• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Zwróciłem się do Matki Bożej

    KAI

    dodane 01.06.2013 09:43

    Historie ich życia są prawie takie same. Najpierw alkohol, potem stoczenie się na dno i w końcu zatrzymanie się na krawędzi życia. Teraz trwają w trzeźwości, a swoje doświadczenia opowiadają innym, by ostrzec przed wpadnięcie w chorobę alkoholową.

    Na Jasną Górę, na początku czerwca, od 25 lat przyjeżdżają setki osób, które poradziły sobie z nałogiem alkoholizmu. W tym roku na jubileuszowym spotkaniu AA organizatorzy spodziewają się ponad 30 tys. pielgrzymów. Intencja co roku jest ta sama prośba o dar wytrwania w trzeźwości.

    Jasnogórski zjazd to nie tylko spotkanie dla uzależnionych od alkoholu. W sobotę o godz. 18.00 zainaugurowanych zostanie 7 mitingów. M.in. dla alkoholików, ich dzieci i rodzin, narkomanów, hazardzistów i żarłoków.

    Niemalże od samego początku w spotkaniach AA udział biorą także dzieci i rodziny alkoholików. Na osobnym mitingu mogą podzielić się swoimi trudnymi doświadczeniami życiowymi, czasem pomilczeć, a najczęściej się wypłakać.

    Dzisiaj o godz. 21.45 uczestnicy spotkania wezmą udział we Mszy św., której przewodniczył będzie bp Antoni Długosz z Częstochowy, duszpasterz osób z problemem narkotykowym.

    W niedzielę Anonimowi Alkoholicy zawierzą Matce Bożej swoje dalsze życie w trzeźwości.

    Anonimowi Alkoholicy są wspólnotą mężczyzn i kobiet, którzy dzielą się nawzajem doświadczeniem, siłą i nadzieją, aby rozwiązać swój wspólny problem i pomagać innym w pokonaniu alkoholizmu.

    Dla Mirosława jasnogórskie spotkanie to okazja do podzielenia się swoim ponad 15-letnim życiem w nietrzeźwości. Jak mówi pić zacząć można z wielu powodów, potem już tylko traci się kontrolę jak często i ile spożywa się napoi alkoholowych

    Ja piłem jak się bałem, jak się wstydziłem, jak miałem jakieś problemy, to łyknąłem wódy i już się nie bałem, ani się nie wstydziłem. Zamiast się uczyć przełamywać trudności, walczyć z nimi, dawać sobie radę w życiu to ja się uczyłem pić. Łatwo wychylić kielicha i już jest wszystko ok. Wydaje się, że już jestem zabawny, a byłem tylko śmieszny dla innych- zauważa Mirosław.

    Kontynuując swoją długą opowieść o libacjach i litrach wypitego alkoholu uczestnik mitingu dla AA przypomina najważniejsze wydarzenie w swoim życiu, kiedy dostrzegł, że jest „wrakiem człowieka”. – Po kilku dniach ciągłego picia w stolicy Estonii, chciałem wrócić do domu. Byłem tak jeszcze pijany, że bałem się przejść na drugą stronę ulicy, a co dopiero jechać do Polski. Wtedy dotarło do mnie, że jestem na dnie. Zwróciłem się do Matki Bożej z prośbą o pomoc. To Ona mi pomogła w zamian ja przestałem pić i trwam w tej trzeźwości, dzięki Maryi – podkreślił Mirosław.

    Aleksandra, mimo że traciła wszystko pracę, rodzinę, znajomych nie chciała dostrzec, że winowajcą jest alkohol. Kiedy w końcu zrozumiała, że jest alkoholiczką postanowiła szukać pomocy na spotkaniach AA. – Pamiętam przeczytałam 12 kroków Anonimowych Alkoholików i pierwsze zdanie, że jestem bezsilna wobec alkoholu, że alkohol mną rządzi, że nie ma innej siły wyższej, której mogłabym się podporządkować i że alkohol jest najważniejszy. Wtedy zrozumiałam i zaczęłam się zastanawiać czy warto tracić zdrowie, bliskich, po prostu wszystko. Dzisiaj wiem, że nie warto – dodała kobieta. Jak dalej mówi – to mitingi, znajomi z AA podali mi pomocną dłoń. Oczywiście wiara w Boga to też zmieniło moje życie – zakończyła Aleksandra.

    Nowością jubileuszowego spotkania AA jest miting dla hazardzistów - mówi Mieczysław, jeden z organizatorów pielgrzymki na Jasną Górę. – Ten nałóg dotyka coraz więcej ludzi, dlatego ten miting. Nie bez powodu mówi się, że hazard jest jak alkoholizm nie wiadomo kiedy wpadniesz w tę chorobę. W jednym i drugim nałogu możesz stracić wszystko- zaznaczył organizator spotkania. Mieczysław zwrócił również uwagę na temat mitingów: „Radosna prawda - trzeźwy dom i rodzina”.

    – Jak pije jedna osoba choruje cały dom. My alkoholicy chorujemy inaczej, a oni, nasze rodziny cierpią, to jeszcze gorsza choroba. Nam na niczym nie zależny, a oni się za nas wstydzą. Tak więc to prawda że trzeźwy dom to szczęśliwa rodzina – podkreślił Mieczysław.

     

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół