• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Budżet w kłopotach

    Tomasz Rożek

    dodane 02.04.2013 12:07

    Deficyt budżetu państwa po lutym 2013 roku wyniósł 61 proc. deficytu planowanego na cały 2013 rok.

    Tegoroczny budżet będzie trzeba nowelizować. Jest to w zasadzie pewne. Deficyt budżetu państwa po lutym 2013 roku wyniósł 61 proc. deficytu planowanego na cały 2013 rok. Faktem jest, że w pierwszych miesiącach każdego roku wydaje się więcej, niż w ostatnich, ale tempo wydawania pieniędzy w tym roku zaskoczyło ekonomistów. Minęły dopiero trzy pełne miesiące roku, a już mówi się o tym, że tegoroczny budżet się nie domknie.

    Problemem jest nie tylko szybsze niż planowano zadłużanie (wydatki), ale także mniejsze niż planowano wpływy. – Na razie nie jest dobrze – powiedział prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC, były wiceminister finansów w rozmowie z portalem wnp.pl. – Za pierwsze dwa miesiące przychody budżetu były o 8 proc. mniejsze niż ubiegłoroczne, a przecież w budżecie założono ich 40-procentowy wzrost. Gdyby ta tendencja się utrzymała mielibyśmy w budżecie dziurę wielkości około 35 mld zł. Nowelizacja byłaby nieunikniona – przekonuje prof. Gomułka.

    Rząd prezentując, a Parlament i komisje parlamentarne poprawiając i głosując za ustawą budżetową, przyjęli pewne założenia. Dotyczące poziomu wydatków, wysokości wpływów, wzrostu gospodarczego, ściągalności podatków,... teraz okazuje się, że część z tych założeń była błędnych. – Wiele wskazuje na to, że oczekiwane ożywienie gospodarcze przyjdzie raczej później niż wcześniej. A to oznacza kłopoty dla budżetu – powiedział prof. Gomułka. – Według moich wyliczeń ubytek w dochodach z VAT sięgnie w tym roku około 17-18 mld zł. – powiedział z kolei Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. Na pytanie o nowelizację, odpowiedział, że poczekałby z decyzją jeszcze 2 miesiące.

    Nowelizacja budżetu wymaga zgody Parlamentu. Ustawa budżetowa także – w czym jest zatem problem? W tym, że jakiekolwiek ruchy w trakcie trwania roku budżetowego są chaotyczne. Co ciąć, który podatek podnosić, jak zwiększyć wpływy, albo zmniejszyć wydatki? A może po prostu zgodzić się na większą dziurę budżetową? Albo znowu pożyczyć? W czasie corocznej pracy nad budżetem jest czas, by różne opcje rozważyć. Opozycja zgłasza swoje propozycje, komisje parlamentarne dyskutują. Debata – w pewnym zakresie – toczy się także w mediach. W przypadku nowelizacji, na to wszystko nie ma czasu. Trzeba działać szybko. Pospiech jest złym doradcą budżetowym.

    – Jeśli popatrzeć na obecne wskaźniki gospodarcze to można powiedzieć, że nowelizacja budżetu jest pewna, nieznana jest tylko jej skala – powiedział prof. Stanisław Gomułka.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Maluczki
      02.04.2013 19:17
      Panie! Co Pan tu sieje defetyzm!
      Choćby wszystkie dzieci w Polsce umarły z głodu, to i tak będzie wspaniale. Rządzi przecież Donald Wspaniały!
    • Marcin
      02.04.2013 21:09
      Władza się wyżywi, i wcale nie szczawiem. A lemingom dowali się 30% vat i problem z głowy.
    • Bronak Kamarołski
      04.04.2013 20:39
      Ja bym się nie martwił...
      Uważam, że stanięcie naszego państwa na skraju bankructwa, powinno potrząsnąć idiotami, którzy chcą refundacji z budżetu państwa kaprysu in vitro i nadania przywilejów związkom jednopłciowym.
      Uważam, że w dzisiejszych czasach wyrazem patriotyzmu jest kupowanie produktów, byle nie produkowanych w Polsce, oszczędne planowanie podróży, żeby nie kupować paliwa, z którego akcyza okrada nasze kieszenie, itp.
      I jeszcze kilka innych dziedzin by się znalazło.

      Paradoksalnie, jeśli zła sytuacja będzie trwała dostatecznie długo, to rząd będzie zmuszony zmniejszyć świadczenia emerytalne, co spowoduje zubożenie emerytów i konieczność opieki nad starzejącymi się rodzicami przez ich dzieci. Jeśli ktoś ma jedno dziecko, to wiadomo jakie to będzie rodziło koszty. Szczęściarzami okażą się ci, którzy nie patrząc na modę urodzili troje i więcej dzieci. Będzie im znacznie lżej utrzymać schorowanych rodziców. W dłuższym okresie oprowadzi to do przewartościowania priorytetów wśród młodych ludzi, dla których jednym z najważniejszych celów w życiu stanie się posiadanie licznej rodziny, by móc się cieszyć spokojną starością za kilkadziesiąt lat.

      A to tylko jeden z pozytywów "kryzysu".

      Krótko: patriota żyje oszczędnie, kupując chińskie towary.
    • Zbyś
      07.10.2013 14:31
      Grecja ma o wiele większe braki budżetowe i zarabiają 2,5 razy więcej niż odpowiednicy w Polsce. Ba, nawet Grecy nie chcą jechać do nas na roboty, bo u nas śmieszna zapłata.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół