• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Klinika życia

    Tomasz Gołąb

    |

    Gość Warszawski 14/2013

    dodane 04.04.2013 00:00

    Rok temu powstała pierwsza w Warszawie poradnia naprotechnologii. Dziś ma pół tysiąca pacjentów. Pierwsze porody wkrótce.

    Wjasnych pomieszczeniach wchodzących witają relikwie szat Jana Pawła II. Właśnie odbyła się pierwsza Msza św. ze specjalną modlitwą do błogosławionego papieża dla rodziców starających się o poczęcie dziecka metodą prof. Hilgersa, twórcy naprotechnologii. Odprawił ją ks. Paweł Conder z parafii NMP Matki Kościoła przy ul. Domaniewskiej. Pełna kaplica przyszłych rodziców słuchała o tym, by się nad sobą zbyt nie rozczulać, ale też nie odrzucać krzyża, jeśli modlitwy o dziecko nie zostaną wysłuchane.

    Nie ma dnia bez kolejnych zgłoszeń

    W ciągu roku zespół specjalistów Instytutu Rodziny przeszkolonych w dziedzinie naprotechnologii powiększył się z kilku do 15 osób. Wśród nich są pionierzy tej metody w Polsce: dr Magdalena Szymańska, dr Piotr Klimas, czy dr Aleksandra Baryła, ale także absolwenci ostatniej edycji kursu, który na początku roku zakończył się w Łomiankach. W zespole jest czterech ginekologów, dwóch endokrynologów, dwóch specjalistów chorób wewnętrznych, katolicki psycholog, dietetyk i oczywiście instruktorzy, pracujący ze zgłaszającymi się po pomoc małżeństwami. – Nie ma dnia, żeby nie zgłaszały się kolejne osoby, które nie chcą korzystać z in vitro i pragną dziecka poczętego zgodnie z zasadami ich sumienia – mówi Bartosz Bujak.

    Spłacając dług

    Instytut Rodziny powołali razem: on i żona Agnieszka. „Wiele lat po urodzeniu naszych dwóch synów oczekiwaliśmy na dar nowego życia, wiemy też, czym jest utrata dziecka nienarodzonego. W tym czasie jednak nigdy nie pozostaliśmy sami. Odczuwaliśmy cały czas, że Pan przez swój Kościół obdarza nas miłością, także w tych trudnych momentach, pozwalając nam również w sposób uroczysty i godny pochować nasze nienarodzone dziecko. Mamy głęboką ufność w Boże miłosierdzie oraz w to, że nasza córka oręduje za nami, za swoim rodzeństwem i za tym dziełem, które według naszego rozeznania postanowiliśmy powołać” – napisali w liście, który miesiąc temu trafił do proboszczów archidiecezji warszawskiej. Ich córka urodziła się kilkanaście miesięcy po tym, gdy trafili do naprotechnologa. Dziś chcą spłacić dług, który czują, że zaciągnęli. W instytut włożyli więc oszczędności swojego życia. – I cały czas doświadczamy, że Pan Bóg nam odpłaca i opiekuje się instytutem. Ot, choćby to nowoczesne USG, na które teoretycznie nie było nas stać – mówi Bartosz. Choć mógłby sam ułożyć niezłą litanię pretensji do Stwórcy, na przykład z powodu choroby, z którą zmaga się od kilku lat, wszystkie doświadczenia przyjmuje z wiarą. Nie zwątpił w sens prowadzenia instytutu nawet wówczas, gdy musiał zwolnić tempo, leżąc po ciężkiej chemii w szpitalu. – Jeszcze bardziej cenię teraz życie – mówi. W instytucie można wykonać pełną diagnostykę laboratoryjną. I to trzy, cztery razy taniej niż w przychodniach. – To bardzo ważne, bo w naprotechnologii diagnoza jest podstawą przywrócenia pacjentom naturalnego rytmu płodności – mówi.

    Efekty?

    – Pierwsze porody za trzy, cztery miesiące – cieszy się Bartosz Bujak. Choć nie wie, czy na którejś ze ścian zdecyduje się przyklejać zdjęcia szczęśliwie urodzonych maluchów. Nie powołali instytutu, by „produkować” dzieci, ale przywracać płodność, szczęście i sens życia małżonkom z utęsknieniem wypatrującym dziecka. Nie „chcącym” dziecka, ale „pragnącym” go. Wkrótce ruszą warsztaty dla rodziców, którzy doświadczyli straty dziecka. Co miesiąc odbywają się warsztaty dla niepłodnych małżeństw, działa też dla nich grupa wsparcia. Co tydzień odbywają się spotkania informacyjne, na których można zapoznać się z metodą prof. Hilgersa i modelem Creightona, stosowanym w obserwacji własnej płodności.

    Instytut Rodziny

    ul. Miączyńska 69a 02-637 Warszawa-Mokotów tel. (22) 100 64 27 e-mail: recepcja@instytut- -rodziny.pl

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Michal
      16.11.2013 12:19
      Dług to mają nie Oni tylko ja. Nie mogłem zgłosić się na badanie nasienia w wyznaczonym terminie. Przypadek losowy (jak ktoś się do nich zgłasza to chyba nie dla fantazji tylko na poważnie) Usiłowałem odwołać wizytę ale telefon nie odpowiadały. Wizytę musiałem odwołać w terminie krótszym niż 24 h. Wobec tego nawet gdyby mi się udało musiałbym zapłacić pełen koszt wizyty. no więc muszę im przesłać za niezbadanie mnie pełną kwotę 170 zł. Oto jak Bóg im odpłaca. Świecka placówka tego typu ("Zdrova" z ul. Floriańskiej 6) życzy sobie za to samo 100 zł i niema kar pieniężnych za wypadki losowe. Gardzę tymi cwaniakami. Zdzierstwo, któremu uległem tylko dlatego, że przekonania nie pozwalają mi na invitro, a oni na tym zarabiają ciężkie pieniądze nie dając, żadnej gwarancji. Oczywiście są osoby, którym pomogą, ale tylko te, które na to stać
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół