzji o aborcji. Wówczas sprawę prowadziła sędzia Feroza Bhabha. Mary na jej pytanie, czy zgadza się na te warunki, odpowiedziała: „Zgoda na to byłaby sprzeczna z moimi przekonaniami”. Kiedy w marcu 2012 roku toczyła się kolejna sprawa przeciwko niezłomnej (w pełni świadomej i poczytalnej) kobiecie, Mary była już po 88 dniach odsiadki. Ale nawet nie to było najgorsze, tylko skandaliczne zachowanie sędziego Clementsa. Prokuratura w porozumieniu z adwokatem proponowała trzyletni nadzór nad Wagner, ale sędzia odrzucił wniosek i powiedział, chyba ku zaskoczeniu nawet proaborcyjnych działaczy: „Ona może siedzieć w więzieniu, jeśli to jedyny sposób na to, by uchronić przed nią ludzi”. Ale na tym nie koniec. Nazwał Mary „tchórzliwą” i „znęcającą się nad innymi istotami ludzkimi”. „Aborcja w tym kraju jest legalna, i to wszystko, co powinnaś zrozumieć”, grzmiał sędzia Clements. „Nie masz prawa przysparzać kobietom chcącym poddać się aborcji dodatkowego bólu”, unosił się coraz bardziej. I wreszcie rzucił: „Mylisz się i twój Bóg też się myli”. Zapytał jednak w końcu, czy Mary może przyrzec, że przez trzy lata nie zbliży się do żadnej kliniki aborcyjnej i nie będzie oferowała kobietom swoich porad. „Nie, nie mogę tego obiecać”, odpowiedziała spokojnie dziewczyna. „W takim razie idziesz do więzienia”, powiedział krótko sędzia. W ten sposób od ponad roku Mary Wagner przebywa za kratkami.

    Święta

    Czytając zapis rozprawy, można odnieść wrażenie, że to jakiś kiepski żart lub scenariusz filmu o pokazowym procesie w kraju totalitarnym. Tymczasem rzecz dzieje się w cywilizowanym, zdawałoby się, kraju. O procesie Mary Wagner powinno być głośno na całym świecie. Tymczasem informacje można wyłuskać tylko z nielicznej lokalnej prasy oraz z amerykańskich i kanadyjskich portali organizacji pro life. Wspomniany wyżej kard. Gracias po wizycie w więzieniu powiedział, że nie ma wątpliwości co do wagi tego, na co zdecydowała się Wagner. „To nie jest jałowa walka z wiatrakami. Cokolwiek ludzie myślą o skuteczności jej działań, ona sama opowiedziała mi, że są osoby, które zapewniły ją, że zrezygnowały z aborcji z jej powodu. To pokazuje, że są owoce tego działania” – mówił kardynał. Jego zdaniem obrończyni życia ma także pozytywny wpływ na innych aresztowanych. Organizator wizyty w więzieniu ks. Paul Hrynczyszyn mówi wprost: to święta. „Poznałem ją dobrze i odwiedzanie jej jest dla mnie błogosławieństwem. Nie sądzę, by ludzie byli tego świadomi, ale to, co ona robi, jest naprawdę heroiczne” – mówił ksiądz. „Wielu ludzi krytykuje ją za to, że marnuje pieniądze podatników, ale ona czuje, że to jest dzieło Pana, że Pan powołał ją do tego, by była świadkiem daru i świętości życia ludzkiego na tak radykalnej drodze”.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama


    • nowa era
      20.05.2015 14:58
      Brawo sędzia!
    • jm
      01.07.2015 19:19
      Mary jesteś więźniem sumień tych, którym brak odwagi by bronić życie. Pozdrawiam Cię wraz z Lindą mając nadzieję na uchylenie niesprawiedliwego wyroku.
    • jm
      01.07.2015 20:12
      Mary nie wiem czy miałaś adwokata ale Twoja postawa to swoiste reklamowanie życia i czystości sumienia. Z tego co wiem w żadnym kraju demokratycznym i wolnorynkowym pozytywna reklama wartości nie może być zabroniona. Reklamą jesteśmy "bombardowani" na co dzień za pomocą mediów, reklamować można też osobiście. Jeśli mamy do czynienia z próbą zmonopolizowania rynku poprzez wyeliminowanie reklamy konkurencyjnej to taka próba ochrony monopolu za pomocą prawa jest przestępstwem. Jest to rozważanie teoretyczne gdzie życie nienarodzonych dzieci sprowadziłem do "towaru" jak to jest w pojęciu klinik aborcyjnych (wybacz mi Panie Boże). Jestem przekonany, że odwołanie się od wyroku do Trybunału Praw Człowieka przyniesie Pani wolność dla czynienia dobra na Świecie. Serdecznie pozdrawiam mając Panią oraz Lindę w modlitwie i pamięci.
    • Leszek
      01.10.2015 15:38
      Za cały komentarz Przykazanie V.
      Jeśli ktoś uważa, że Bóg się myli i jest inaczej, to nie przemawia przez niego człowiek.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół