• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • In vitro groźne dla ludzkości?

    Stefan Sękowski

    dodane 09.03.2013 15:22

    Prof. Cebrat: Zwiększanie częstości mutacji, np. przez in vitro, może zabić całą populację

    - Ciężkie wrodzone wady serca stwierdza się 2,1 razy częściej [u dzieci poczętych metodą in vitro], niż u poczętych naturalnie, rozszczepienie wargi 2,4 razy częściej. Cztery i pół razy częściej dzieci te chorują na zrośnięcie przełyku. To dane z ciąż pojedynczych. Defekty w ciążach mnogich są o wiele częstsze, a takich jest po in vitro 20 razy więcej – nie pozostawia złudzeń kierownik Zakładu Genomiki Uniwersytetu Wrocławskiego prof. Stanisław Cebrat w rozmowie z „Rzeczpospolitą”. – Już w 2003 roku Brytyjczycy wykazali, że po zapłodnieniu w szkle zespół Beckwitha i Wiedemanna, związany z piętnowaniem rodzicielskim, występuje aż dziesięciokrotnie częściej – twierdzi naukowiec, który dodaje, że osoby poczęte metodą in vitro czterokrotnie częściej chorują na raka wątroby.

    Przyczyną tego stanu rzeczy jest sztuczność metody. Tłumaczy, że nie wiadomo, czym kieruje się komórka jajowa, wybierając plemnik, który w nią wniknie, rzadko jest to ten, który dotrze do niej najszybciej. W przypadku in vitro ten element zostaje zaburzony, co może prowadzić do częstszych chorób potomstwa, gdyż dzieci mają osoby, które w innym wypadku by ich nie miały. Na pytanie dziennikarki: - In vitro odblokowuje to, co blokuje natura? – odpowiada: - Natura, zanim rozpocznie produkcję gamet, sprawdza prawidłowość ułożenia tych genów w obu kompletach. Gdy wykryje przesunięcia genów, mówi produkcji gamet: stop. Wtedy jest ich mało, w tym mnóstwo defektywnych, a takie pary małżeńskie kwalifikowane są do… in vitro. Tego typu bezpłodność dotyczy kilku procent populacji. Dlatego z punktu widzenia genetyki po in vitro musi rodzić się więcej dzieci z wadami.

    Zdaniem naukowca jest to szkodliwe nie tylko dla samych dzieci, ale dla całej populacji. – Zwiększanie częstości mutacji prowadzi w końcu do osiągnięcia wartości krytycznej. A wówczas populacja ginie – mówi prof. Cebrat. Genetyk nie zgadza się z twierdzeniem, że diagnostyka preimplantacyjna, w wyniku której można by „pozbyć się” wadliwych zarodków rozwiązuje problem. - Taka dyskryminacja niepokoi mnie jako człowieka. Czy wie Pani, że w procesie norymberskim lekarz Hitlera powołuwał się na zalecenia Alexisa Carella, Amerykanina francuskiego pochodzenia, laureata medycznej Nagrody Nobla? Carell uważał, że należy pozbyć się „gorszych” nie tylko w komorach gazowych, ale i przez sterylizację – tłumaczy dziennikarce. Ponadto likwidacja osób z wadami jest szkodliwa także dla całej populacji, gdyż jest ona nieprzystosowana do zmian środowiska.

    Prof. Cebrat wskazuje także na inny makabryczny aspekt przemysłu in vitro. Pozyskanie komórki jajowej kosztuje 5 tysięcy dolarów. – Najtańszym źródłem komórek byłyby jajniki żeńskich płodów po aborcji. Komórwki jajowe są tam już prawie dojrzałe. (…) Już kilkanaście lat temu informowano o tego typu pracach. Lepiej cieszmy się, że nie wpadli na ten pomysł naziści – mówi.

    «« | « | 1 | » | »»

    Wybrane dla Ciebie

    • In vitro
      11.03.2013 12:53
      Naprotechnologia NIE JEST alternatywą dla in vitro. Nie jest, a przynajmniej nie dla wszystkich. Naprotechnologia nie zaradzi na wiele rodzajów niepłodności - np. nie udrożni czy nie odbuduje jajowodów, nie zaradzi słabemu nasieniu mężczyzny. Naprotechnologia jest dobra dla zdrowych osob z regularnym cyklem.
      Naprotechnologia to przede wszystkim obserwacja cyklu kobiety. W zasadzie każdy, kto zdecydował się na in vitro latami pod opieką ginekologów obserwował swój cykl... bezskutecznie.
      Metody wspomaganego rozrodu - in vitro i inseminacja są pomocą dla osób z niedrożnymi jajowodami (lub nawet bez jajowodów), nadają się też dla par, które cierpią wskutek niepłodności męskiej.

      Tworzenie „nadliczbowych zarodków” NIE MA NA CELU możliwości wykorzystania ich do celów eksperymentalnych oraz do handlu embrionami
      Osoby niepłodne to ostatnie osoby, które interesowałyby eksperymenty na własnych dzieciach czy handel nimi. Cenny jest dla nich każdy zarodek.
      Konieczne jest oczywiście wprowadzenie prawnej ochrony zarodków. Jednak takiej, która nie przekreśli szans na skuteczność in vitro.
    • In vitro
      11.03.2013 14:20
      Niepłodność kobiet poddających się in vitro (lub innym metodom leczenia niepłodności) NIE JEST związana z uprzednio dokonaną aborcją, używaniem spirali oraz chorobami przenoszonymi drogą płciową.
      Funkcjonuje fałszywy pogląd, że niepłodna kobieta sama sobie jest winna, ponieważ dokonała w przeszłości aborcji (nawet 90% kobiet, zdaniem autora artykułu zamieszczonego na stronie internetowej www.kosciol.pl , same przyczyniły się do swojej niepłodności). Aborcja jako zabieg – pomijając kwestie moralno-etyczne dla skoncentrowania się na przedmiocie dyskusji – wiąże się z zabiegiem łyżeczkowania jamy macicy. Zabieg może skutkować uszkodzeniem błony śluzowej macicy, co znowuż implikuje problemy z płodnością. Niestety ten sam problem pojawia się w przypadku poronienia – kobieta pragnie dziecka, ale ono umiera i wówczas lekarze kierują kobietę do szpitala celem przeprowadzenia zabiegu łyżeczkowania jamy macicy. Z zabiegu łyżeczkowania lekarze rezygnują, kiedy ciąża była bardzo wczesna i jest szansa, że organizm kobiety sam sobie poradzi. Wówczas, jeśli jest taka możliwość z medycznego punktu widzenia i bez ryzyka dla zdrowia kobiety, lekarze rezygnują z łyżeczkowania dla ochrony macicy kobiety, aby ograniczyć ryzyko zniszczenia endometrium, co skutkowałoby w przyszłości niepłodnością. Konkludując więc aborcja jako taka nie przyczynia się niepłodności, ale nieumiejętnie wykonany zabieg - trudno bowiem uchronić się przed ryzykiem błędu w sztuce lekarskiej.
    • grzegorz
      13.03.2013 08:43
      to w mitologi było inwitro
    • Studentka
      20.03.2013 16:39
      Witam,
      po przeczytaniu tej notatki w Gościu Niedzielnym doszłam do wniosku, że do tekstu wkradł się błąd... "Metoda in vitro zakłóca naturalny dobór plemnika przez komórkę jajową, która podczas zapłodnienia kieruje się niewytłumaczonym do tej pory kryterium. Nie ma tu mowy o przypadkowości" I właśnie ten fragment jest tym błędem.

      Otóż komórka jajowa nie może się czymkolwiek "kierować", ona "czeka" na plemnika, który swoją drogą musi pokonać wiele barier jakie k.jajowa dla niego przygotowała poprzez dostosowania ewolucyjnego, które te bariery "ustanowił". I podczas naturalnego poczęcia dziecka jest właśnie mowa o przypadkowości, totalnej losowości.

      Z kolei w in vitro wybrany przez człowieka plemnik zapładnia wybraną przez człowieka komórkę jajową - i tu nie ma mowy o przypadkowości, bo wyboru dokonuje człowiek-laborant.

      Studiuję biologię i nie uważam się za znawcę, ale uważam, że zapłodnienia in vitro mogą doprowadzić nas do zguby (jako populacji) bo to narzędzie "ułatwia" utrwalić się wadom genetycznym w populacji i przekazywanie tej wady kolejnym pokoleniem (co jest tylko jedną z możliwości).

      Tabletki mające na celu podtrzymanie ciąży też działa podobnie, bo na siłę ludzie chcą utrzymać przy życiu płód, który kilkadziesiąt lat temu by został usunięty przez kobiecy organizm poprzez poronienie. Można by powiedzieć, że NATURA sama reguluje, rządzi i decyduje, który osobnik jest dla niej istotny a który nie.

      Wspomnę, że jestem wierzącą i praktykującą chrześcijanką. Jednak mimo 24 lat niepokoi mnie to co się dzieje. Za wszelką cenę chcemy, aby "każdy" miał prawo do życia (a czasami wręcz zmuszamy do tego). Zastanówmy się czy warto? Jeśli za wszelką cenę będziemy „zmuszać” niektóre dzieci do przyjścia na świat, to w którymś momencie ilość negatywnych mutacji w populacji i nas doprowadzi do zguby. Jeśli tak się stanie – świat się nie zawali, będzie trwać nadal, tylko że już bez nas. A jeśli komuś grozi poronienie dziecka, to odwołując się do naszej wiary, czy nie powinniśmy się cieszyć, że Bóg już teraz chce przywitać to dziecko u siebie, w niebie? Staram się pogodzić wiarę w Boga z biologią i jej procesami, ale mam wrażenie, że wielu ludzi wybiera wiarę i TYLKO niektóre procesy biologiczne, którym podlega, coś w rodzaju „to mi pasuje to, to popieram, a to mi nie odpowiada, to udaję, że tego nie ma”… A przecież skoro Bóg stworzył świat i wszystko co na nim jest, to poniekąd ustanowił też wszystkie te biologiczne procesy.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół