• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Na trzeźwo by tego nie zrobił

    o. Leon Knabit

    |

    GN 34/2013

    dodane 29.08.2013 00:15

    Proś mnie, o co chcesz, a dam ci.

    Zbliża się koniec miesiąca trzeźwości. Może właśnie pod tym kątem popatrzmy na okoliczności dramatycznej śmierci św. Jana Chrzciciela. Herod, władający częścią Palestyny z łaski rzymskiego okupanta, usuwający ze swej drogi wszystkich, których posądzał o nielojalność, nawet członków najbliższej rodziny, trzyma w więzieniu Jana, który mu zarzuca rozwiązłość. Pełen wewnętrznych sprzeczności słucha jednak chętnie swego więźnia. I oto pod wpływem alkoholu daje niebacznie obietnicę Salome „proś, o co chcesz”. Na trzeźwo król takich obietnic nie daje. Gdy stanął wobec sytuacji bez wyjścia, pijany umysł był bezradny. I choć król się zasmucił, Chrzciciel zginął. Jak się czuł Herod, gdy wytrzeźwiał? Czy sierpniowe wezwanie do trzeźwości potraktowaliśmy na serio? Ile zła uniknęli wszyscy trzeźwi, a ile zła popełnili ludzie pod wpływem alkoholu. Warto wynagrodzić i – nie pić. Nie tylko w sierpniu.
     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Maluczki
      29.08.2013 10:53
      Duchowni, chyba dlatego, że żyją oderwani od rzeczywistości (prawdy), myślą że wystarczy powiedzieć i się stanie.
      Niestety tak nie jest. Aby jakieś zjawisko opanować, trzeba najpierw poznać, z jakiej powstaje przyczyny i starać się usunąć przyczynę, a zjawisko samo ustanie.
      Nawoływanie do trzeźwości jest tylko nic nie dającym robieniem hałasu.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół