• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Kościół, który "się dzieje"

    Piotr Legutko

    |

    Gość Krakowski 14/2013

    dodane 04.04.2013 00:15

    O ewangelizacji Krakowa, owocach BMW i przygotowaniach do CCC mówi bp Grzegorz Ryś.

    Piotr Legutko: Wspomnienia po jesiennej ewangelizacji miasta wciąż są żywe. Czy z perspektywy organizatorów rzeczywiście jest teraz „Bliżej, Mocniej, Więcej”? Można już mówić o owocach tamtej akcji?

    Bp Grzegorz Ryś: One są. Widać w krakowskim Kościele ożywienie. Podam tylko jeden przykład z parafii św. Jana Chrzciciela. Już drugi raz zorganizowano tam seminarium odnowy wiary. W pierwszym wzięło udział ponad 100 chętnych, teraz – drugie tyle. To ludzie w bardzo różnym wieku, od 20 do 70 lat. Część z nich przygotowuje się do bierzmowania, wielu przyznawało, że inspiracją do tej decyzji było właśnie spotkanie ewangelizacyjne.

    Czyli intuicja, że można w ten sposób przyciągnąć do Kościoła tych, których nie ma pod amboną, była słuszna.

    Jest o tym cała masa bardzo pięknych świadectw. Niektóre spisywane, inne przekazywane tylko na ucho, bo są bardzo osobiste. Te owoce jest akurat stosunkowo łatwo policzyć. Chcieliśmy, by każdy, kto jest zaangażowany we wspólnoty, kogoś przyprowadził. A skoro w tamtych wydarzeniach wzięło udział prawie 20 tys. osób (i jeszcze kilka tysięcy drogą internetową), to znaczy, że BMW się pod tym względem sprawdziło. Są jeszcze inne owoce, może trudniejsze do policzenia. Na przykład doświadczenie jedności Kościoła. Wspólnoty zaangażowane w ewangelizację mówią, że było to piękne doświadczenie bycia razem, bez manifestowania odrębności form przeżywania wiary. Były też bardzo udane próby wejścia w inną wrażliwość modlitewną, muzyczną, estetyczną, niezwykle wzbogacające. To tylko na pozór wydaje się proste, ale wcale takie nie jest. Szczególnie dla kogoś, kto tylko w niedzielę uczestniczy w Eucharystii, albo i tego nawet nie robi.

    Albo dla środowisk intelektualnych, mających zupełnie inny sposób przeżywania wiary.

    I podchodzących do takiej religijnej ekspresji z dystansem czy wręcz podejrzliwością o niepotrzebną czy nadmierną emocjonalność, o spłycanie przesłania. To są, oczywiście, tylko pewne projekcje, ale dopóki się ludzie nie spotkają, nie poznają, łatwo im ulegać.

    Są więc owoce, ale na pewno są też wyciągane wnioski, co trzeba robić inaczej na dalszej drodze ewangelizacji.

    To pierwsze doświadczenie pokazało nam, co działa, a co nie, co warto robić inaczej. Na przykład inaczej będzie wyglądać zapraszanie na kolejne wydarzenia związane z ewangelizacją. Dotąd było tak, że przedstawiciele wspólnot chodzili po parafiach i opowiadali o tym, co będzie się działo. Z kolei wierni, którzy byli obecni na Eucharystii, mieli docierać do tych, o których nam najbardziej chodzi. Teraz chcemy przez cały rok rzetelnie popracować z ludźmi w parafiach, bo chodzi nam o formację nowych elit, żeby ich posłanie do wierzących niepraktykujących było czymś naturalnym, aby wynikało z tego, jak oni sami przeżywają swoją wiarę, a nie było akcją prowokowaną przez kogoś, kto przychodzi z zewnątrz i mówi: „Idźcie i zaproście”.

    Co innego, nowego będzie w ewangelizacji Nowej Huty?

    Bardziej świadoma i usystematyzowana współpraca z duszpasterzami miejsca. W skali Krakowa było to trudne, w Nowej Hucie powinno się udać. To są tylko dwa dekanaty, więc praca – także z katechetami, liderami – będzie łatwiejsza do ogarnięcia. Generalnie chodzi o to, by bardziej wciągnąć i zaangażować w ewangelizację ludzi, którzy są w parafiach.

    Czyli praca organiczna. Czy zatem nie należy się w najbliższym czasie spodziewać tak spektakularnych wydarzeń jak BMW?

    Należy, one będą, ale jako punkt dojścia, jako finał owej pracy w parafiach. Ten finał rysuje się nam na horyzoncie w czerwcu przyszłego roku. Natomiast to, co się sprawdziło, trwa. Na przykład diakonia modlitewna. Już teraz modlitwa za miasto stopniowo przenosi się na teren Nowej Huty. Będziemy się też spotykać na dużych Eucharystiach, które nadają ewangelizacji pewien rytm. Pierwszą mieliśmy już w parafii św. Józefa na os. Kalinowym z wielkim zaangażowaniem wspólnoty Drogi Neokatechumenalnej.

    Było BMW, teraz podobno ma być CCC. I to nie za rok, ale już jesienią.

    Ale to jest trochę inne wydarzenie, przygotowywane przez Sekretariat ds. Nowej Ewangelizacji. Lokalne, ale chcielibyśmy na nie zaprosić całą Polskę, a także liderów i wspólnoty spoza Polski. Skrót CCC czyta się: „całe Ciało, całą Ewangelię, całemu światu”. Innymi słowy – interesuje nas refleksja nad Kościołem, nad orędziem chrześcijańskim, czyli kerygmatem, oraz nad tą rzeczywistością, do której jest ono adresowane. Zamysł jest taki, aby połączyć głęboką refleksję teologiczną i spotkanie ludzi o różnych doświadczeniach bycia w Kościele.

    Czego możemy się zatem spodziewać? Czy CCC będzie miało formę seminarium, warsztatów dla ewangelizatorów?

    W ciągu trzech dni chcemy zorganizować sześć dużych, fundamentalnych wykładów, do których będą się mogli odnieść ludzie zaangażowani w ewangelizację. Każdego dnia będzie jeden teolog polski i jeden zagraniczny. Zaproszenia zostały wysłane do osób, które są ikonami ewangelizacji, jak Donald Turbitt czy Peter Hocken. Po stronie polskiej zapowiedzieli swoją obecność np. biskupi Edward Dajczak i Andrzej Czaja. Doświadczenia ewangelizacyjne biskupa Dajczaka są w Polsce bardzo ważne i odważne. On robi w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej nie tylko ewangelizację dużych miast, ale i małych miejscowości i wsi. Jest też znany z „Przystanku Jezus”. To ważne, że udało nam się go namówić na refleksję nad światem, do którego idziemy z naszym orędziem, bo jego osobiste doświadczenie jest w tej mierze szerokie, a rozeznanie głębokie. Z kolei biskup Czaja jest świetnym teologiem, będzie więc mówił o kerygmacie. Do wykładu z eklezjologii zaprosiliśmy ks. prof. Łukasza Kamykowskiego. Także dlatego, że jest jedną z ważniejszych postaci myślących o Kościele w wymiarze ekumenicznym. Ta lista gości będzie się pewnie jeszcze rozrastać.

    Wykłady mają mieć swój ciąg dalszy, będzie można je przekładać na ewangelizacyjną praktykę?

    Podczas warsztatów ewangelizacyjnych będziemy szukać odpowiedzi na pytanie, które z elementów kerygmatu są nam szczególnie bliskie, jak można je pokazać inaczej. Ale nie chodzi nam o prostą wymianę doświadczeń, raczej o wspólną refleksję idącą w głąb. To nie mają być targi ewangelizacyjne z rozstawionymi stoiskami, ulotkami, promocją własnej drogi. Stosunkowo łatwo jest opisywać Kościół statyczny, który ma pewną strukturę i charyzmat. My chcemy się przyjrzeć Kościołowi, który „się dzieje”, jest pewnym wydarzeniem. Mając cały czas w pamięci wszystkie nasze dotychczasowe doświadczenia, chcemy iść do przodu.

    Skąd taka właśnie idea? Ktoś może powiedzieć – mało nowoczesna: wykłady, dyskusje, warsztaty. Nowa ewangelizacja kojarzy się wielu z fajerwerkami, multimediami, marketingiem.

    Nie jest to trafne skojarzenie. Niektórym się wydaje, że nowa ewangelizacja to jest tylko kwestia metod, a wszystko się sprowadza do nowego języka czy narzędzi. Jest pokusa redukowania tej refleksji do swoistego know-how, czyli „wiedzieć, jak” – dotrzeć do ludzi. Tymczasem ważniejsze jest pytanie „dlaczego”, a potem „co” ma być treścią przesłania. Synod biskupów mówi, że źródłem nowej ewangelizacji jest Trójca Święta. I to trzeba „ugryźć”. Kto idzie do ewangelizacji, musi wiedzieć, że go pcha do tego doświadczenie Boga w Trójcy, a nie to, że właśnie ma trochę wolnego czasu. I jeszcze wie, jak to zrobić, bo ma do dyspozycji nowoczesne media.

    Czy oprócz wykładów i warsztatów, na które trzeba się będzie zapisywać, CCC zakłada jakieś otwarte wydarzenia modlitewne?

    Będą też trzy takie celebracje. Ich miejscem będzie górny kościół w Centrum Jana Pawła II. Wybór jest oczywisty, wiadomo – patron nowej ewangelizacji. Pierwsza, ekumeniczna celebracja będzie skoncentrowana wokół chrztu, bo to jest sakrament, który nas wszystkich łączy w Kościele. Druga będzie bazowała na tajemnicy podwyższenia krzyża. Pierwszy dzień to „całe Ciało”, bo wchodzimy w Kościół poprzez chrzest. Drugi – „cała Ewangelia”, bo kerygmat jest skoncentrowany na krzyżu zwycięskim, który jest bramą do zmartwychwstania. Wreszcie w trzeciej celebracji – Eucharystii z widokiem (i z rozesłaniem!) na „cały świat” modlić się będziemy o wylanie Ducha Świętego.

    Czy można podsumować, że BMW było adresowane do tych, których nie ma pod amboną, zaś CCC do tych, którzy z różnych ambon chcą głosić Dobrą Nowinę?

    CCC przygotowujmy dla ludzi, którzy właśnie tak widzą swoje miejsce w Kościele – jako tych, którzy są posłani do ewangelizacji. I właśnie dlatego potrzebują nie tyle nowoczesnych narzędzi, co głębokiej refleksji nad tym, co robią. Listopadowe forum da im także możliwość doświadczenia jedności oraz wspólnej modlitwy.•

    Ksiądz Grzegorz Ryś

    jest biskupem pomocniczym i wikariuszem generalnym arcybiskupa metropolity krakowskiego. Od 2011 roku przewodniczy Zespołowi ds. Nowej Ewangelizacji działającemu w ramach Konferencji Episkopatu Polski. W archidiecezji krakowskiej kieruje pracami Sekretariatu ds. Nowej Ewangelizacji

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół